Sztuka lekka i magiczna

Do elitarnego grona artystów liczących się na berlińskim rynku sztuki krytycy zaliczają pochodzącą z Katowic Alicję Kwade. Artystka, która pokazuje z powodzeniem swoje instalacje i filmy wideo na całym świecie, zaprezentowała się w szczecińskiej Trafostacji Sztuki. Pokazała projekty wykorzystujące relację światła i ciemności, w których obiekty straciły swoją rozpoznawalność.

Autor

Aneta Dolega
Na wystawie znalazła się m.in. instalacja będąca reinterpretacją XIX-wiecznego wahadła Foucault, którego dłuższa obserwacja powoduje, że zaczynamy odczuwać ruch Ziemi. Pod sufitem artystka zawiesiła linę zakończoną świecącą żarówką. Tak umieszczona żarówka w kompletnie ciemnym pomieszczeniu kołysze się wahadłowo obracając wokół własnej osi w ciągu 24 godzin. Inna praca Kwade to kręcący się bączek inspirowany filmem „Incepcja” czy wideo-art pokazujący lot meteorów, będących w rzeczywistości niewielkimi kamykami, ale na ekranach wyglądających na wielkie ciała niebieskie.
 
Jednym z Twoich ulubionych tematów jest światło. Dlaczego?
To najważniejsza z miar, które mamy. Światło jest ważne dla matematyki, fizyki, dla wszystkich obliczeń. Stąd też moja nim fascynacja. W swojej pracy zajmuję się pytaniami, które stawia nauka. Nie jestem co prawda naukowcem ale jako artystka czerpię inspiracje z nauk ścisłych, z religii, filozofii i biologii.
 
Twoje prace mają w sobie coś magicznego, np. oglądając lot meteorów na ekranie nie mamy pojęcia, że to tak naprawdę niewielkie kamyki, które zarejestrowałaś w znany tylko dla siebie sposób. Jesteśmy w stanie uwierzyć, że przed nami jest prawdziwy meteoryt.
Ważne jest dla mnie, żeby nie było widać trudu i wysiłku, który wkładam w tworzenie danej pracy. Jestem zadowolona kiedy efekt końcowy wygląda na łatwy, lekki i magiczny. Zależy mi na tym, by odbiorca nie wiedział jak to zostało skonstruowane, żeby uwierzył w to, co ma przed sobą.
 
Pochodzisz z Katowic, mieszkasz i pracujesz w Berlinie. Skąd ten wybór?
Po ukończeniu uczelni marzyłam, by osiedlić się w największym mieście do osiągnięcia, ale tak się złożyło, że na życie w Nowym Jorku czy Londynie nie miałam wystarczającego budżetu. Berlin okazał się najbardziej możliwy i tak jestem tu, mieszkam i pracuję już od siedemnastu lat.
 
Berlin inspiruje?
To nadal bardzo wdzięczne miasto do mieszkania. Kultura jest tutaj na bardzo wysokim poziomie przy jednoczesnym standardzie życia nadal łatwym do osiągnięcia. Wielu artystów z innych części świata przenosi się tutaj, otwiera pracownie. Z jednej strony ze względu na inspiracje, a z drugiej na wciąż niskie, w porównaniu z innymi metropoliami, koszy utrzymania.
 
Jeździsz po całym świecie. Jak z tej perspektywy wygląda polska sztuka współczesna?
Trudno mi jest się wypowiedzieć na ten temat, gdyż mam mało kontaktu z polską sztuką współczesną, rzadko też tu wystawiam. To, co się dzieje w Polsce, obserwuję z pewnej odległości, jednak nie potrafię tego ocenić. Interesuje mnie rynek sztuki, muzea, galerie. Kiedy pojawiam się w takim miejscu jak Trafostacja Sztuki nie interesuje mnie, jak to miejsce współpracuje np. z miastem, tylko ważne są dla mnie pomieszczenia, w których pokażę swoje prace i ludzie, z którymi będę współpracować nad wystawą. Akurat w przypadku Trafostacji jestem bardzo zadowolona. Wnętrza, szczególnie piękna, duża sala, były dla mnie odpowiednie także pod względem technicznym. Mogłam umieścić wszystkie swoje prace tak, by układały się w spójną historię dla oglądającego.
 
Rola sztuki w naszym, coraz bardziej skomplikowanym życiu ma znaczenie?
Sztuka od wieków spełnia to samo zadanie. Działa intelektualnie i emocjonalnie, dzięki niej nasze myślenie może wyjść poza określony horyzont. Nie ma różnicy czy jest to dzieło stworzone teraz czy 500 lat temu. Inna może być tylko jego interpretacja.
Dziękuję za rozmowę.
Prestiż magazyn szczeciński
3( 91)
Marzec'16