Niezły finał (sezonu)

Szczecińskie teatry kończą sezon artystyczny 2015/16. Finał okazał się bardzo mocny – zobaczyliśmy spektakle, które zadecydowały o jego ocenie.Teatr Współczesny zaprosił widzów na wskroś współczesne widowisko o… depresji. Realizacja prawdziwie zachwyciła – to najlepsza pozycja repertuaru w mijającym sezonie. 

Autor

Daniel Źródlewski

Znany już ze świetnych realizacji w Szczecinie („Judyta” oraz „Życie to sen”) reżyser Wojtek Klemm tym razem przygląda się „modnej” ostatnimi czasy psychicznej jednostce chorobowej – depresji. Dziwnie zaśmiewać się do łez na spektaklu traktującym o jednej z najsmutniejszych chorób współczesności, jednak przez ten śmiech głośno krzyczy powaga problemu. Mało tego, twórcy udowadniają, że depresja dotyka nie tylko ludzi. Świat toczy jakaś choroba i to bez wątpienia właśnie ta najsmutniejsza, co potwierdzają zalewające nas nieustannie i zewsząd tragiczne newsy. Być może powodem jest nieokiełznana prędkość rzeczywistości, a tym samym tęsknota za czymś co znamy (świetne nawiązania do Szczecina jakiego już nie ma) i niemożliwość zrozumienia pędzącego w nieznane przestrzenie świata, nie tylko w jego fizycznym, ale coraz częściej wirtualnym wydaniu. Wbrew temu, spektakl Klemma nie jest smutny – to przede wszystkim brawura rytmu. To festiwal aktorskiego mistrzostwa, inscenizacyjnej wirtuozerii, świetnej muzyki i niemożliwych na pierwszy rzut oka choreografii (Efrat Stempler). Nie ma tu lepszej czy gorszej kreacji, wszyscy błyszczą równomiernym blaskiem. Niech szczerze żałuje ten, kto nie widział w tym spektaklu Jacka Piątkowskiego i pysznej sceny rzutu stołem z pewnym niecenzuralnym okrzykiem na ustach. Świetny jest Arkadiusz Buszko, który w stu procentach wykorzystuje swoje fizyczne warunki, długo nie zapomnę też Marii Dąbrowskiej i jej urodzinowego montażu słowno-muzycznego. Równie brawurowa jest scenografia, której głównym elementem, po za balonami, przywołującymi na myśl setki pigułek antydepresyjnych, jest monstrualnych rozmiarów multifunkcjonalny, wykonany z kartonu domek. Karton łatwo zniszczyć, zagiąć, porwać… Balon też łatwo przebić. Czy tak destrukcyjnie działa ta choroba? Do listy brawury dochodzi jeszcze dynamiczna muzyka Albrechta Zieperta, która wydana na krążku, szybko stała by się przebojem w tanecznych przybytkach. Spektakl Klemma to jedna z najlepszych realizacji

 
Prestiż magazyn szczeciński
7( 95)
Lipiec'16