Marzenia Mistrza Świata

Krzysztof Głowacki kolejny raz pokazał, że na świecie nie ma sobie równych. Jednogłośnie na punkty pokonał Amerykanina Steve`a Cunninghama i obronił pas mistrza świata WBO w wadze junior ciężkiej. – Moje marzenie spełni się jednak dopiero we wrześniu – zdradził nam pięściarz.

Autor

Andrzej Kus

galeria

Walka stała na bardzo wysokim poziomie. Na gali w Nowym Jorku obaj pięściarze pokazali, że podeszli do niej z ogromnym zaangażowaniem. „Główka” czterokrotnie słał rywala na deski, jednak ten za każdym razem wstawał i walczył dalej, jakby jeszcze mocniejszy. Ostatecznie Polak wygrał na punkty.
 
– Wiedziałem, że jest on prawdziwym wojownikiem. Doskonale to udowodnił. Byłem od początku przygotowany na ciężką walkę i taka właśnie była – opowiada Mistrz Świata. – Cunningham nie zamroczył mnie ani razu. Największy kryzys dopadł mnie po ciosie na wątrobę. Nie wiem nawet która to była runda. Któraś z ostatnich. Ciężko było ale należało walczyć dalej. Na szczęście wygrałem, a do domu wróciłem bez żadnych kontuzji.
 
Jeszcze nie tak dawno, po wygranej walce z Marco Huckiem, Głowacki przekonywał, że wygrane pieniądze zainwestuje w remont swojego mieszkania. Wygrał wówczas 60 tysięcy dolarów, jego przeciwnik, mimo porażki, zgarnął 350 tysięcy dolarów.
 
– Po części udało się zrealizować plany, jednak nie wszystkie. Tym razem mam zakazane informowanie o tym ile zarobiłem pieniędzy. Jest to zapisane w kontrakcie. Pieniądze staram zainwestować tak, by zapewnić sobie i mojej rodzinie lepsze życie. Głównie o to mi chodzi. Tym bardziej, że we wrześniu spełni się kolejne z moich marzeń. 
 
Tym marzeniem są narodziny kolejnego dziecka. Z tym wydarzeniem związane są przyszłe sportowe plany Mistrza.
 
– Jest to jeszcze większa motywacja do cięższej pracy. Kolejna moja walka zaplanowana jest dlatego na sierpień. Wrzesień zarezerwowany jest dla mojej rodziny. Konkretny termin nie zależy już jednak ode mnie, a od moich promotorów. Na przygotowanie potrzebuję około trzech miesięcy. Tyle mi zdecydowanie wystarczy. Wierzę, że obronię mistrzowski pas po raz kolejny.
 
Pochodzący z Wałcza „Główka” zapowiada również, że już w maju będzie go można spotkać w Szczecinie. W sobotę 28 maja będzie gościem specjalnym podczas gali boksu w Azoty Arenie. Wcześniej najprawdopodobniej spotka się z uczniami jednej ze szczecińskich szkół podczas zorganizowanego dnia sportu.
Prestiż magazyn szczeciński
5( 93)
Maj'16