Czas dla zwierząt

Dbajmy o naszych czworonożnych przyjaciół. W leczeniu zwierząt nie zawsze wystarczy zwykła wizyta u weterynarza. W niektórych przypadkach musimy skorzystać z rehabilitacji weterynaryjnej, o czym porozmawialiśmy z dr Katarzyną Pęzińską–Kijak, specjalistą anatomii zwierząt i zoofizjoterapeutą.

Autor

Aneta Dolega
Na czym dokładnie polega rehabilitacja weterynaryjna? 
To dział medycyny weterynaryjnej, zajmujący się przywróceniem pacjenta do normalnego funkcjonowania. Może być stosowana w profilaktyce, leczeniu oraz po operacjach. Zajmuję się zwierzętami wykorzystywanymi w sporcie, ale również tymi, które prowadzą „kanapowy” tryb życia. Są to głównie psy i koty, ale czasem także konie. Sporty z udziałem zwierząt narażają je na szereg urazów i kontuzji. Moja praca polega głównie na leczeniu schorzeń aparatu ruchu, na zapobieganiu im oraz na wstępnej diagnostyce. Zajmuję się również zwierzętami po przebytych urazach i operacjach. W rehabilitacji zwierząt zawierają się dwie dziedziny medycyny weterynaryjnej: neurologia i ortopedia. Jako jedna z nielicznych osób w Polsce zajmuję się diagnostyką termograficzną u małych zwierząt, która wykrywa wczesne stany zapalne. 
 
Kiedy wiemy, że nasz pupil potrzebuje Pani pomocy?
Zwierzęta doskonale ukrywają ból, zwłaszcza, kiedy jest przewlekły. Można nawet powiedzieć, że się do niego przyzwyczajają, szczególnie, jeśli w grę wchodzi człowiek i świetna zabawa. Dobrze jest zwierzę obserwować i nie ignorować żadnych podejrzanych objawów. Jeśli np. nasz pies przy chodzeniu zaczyna kuleć na jedną łapę, choć nie zawsze tak się zachowuje, to jest już dla nas sygnał, że coś może być nie tak z jego zdrowiem. Nikt lepiej nie zna swojego pupila niż jego właściciel.
 
Jak w praktyce wygląda wizyta w Pani gabinecie? 
Trafiają do mnie zwierzęta w różnym stadium choroby. Bardziej świadomi właściciele przychodzą we wczesnym etapie jej rozwoju, inni dopiero, kiedy wymagana jest intensywna rehabilitacja. Zwierzaki trafiają z okresową kulawizną, cierpiące na przewlekły ból, ale też z niedowładem kończyn, paraliżem, po bardzo poważnych urazach lub przebytych operacjach. Niektóre psy czy koty są do mnie kierowane bezpośrednio, niektóre od prowadzącego je lekarza weterynarii.
 
W takim razie jakie trzeba mieć predyspozycje w tym zawodzie?
Ważna jest znajomość anatomii leczonych zwierząt oraz dobra kondycja fizyczna terapeuty, z uwagi na pracę w niekiedy dość wymagających warunkach. Jeśli chodzi o sam zawód, to ważne są dwa elementy: zwierzę i jego właściciel. W obu przypadkach należy być psychologiem. Bardzo ważne jest podejście właściciela do zwierzęcia, nawet w czasie zwykłej wizyty. Niektóre zabiegi są długotrwałe i przeprowadzane bez znieczulenia. I tak, psy agresywne są czasem dyskwalifikowane, gdyż liczy się także nasze bezpieczeństwo. Nasze zachowanie również odgrywa tu dużą rolę. Jestem zwolenniczką wprowadzenia na studia kursów zajmujących się psychologią zwierząt. Sama praca ze zwierzęciem jest intuicyjna. Można psa oszukać, przechytrzyć na tzw. „smakołyki”. Jestem przede wszystkim cierpliwa i wychodzę z założenia, że nic na siłę. W leczeniu większości chorób, szczególnie o podłożu neurologicznym, czas ma ogromne znaczenie.
 
dr Katarzyna Pęzińska-Kijak jest założycielką przychodni Vetico oraz Akademii Rehabilitacji i Diagnostyki Zwierząt zajmującej się usługami weterynaryjno-rehabilitacyjnymi. Sekretarz Polskiego Towarzystwa Anatomicznego oddziału w Szczecinie, członek Polskiego Towarzystwa Badania Bólu. Na co dzień prowadzi badania naukowe z zakresu anatomii i histologii zwierząt oraz zaburzeń rozwojowych, a także zajęcia dla studentów z tych przedmiotów.