Zawód kobieta

Trzy aktorki, trzy kobiety, a każda inna. Zimna blondynka, energiczna brunetka i zmysłowy rudzielec. Na co dzień możemy je podziwiać na teatralnej scenie, nierzadko w bardzo trudnym repertuarze. Dla Prestiżu wcieliły się ikony kina. W eleganckich wnętrzach Hotelu Dana odbyła się sesja inspirowana Grace Kelly, Elizabeth Taylor i Ritą Hayworth. Efekt jest zaskakujący, a w hotelowych wnętrzach zapanowały lata 40. i 50.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Paulina Lenart, Teatr Lalek Pleciuga – Elizabeth Taylor To fantastyczne uczucie wcielić się w taką postać. Uwielbiam tę epokę, kobiety były piękne, seksowne, zjawiskowe, a jednocześnie bardzo pewnie swoich atutów i urody. Pierwszy raz wzięłam udział w takiej sesji, w końcu ktoś potraktował mnie poważnie (śmiech). Na co dzień w teatrze gram głównie w spektaklach dla bardzo młodego widza, czy to kiedy animuje lalki, czy kiedy występuję na scenie jako ja. Bardzo lubię swoją pracę, ale po cichutku marzy mi się „dorosła” rola. Mam raczej „trudną” figurę i mam problem z kupowaniem ubrań, szczególnie spodni. Albo zawsze coś jest z krótkie albo za długie albo za wąskie albo za luźne. Z tego wszystkiego wkładam dresowe spodnie i się nie przejmuję (śmiech). Natomiast te wszystkie spódnice, bluzki i sukienki, które nosiły kobiety w tamtych czasach są stworzone do takich kobiet jak ja. Kiedy założyłam na siebie te wszystkie rzeczy, zostałam uczesana i pomalowana poczułam się bardzo atrakcyjnie.
 
Magdalena Wrani-Stachowska, Teatr Współczesny – Rita Hayworth Nie mam zbyt wielu okazji wyglądać tak na teatralnej scenie. Gram głównie we współczesnym repertuarze, często wyglądam „brzydko”. Dlatego kiedy usłyszałam o sesji długo się nie zastanawiałam. W szkole teatralnej jedna z wykładowczyń nazywała mnie Ritą ze względu na kolor moich włosów. Kiedy dowiedziałam się, że moją inspiracją do zdjęć będzie Rita Hayworth bardzo się ucieszyłam. Lubię ja, była piękna kobietą, prawdziwą femme fatale. Ten okres w kinie jest bardzo wdzięczny, bardzo elegancki, aktorki elektryzujące. Brakuje mi tego czasem. Sama na co dzień preferuje wygodę. Dżinsy, trampki, bluza albo t-shirt, naturalny makijaż albo w ogóle. Każda okazja do założenia sukienki, obcasów i wykonania pełnego makijażu jest świętem a jeszcze kiedy ktoś ciebie maluje, czesze i ubiera to jest to podwójna przyjemność. To moje pierwsza rola modelki, nie ukrywam, że dała mi dużo satysfakcji. Spojrzałam w lustro i bardzo się sobie podobam (śmiech).
 
Adrianna Góralska,
Teatr Polski – Grace Kelly
Te lata były bardzo kobiece. Aktorki były mocno wystylizowane, bardzo powściągliwe, zimne. Pierwszy raz jestem w takiej stylizacji, ale zawsze bardzo chciałam wejść w taką postać. Kiedy pracuję nad rolą patrzę przede wszystkim przez pryzmat własnej osoby, nie inspiruję się innymi aktorkami. Bazuję na własnych emocjach i doświadczeniach. Oczywiście są aktorki doskonałe jak Meryl Streep, którą uwielbiam, ale opieram się wyłącznie na sobie. Kostium, makijaż i wszystko to co się dzieje wokół nas w trakcie przygotowań do spektaklu składa się na budowa ie roli. Wystarczy, że założysz szpilki i już inaczej się poruszasz. Na co dzień nie noszę na sobie charakteryzacji, ubieram się też inaczej. Czasem na tym tle dochodzi do zabawnych sytuacji. Kiedy na premierze po zejściu ze sceny udaję się na bankiet, już przebrana, odświeżona, to ludzie mnie nie poznają. Przyznaję, że to całkiem wygodna sytuacja.
 
Autor: Aneta Dolega
Foto: Dagna Drążkowska / Barwy Bieli
włosy i makijaż: Agnieszka Ogrodniczak / Imago
Stylizacja: Katarzyna Hubińska / Atelier Mody
 
Specjalne podziękowania dla Hotelu Dana za pomoc przy realizacji sesji.
 
Prestiż magazyn szczeciński
5( 93)
Maj'16