Maria Nurowska. Mój przyjaciel zdrajca

Książka Marii Nurowskiej wzbudziła we mnie bunt. I już na wstępie nie tyle sama książka, a dosyć kontrowersyjny, podejrzewam, że zamierzony, tytuł: „Mój przyjaciel zdrajca”.

Autor

Rafał Podraza
Dla mnie pułkownik Ryszard Kukliński jest i będzie zdrajcą. I nazywanie go nawet w przenośni „przyjacielem” jest szokujące. Ojczyzna bowiem, czy zniewolona czy wolna, to powtarzając za Piotrem Skargą i Ignacym Krasickim - matka. A matki, moim zdaniem - jaka by ona nie była - się nie zdradza. Pułkownik Kukliński wychowany, wykształcony i wykarmiony przez Nią, nie miał moralnego prawa zrobić tego, co zrobił. Mimo tak ostrych sądów, postanowiłem być obiektywnym i przeczytać wspomnienia osoby, która poznała Kuklińskiego prywatnie.
 
Nie powiem, rzecz napisana zręcznie, ale dla mnie próba tłumaczenia swoich decyzji o zdradzie, opowiadana w pięknym salonie w amerykańskiej posiadłości, na tle kanionu, jakoś mnie nie przekonała, a wręcz zapachniała mi wielkim kłamstwem… Jest dla mnie próbą zawłaszczenia sobie pomnika, któremu zawdzięczamy wolność. Łatwo jest bowiem mówić o swoim bohaterstwie, kiedy ma się piękny dom, spore konto w banku, ochronę rządu amerykańskiego, a dzieci chodzą do najlepszych amerykańskich szkół. Oczywiście dramat osobisty pułkownika Kuklińskiego - człowieka poraża. Bo najpierw niespodziewana i tajemnicza śmierć obu synów, a potem choroba nowotworowa, ale mimo to uważam, że ojczyzny, jaka by ona nie była, nie zdradza się. Zdrady nie można wytłumaczyć. Tak więc będę głośno powtarzał za, notabene amerykańskim twórcą - Stephenem Edwinem Kingiem:„Kiedy zdrajców się nazywa bohaterami, to nadchodzą mroczne czasy. Naprawdę mroczne”…
 
Książka Marii Nurowskiej „Mój przyjaciel zdrajca” jest dobra! Ale nie przekonała mnie, że pułkownik Kukliński wielkim Polakiem był. A tym bardziej, że zasługuje na pomniki, tytuły, medale i peany jakie obecnie mu się składa.
 
Wydawnictwo: W.A.B., 2015
Prestiż magazyn szczeciński
4( 92)
Kwiecień'16