W marcu jak w Gartzu

Wpatrzony w odległe zakole rzeki zapalam papierosa (wiem niezdrowo, ale fajnie). Siedzę na wysokim brzegu starorzecza, pode mną miejsce zaczarowane - Zatoń Dolna - z dominującą nad nią wieżą niewielkiego kościółka. O tej porze roku, gdy niebo bezchmurne, Dolina Odry to najmilsza oczom paleta barw.

Autor

Szymon Kaczmarek
Błękit nieba odbija się w bezkresnych rozlewiskach obramowanych żółcią suchych trzcinowisk i wszelakimi brązami krzaków i drzew. Od czasu do czasu, z charakterystycznym dźwiękiem skrzydeł przelecą śnieżnobiałe łabędzie. Przedwiośnie w pełnej krasie. Ze swoimi barwami, zapachami, dźwiękami i nadzieją na zbliżającą się wiosnę.Prawy brzeg ukochanej Odry od Kostrzynia do Inoujścia znam jak przysłowiową własną kieszeń. Ze wszystkimi dziurami, zakątkami czarownymi, miejscami gościnności niezwykłych Ludzi i oczywiście bankowymi miejscówkami na ryby. Wycieczka wzdłuż Odry to nieodłączny element pierwszych wiosennych weekendów. Najpiękniej jest w okolicach Zatoni, Siekierek, Starej Rudnicy, choć warto również odbić nieco od rzeki i zwiedzić Trzcińsko, Banie, Moryń. Opcji jest wiele. Coraz częściej spotykam tam zapalonych cyklistów, którzy przyjeżdżają z rowerami pociągiem do Chojny i buszują po okolicznych trasach. A drogi, choćby w Cedyńskim Parku Krajobrazowym zachwycają pejzażami.
 
W swoich zachwytach nad prawym, polskim brzegiem Odry nie zapomniałem jednak i o brzegu drugim. Do niedawna obcym, niemal wrogim, bo niemieckim, od pewnego czasu równie gościnnym jak nasz, lecz o wiele lepiej zorganizowanym turystycznie. Niemcy i w tej dziedzinie dają nam dobry przykład. Ścieżki rowerowe praktyczne, sensowne i równe! Punkty informacyjne klarowne, jasne i w wielu, także polskim, językach. I co najważniejsze: przyjaźni, gościnni i uśmiechnięci ludzie! Tak, Niemcy, enerdowcy. Oczywiście, że niemiecka policja skrupulatnie przestrzega przepisów, ale oni już tak mają. Nasza słowiańska beztroska potrafi czasem spłatać figla wobec precyzyjnego sposobu postrzegania prawa przez niemieckiego policjanta. Po prostu, podczas podróży w tamte rejony, weźmy ten fakt pod uwagę. Jakość turystyczno-gastronomicznych usług z pewnością będzie znakomitą rekompensatą tej drobnej niedogodności. Ot, choćby w Mescherin, jadąc skrótem do Gryfina. Warto pojechać na sam koniec tej uroczej miejscowości i w restauracji „Park” skosztować sznycla przygotowanego przez Roberta Kułaka, polskiego właściciela tego miejsca. Podany na wielkim talerzu i tak zazwyczaj jest od niego większy, przy całkiem przyjaznej cenie. Zazwyczaj na tarasie pod „Parkiem” stoi stado rowerów, którymi nadodrzańskie tereny przemierzają turyści z Berlina i nawet odleglejszych miast niemieckich. Na szczęście coraz częściej usłyszeć tam można i język ojczysty. Jadąc przez Rosówek i tytułowy Gartz, w stronę Schwedt, warto na dziesiątym kilometrze za Gartz skręcić w lewo nad Odrę. Samochód zostawiamy przy mostku i albo na rowerku, albo na piechotę zrobić sobie spacer po przepięknych trasach nadodrzańskimi kanałami. Krajobraz, przyroda, ptactwo, znajdziemy tam wszystko, czego miejskim gwarem dusza zmęczona potrzebuje. Niedaleko, a przecież przepięknie.
 
„Jeden Penkun z Loecknitz, tak się Prenzlau po Bernau, że aż się Zwikau” to nasza cała znajomość atrakcyjnych, przygranicznych terenów dawnego NRD. A szkoda.
Panowie, przedłużmy naszym Kobietom święto na całą wiosnę! Przecież zasługują na to każdą chwilą swojego istnienia (no może z wyjątkiem gdy przeszkadzają nam w oglądaniu meczu tym nieznośnym: „śmieci wyrzuciłeś?”). Ale trudno, niech mają naręcza wiosennych kwiatów nie tylko 8 marca. Wystarczy ruszyć niedaleko, tuż za granicę, która choć przez tyle lat dzieliła, dziś łączy miłośników wiosennej przyrody i niezapomnianych krajobrazów. 
Prestiż magazyn szczeciński
3( 91)
Marzec'16