Grosicki odlicza czas do Euro

 
Za miesiąc ogarnie nas futbolowe szaleństwo. We Francji rozpoczną się finały mistrzostw Europy, tym razem z udziałem reprezentacji Polski. Jak pokazały eliminacje do turnieju we Francji, nasza drużyna narodowa najgorszy okres ma za sobą. Liczymy na umiejętności Roberta Lewandowskiego, Grzegorza Krychowiaka oraz Kamila Grosickiego – szczecinianina z krwi i kości, wychowanka Pogoni, grającego obecnie w barwach francuskiego Stade Rennes. – Nie mogę się doczekać tej imprezy i będę gotowy do niej na 100 procent – mówi Prestiżowi Grosicki.

Autor

Jerzy Chwałek

galeria

Wywalczyłeś miejsce w podstawowym składzie Rennes, co zaowocowało przedłużeniem Twojego kontraktu do 2020 roku. Jak to zmieniło twoje życie?
Regularna gra w pierwszym składzie daje mi możliwość optymalnego przygotowania się do Euro, które może być najważniejszym turniejem w moim życiu. Przedłużenie umowy o trzy lata daje mi i rodzinie stabilizację życiową, ale też nie wiadomo do końca, co się wydarzy po Euro. Nie mogę całkiem wykluczyć zmiany klubu.
 
Mamy dosyć częsty kontakt ze sobą, i zawsze podkreślasz, że tegoroczne finały Euro będą turniejem twojego życia. Dlaczego?
Jest sporo powodów. Na co dzień gram we Francji. Walczyłem o awans reprezentacji i myślę, że miałem spory w nim udział, dlatego czuję się reprezentantem „pełną gębą”. Mam 28 lat, tyle samo, ile Kuba Błaszczykowski miał podczas finałów Euro w Polsce przed czterema laty. Uważam, że grał wówczas bardzo dobrze, mimo, że reprezentacji się nie powiodło. Moim zdaniem był naszym najlepszym piłkarzem w tamtym turnieju i świetnie prezentował się w klubie. Myślę, że moja forma będzie teraz równie wysoka, i pomogę drużynie przynajmniej wyjść z grupy.
 
Jaki wynik uznasz za sukces naszego zespołu?
Wyjście z grupy to cel minimum i nie wyobrażam sobie, żebyśmy tego nie osiągnęli. A później będziemy walczyli o więcej.
 
Nie ma sytuacji, żebyś przy okazji meczu reprezentacji rozgrywanego w Polsce nie odwiedził Szczecina. Czy Jasne Błonia to jakieś ulubione miejsce, bo na początku wiosny razem z córeczką podziwialiście tam krokusy.
Przede wszystkim, po meczu kadry we Wrocławiu chciałem spędzić jeden świąteczny dzień z rodziną i znajomymi. A, że była ładna pogoda i lubię to miejsce, wykorzystałem ten fakt i zabrałem Maję na Jasne Błonia i do parku Kasprowicza.
 
A propos świąt, jak wyglądało twoje świąteczne menu? Zawodowi piłkarze zwracają coraz większą uwagę na odpowiednią dietę, a Robert Lewandowski jest chyba najlepszym przykładem.
Hmm... ja staram się trzymać dietę, ale nie zawsze to wychodzi. Ania Lewandowska, żona Roberta pomagała mi w jej ułożeniu, jak i wskazywała czego powinienem się wystrzegać. Nie mogę powiedzieć, że z nią współpracuję, skoro nie udaje mi się przestrzegać wszystkich jej poleceń. Na przykład ona wyklucza albo ogranicza do minimum w diecie piłkarza spożywanie nabiału, ale jak to zrobić skoro uwielbiam różne sery, a tym bardziej teraz, gdy mieszkam we Francji. Trudno odstawić od razu niektóre produkty.
 
A praca z trenerem mentalnym, którą prowadzisz od kilku miesięcy pomaga ci w uzyskaniu lepszej formy?
Na pewno pomaga. Paweł Frelik nakreśla sposób mojego myślenia i pracę nad samym sobą. Ale wszystko i tak zależy od piłkarza, bo na boisku ja gram i podejmuję decyzję, a nie trener Frelik. Dowiedziałem się o możliwości takiej współpracy dwa lata temu, ale na początku trochę się od niej odżegnywałem. Później spróbowałem i nie żałuję.
 
Strona sportowa zbliżających się mistrzostw to jedno, a organizacja i bezpieczeństwo podczas imprezy to drugie. Czy uważasz mieszkając i grając we Francji – że mistrzostwa będą bezpieczne?
W Rennes nie odczuwam strachu, bo to w miarę spokojne miasto i mistrzostw tu nie będzie. W miastach, gdzie będą się odbywać to ważny temat. Od dłuższego czasu Francja przygotowuje się na wypadek aktów terrorystycznych i wierzę, że sobie poradzi.
 
We Francji mieszkasz od trzech lat, co przeniósłbyś stamtąd do Polski?
Do Polski czy konkretnie do Szczecina? Bo do Szczecina przeniósłbym... stadion z Rennes. To trochę wstyd, że w Szczecinie nie ma nowoczesnego stadionu i Pogoń jako drugi klub w Polsce, obok Ruchu, gra na tak przestarzałym obiekcie. Jeśli stosunkowo małe miasta na Śląsku mają nowe stadiony, to dziwię się, że nie ma go w Szczecinie.
 
Rozumiem, że jeszcze coś chciałbyś przenieść z Francji?
Zwyczaj tak licznego odwiedzania przez Francuzów restauracji i spożywania w nich obiadów czy kolacji. Przychodzą zarówno młodzi, jak i starzy. Wiem, że związane to jest z zarobkami i wielu Polaków nie stać na chodzenie do restauracji. Życzyłbym sobie, żeby zarobki i status materialny moich rodaków był taki, żeby stać ich było na częstsze tego typu wizyty.
 
Przekonałeś się do kuchni francuskiej?
Niekoniecznie chodzę do tych z francuską kuchnią, próbuję potraw z całego świata, których tutaj nie brakuje. Z francuskich specjałów spróbowałem ślimaki i są OK (śmiech).
Prestiż magazyn szczeciński
5( 93)
Maj'16