Podawał wino Umie Thurman

W swoim życiu otworzył setki tysięcy butelek wina. Podawał je największym tego świata. Teraz postanowił, że swoją pasją zainteresuje mieszkańców Szczecina. Piotr Kaliński to sommelier, który przez wiele lat pracował na luksusowych statkach pasażerskich i trzy razy opłynął kulę ziemską.

Autor

Andrzej Kus

galeria

Pan Piotr jest założycielem firmy Wine Center – bezpośredniego importera win, istniejącego na polskim rynku już kilka lat. Otwiera nietypowy i niezwykle klimatyczny sklep z winami przy ulicy Bogusława 37 w Szczecinie.

– Winami na poważnie interesuję się od momentu, gdy ukończyłem 18 lat. Już wcześniej czytałem wiele książek. Intrygowały mnie procesy powstawania wina, warunki przechowywania, regiony winiarskie, wszystko, co z winami związane – wspomina sommelier, czyli specjalista w dziedzinie wiedzy o winie oraz serwisie i degustacji. – W pewnym momencie, jako 20-letni chłopak postanowiłem, że zrobię kolejny krok. Zostałem przyjęty do Celebrity Cruises – amerykańskiej linii oceanicznej posiadającej największą flotę luksusowych statków pasażerskich. Początkowo było bardzo ciężko, ale znajomość języków obcych i książkowa wiedza o winie znacznie ułatwiały mi pracę. Jedyne, czego brakowało na początku, to praktyki, umiejętności płynnego serwisu dla gości. Pracując 12 godzin dziennie, podczas długich, siedmiomiesięcznych kontraktów, otwierając setki butelek win, uczestnicząc w seminariach, degustacjach i wydarzeniach winiarskich, mogłem wreszcie poczuć, że jestem sommelierem. Dodatkowej motywacji dodawał fakt pracy z najlepszymi szefami kuchni. Jednym z nich był Michel Roux.

Piotr Kaliński podglądał więc innych, pytał, praktykował. Były to bardzo cenne lekcje, które skłoniły go do spróbowania czegoś nowego. Gdy pierwszy raz usłyszał o linii Cunard Line ze swoją 150-letnią historią, budującej słynnego liniowca Queen Mary 2, wiedział, że ma możliwość rozwoju i nauki czegoś nowego. Pracując w restauracji Queens Grill, doskonalił swoje umiejętności, pracował na najwyższym poziomie, szkolił młodszych sommelierów. Podczas rejsu dookoła świata było wiele okazji do degustacji w różnych winnicach oraz uczestnictwa w programach szkoleniowych. Największym wyróżnieniem była jednak praca u boku Królowej Elżbiety II, obsługa członków rodziny królewskiej i Kapitana Queen Mary 2.

Piotr Kaliński znalazł się także wśród nowej załogi kolejnego giganta linii Cunard Line – Queen Victorii, gdzie pracował przez kilka lat. Przyznaje, że zawód sommeliera stał się jego życiową pasją. Pomaga mu w tym solidne wykształcenie (m.in. zdobywał kwalifikacje w słynnej Wyższej Szkole Sommelierów w Londynie – organizacja Court of Masters Sommeliers oraz Wine & Spirit Education Trust), uczestniczył w wielu kursach i programach prowadzonych przez największych guru winiarstwa.

– Pasja dała mi też wiele innych możliwości. Pracując na statkach, miałem okazję poznać ludzi znanych wszystkim jedynie z ekranów. Madonna, Mike Tyson, Uma Thurman, Bo Derek, Lenny Kravitz, David Bowie czy też George Bush Junior. Na tych nazwiskach lista się nie kończy, nie sposób wszystkich wymienić. Zawsze starałem się być profesjonalny, by moją wiedzę i doświadczenie przekazać innym. Dzisiaj mogę powiedzieć, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Dzięki niej robię to, co kocham. Wina są moją pasją. Muszę jednak przyznać, że ta pasja kosztowała i wciąż kosztuje mnie mnóstwo pracy, pochłania sporo czasu, ale daje jednocześnie ogromną satysfakcję.

Kaliński przyznaje, że najwięcej dała mu właśnie praktyka i zdobyta wiedza. Również możliwość sprawdzenia się w kryzysowych często sytuacjach, zarządzania serwisem z kilkudziesięcioma osobami, podawania wina prezydentom, magnatom, członkom rodzin królewskich – nie tylko z Wielkiej Brytanii, ale innych, również egzotycznych krajów. 

– Nauczyłem się naprawdę wiele i dlatego chciałbym zarazić pasją do wina mieszkańców naszego miasta. Pokazać im ten produkt z innej strony. Dlatego postanowiłem, że otworzę teraz sklep w Szczecinie. Moja firma Wine Center współpracuje z kilkudziesięcioma restauracjami i hotelami w całej Polsce. Wina, które oferujemy, nie występują w dyskontach, są w idealnej kondycji i wiadomego pochodzenia.

W sklepie znajdzie się kilkaset win pochodzących z różnych krajów i regionów winiarskich na świecie. Wszystkie starannie wybrane. Właściciel przyznaje, że niemal każde próbował i osobiście decydował o tym, które trafi w gusta klientów. Żadne z nich nie jest przypadkowe. Zdecydowana większość nie jest nawet spotykana w Polsce. Do Szczecina przyjeżdżają bowiem bezpośrednio z winnic.

– Jesteśmy bezpośrednim importerem. Wszystkie wina są w idealnej kondycji i są przechowywane w optymalnych warunkach. Będą przyjeżdżali do nas ludzie związani z winem z całego świata, moi przyjaciele, z którymi można się spotkać, porozmawiać, chętnie również doradzą. Spotkania i degustacje będą na porządku dziennym. Uwielbiam wina z regionu Bordeaux, gdzie jestem kilka razy w roku i wina z Kalifornii, gdzie jeżdżę równie często. Chciałbym mieszkańcom Szczecina pokazać je właśnie z innej strony – znajduje się tam mnóstwo doskonałych winnic produkujących wyśmienite, aczkolwiek niekoniecznie drogie smakołyki. Będą dostępne w naszym sklepie, gdzie chętnie opowiemy historię każdego z nich i jestem przekonany, że będzie równie zachwycająca, jak dla nas.

Oficjalne otwarcie Wine Center zaplanowano na 8 października.

10( 97)
Październik'16
gajda