Tata na pełen etat

Mimo tego, że czasem są marudne i przyprawiają o zawrót głowy – chyba żaden mężczyzna, który został tatą nie zaprzeczy – nie ma nic fajniejszego, niż uśmiech i radość szczęśliwego dziecka. Sprawdziliśmy, jak z obowiązkiem radzą sobie mężczyźni i jedno jest pewne: choć uczucia okazują inaczej niż matki, kochają co najmniej tak samo…

Autor

Andrzej Kus

Michał „Sobota” Sobolewski, raper

Z Juniorem bawimy się resorakami

Po urodzeniu Michała Juniora zrozumiałem co jest dla mnie ważne. Dla niego zrobiłbym wszystko. Trochę wydoroślałem, zacząłem myśleć o przyszłości. Przestało mi się chcieć wychodzić z kumplami na imprezy. Oczywiście nie jestem święty, od czasu do czasu się zdarza, ale już nie w takim stopniu. Szybciej też wracam z trasy po koncertach do domu, bo chcę go zobaczyć i nadrobić stracone chwile.

Staram się z Juniorem spędzać jak najwięcej czasu. Wiadomo, że gdy wyjeżdżam w trasę, to mnie nie ma w domu przez kilka dni. Rozmawiam wtedy z nim przez telefon. Po powrocie staram się mu to zrekompensować. Każda forma bycia razem mnie cieszy i jest dla mnie ważna. Chodzimy razem do kina, jeździmy na basen, czy idziemy coś zjeść. Tak naprawdę liczy się to, że mogę być z nim. Lubimy też leżeć na dywanie i bawić się resorakami. Za co go kocham? Nie da się określić jednej rzeczy. Bez wątpienia za to, że jest. I najważniejsze: za to, że jest częścią mnie. 

Andrzej Maksymowicz-Raczyński, mąż wokalistki Jony Ardyn, pracownik Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów w Szczecinie:

Jestem na urlopie rodzicielskim

esteśmy bardzo mobilną rodziną. Jeśli to możliwe jeździmy wspólnie w różne miejsca, te dalekie i bliskie. Spotykamy się ze znajomymi w mieście, restauracjach, kawiarniach. Bardzo często towarzyszą nam we wspólnych wycieczkach nad morze, jezioro czy do parku. Wszyscy nasi znajomi uwielbiają spędzać czas z Kaliną, naszą ośmiomiesięczną córeczkę. Może dlatego, że jest bardzo towarzyska, spokojna i ufna. Nie mogę powiedzieć ze kocham ją za coś konkretnego. Zdecydowanie za całokształt! Za temperament, który póki co objawia się w bardzo pogodnym usposobieniu. Jej śmiech jest czymś zupełnie rozbrajającym i obezwładniającym. Bawią ją rzeczy, które mnie wydają się zupełnie zwykłe i nieważne. I to jest właśnie najwspanialsze w rodzicielstwie, szczęście odkrywasz w prostych niezwracających uwagę sprawach. Wspomnienia są dla nas obecnie rzeczywistością, która bardzo szybko ewoluuje wraz z rozwojem naszego dziecka. Póki co najsilniejsze jest pierwsze wspomnienie, a właściwie spotkanie rodzinne w dniu jej narodzin. Kto uważa, że jego życie nie zmieni się po urodzeniu dziecka, ten jest naiwniakiem. Oczywiście, że narodziny „najmłodszego w rodzinie” burzą stary porządek rzeczy. Soczewka uwagi skupia się przede wszystkim na nim, jego potrzebach, które są priorytetowe. To jest bezdyskusyjne. Pierwsze miesiące były najtrudniejsze, teraz wszystko jest zdecydowanie bardziej poukładane. Często słyszę pytanie czy pomagam żonie w domu przy dziecku. Nie bardzo rozumiem tak postawionej tezy. Co to znaczy pomagać przy dziecku? Chcę być zaangażowany w życie rodzinne w 100 procentach, a nie tylko pomagać. Wykonuje swoją pracę ojca tak dobrze jak tylko umiem, robiąc wszystko co do mnie należy. I dodatkowo czerpiąc z tego ogromną satysfakcję. Weekendowe ojcostwo nie jest dla mnie, dlatego od maja jestem na urlopie rodzicielskim doświadczając rodzicielstwa w całej okazałości.

Robert Grabowski ze Szczecińskiej Agencji Artystycznej

Chcę by Zuzia była szczęśliwa

Generalnie można powiedzieć, że jestem najszczęśliwszym facetem na świecie. Tak, na świecie. I wiem co mówię. Doświadczyłem w swoim życiu dokładnie dwóch niesamowitych rzeczy niedanych wszystkim mężczyznom. Jedną z nich, jest córka. Moja ma na imię Zuzanna. Tak zastanawiam się, jak opisać moje uczucia do niej i pusto jest we łbie mym. Żaden przymiotnik, żaden opis, liczebnik nie wystarcza, jest za mały. Bardzo ją kocham! Jak się pojawiła, to świat stał się dla mnie Zuzocentryczny. Lubimy grać w Docebo, makao, czasami idziemy pograć w kosza na boisku. Nie lubi (o zgrozo!) jeździć na rowerze, co akurat ja uwielbiam! Jest charakterna. Kiedyś mówię do Zuzi - Nie gwiżdż w domu, bo będziesz miała głupiego męża. A ona nie patrząc na mnie: - Mamo, a Ty gwizdałaś? Często nadziewam się na takie właśnie komentarze. Co najlepsze, ona nie mówi tego złośliwie, powstają one po prostu, od tak. Ten typ tak ma. Bardzo chcę, żeby była szczęśliwa. Naprawdę, kocham ją najbardziej na świecie.

Maciej Panek, właściciel IDS Architekci:

Bianka to mój najbardziej udany projekt

Moja córka Bianka ma 7 lat i jest pełna niespodzianek. Interesuje się jednocześnie tańcem i żużlem. Podziwiam ją za wrażliwość, serdeczność oraz nadzwyczajną, jak na jej wiek, umiejętność dyplomacji. Naprawdę niejeden mógłby się od niej wiele nauczyć. Mogę śmiało powiedzieć, że jesteśmy również kumplami. Mamy wspólne zamiłowanie do wszelkiego rodzaju aktywności sportowej. Chodzimy po górach, jeździmy na nartach, pływamy oraz regularnie bywamy na meczach Speedwaya. Najwięcej jednak czasu poświęcamy na szczere rozmowy. Ten czas cenię sobie najbardziej. Staram się nauczyć Biankę, że kreatywność i otwartość sprawiają, że nie ma rzeczy niemożliwych. Przyszli ojcowie, nie przegapcie tego, to najlepsze co może nas spotkać. Wszystkim nowo upieczonym ojcom radzę aby poświęcać dzieciom każdą wolną chwilę, traktować je partnersko, uważnie słuchać i po prostu pozwolić im nacieszyć się dzieciństwem. Mogę z pełną świadomością powiedzieć, że córka jest moim najbardziej udanym projektem.

11( 98)
Listopad'16