Duma narodowa

Od kilku już lat zachodzę w głowę – jak to możliwe i dlaczego to właśnie Oni cieszą się taką sympatią? Rozmawiam o tym z wieloma znamienitymi i mądrymi postaciami ze świata sportu, dyskutuję ze znajomymi. Dlaczego to na Ich meczach wszyscy czujemy większą „dumę narodową”, niż przy oglądaniu innych dyscyplin?

Autor

Krzysztof Bobala

Co jest w Nich samych, a może w reprezentowanych dyscyplinach, że jednoczymy się mimo politycznych czy ideologicznych sporów, bez względu na materialny status i miasto, z którego pochodzimy? Że zasiadamy z wypiekami przed telewizorami czy ubrani w biało-czerwone stroje, otuleni biało-czerwonymi szalikami z napisem Polska i zaopatrzeni w biało-czerwone trąbki wypełniamy do ostatniego miejsca piękne, nowoczesne hale. Że widać nas – kibiców, także podczas spotkań poza granicami kraju. I to jak widać! Wizerunek uśmiechniętych, rozradowanych ludzi w różnym wieku lepiej promuje Polskę niż niejedna komercyjna reklama wykupiona za „ciężkie” pieniądze w zachodnich stacjach telewizyjnych czy opiniotwórczych magazynach. Głośny doping aż do utraty głosu, piękne polskie kobiety, wspaniała realizacja telewizyjna i genialna oprawa meczowa. To wszystko? Na pewno nie. Bo przecież jeszcze rewelacyjna organizacja tych sportowych wydarzeń i oni – Gladiatorzy Sportu. Piłkarze ręczni i siatkarze, bo o nich tutaj mowa. Dwie halowe dyscypliny, ale jakże różne. Jedna kontaktowa, chwilami wręcz brutalna z chłopami jak „dęby”, którzy walczą do upadłego. Druga z siatką pomiędzy drużynami, która bezpośredni kontakt mocno utrudnia i z „walczakami”, za którymi przepada cała Polska. Dlaczego to na ich meczach cały naród dostaje swoistego amoku? Na pewno popularność dyscypliny w mediach, bo bez tego nie wiedzielibyśmy, jak Polska długa i szeroka, że gra Drzyzga, Jurecki czy Kurek. Nie będąc osobiście na hali, a przecież zdobycie biletów na ich występy graniczy z cudem, nie słyszelibyśmy po udanej interwencji okrzyku: Słaaaaawwweeekkk Szmaaaal! wydobywających się z tysięcy gardeł. Aby media były usatysfakcjonowane i mogły realizować transmisje na tak wysokim poziomie, niezbędne jest wsparcie sponsorów. I w przypadku tych dwóch dyscyplin udało się takich mecenasów pozyskać. Kiedy już nic nie brakuje sportowcom i usatysfakcjonowane są media, kolejnym, kto wie czy nie najważniejszym czynnikiem, są zakochani w drużynie (a po trochu też w dyscyplinie) kibice, bez których nijak nie da się stworzyć takiej wspaniałej atmosfery. Do tego jednak potrzebne są sukcesy. A tutaj i siatkarze, i szczypiorniści mają się czym pochwalić w ostatnich latach. Stąd taka miłość narodu, tym bardziej wzmacniana, że te sukcesy przychodzą zawsze w jakichś super dramatycznych okolicznościach, kiedy walka trwa do ostatniej sekundy, a sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. I jest happy end, są łzy radości, uściski i płynąca z tysięcy gardeł pieśń – Polska Biało-Czerwoni. To już wszystko? To takie proste? Myślę, że tak. Bo chociaż prosto wygląda, to jest niezwykle trudne do spełnienia. Gdyby tak nie było, szaleństwo to objęłoby dużo więcej dyscyplin. Na co, jako kibic, ciągle z utęsknieniem czekam.