Brudny śnieg

Autor

Krzysztof Bobala

To już chyba grudzień. Na zewnątrz zimno, wieje i pada deszcz na zmianę z mokrymi płatkami śniegu. Bez czapki i rękawiczek coraz trudniej wyjść z domu. A i zamiast sałatki z melonem i szynką parmeńską czy pucharku lodów czekoladowych chętniej sięgamy po talerz rozgrzewającej zupy. Nie ma co – idzie zima. Kończą się piłkarskie rozgrywki w Europie, z tenisa można już tylko oglądać powtórki i oczekiwać na kolejny sezon. Na sportowych kanałach zamiast zieleni murawy przeważa biel śniegu. I tylko rozgrywki halowe trzymają się w najlepsze. Zbliża się tradycyjny sezon podsumowań i rozmaitych plebiscytów, ale to pozostawię sobie na kolejny felieton. Dzisiaj skupmy się na zimie. Zimie skoczków, biegaczy i narciarzy alpejskich. Ale też zimie, która od tego sezonu mniej będzie się kojarzyła z czystością wody, z której tworzy się śnieg, a bardziej z brudem i oszustwem. A wszystko za sprawą Norwegii. Potęgi w zimowych sportach, potęgi przede wszystkim w bieganiu na śniegu właśnie. Bo to biegacze z kraju fiordów mocno ten śnieg zanieczyścili. Na placu, nieopodal miejsca startu, stoi ciężarówka budząca zachwyt i zazdrość wszystkich ekip. Z wielką kolorową rozkładaną naczepą, która w kilka minut, przy pomocy siłowników, z wymiarów kontenera staje się sporym piętrowym pomieszczeniem o powierzchni ponad stu metrów kwadratowych. Na naczepie napis Made by Norway i wydrukowane wielkie twarze, znane z transmisji w Eurosporcie. Jest Peter Northug, jest astmatyczka Marit Bjorgen i cóż widzimy – jest też negatywna bohaterka ostatnich miesięcy, Therese Johaug. Uwielbiana w Norwegii, filigranowa i bardzo ładna blondynka, która zupełnie niedawno przyznała się (lub została do takiego wyznania nakłoniona w imię wyższych celów) do stosowania niedozwolonych środków. Niby to tylko w pomadce do ust, no i niby nie wiedziała ani ona, ani trener, ani lekarz. Ale fakty mówią coś zupełnie innego. Bo to w końcu ten sam lekarz wprowadzał tę pomadkę na norweski rynek. A przecież na opakowaniu kremu Trofodermin (który jest sprawcą całego zamieszania) jak wół stoi wielkimi czerwonymi literami napisane ostrzeżenie DOPING. Coś tu nie gra. Najpierw wielotygodniowe przepychanki z lekami na astmę, teraz pomadka. Czy to nie jest tak, że wynik, pieniądze i sukces to cele, które przysłaniają sportową rywalizację i uczciwość? Czy twarz Johaug na tej ciężarówce to nie jest szczyt arogancji i brak jakiejkolwiek kultury sportu norweskich działaczy narciarskich? Na ciężarówce, w której zupełnie niedawno dziennikarze odkryli kilka stanowisk z aparatami do inhalacji, z których przed startem korzystali norwescy narciarze wdychając leki na astmę, które potrafią rozszerzać pojemność płuc. Szkoda, że ikony sportu dają się namawiać na doping. Szkoda młodzieży wpatrzonej w swoich idoli. Szkoda, że w sporcie znaleźli się tacy jak Armstrong, Szarapova czy właśnie Johaug. To oni „psują” sport, to oni „brudzą” śnieg. Z niecierpliwością czekam na swój wyjazd na narty. Na szczęście w sporcie amatorskim możemy jeszcze cieszyć się, że białe jest ciągle białe.  

 
12( 99)
Grudzień'16
gajda