Kulinarne to i owo

Jasna forma, przestronne wnętrze, niewyszukana elegancja, domowy wystrój kontrastujący z industrialnymi elementami i efektowna ściana przedstawiająca portowe żurawie. A na deser, najpiękniejszy widok w Szczecinie na bulwary, Odrę i Stare Miasto. Kto widział, ten wie, o czym piszemy. Zapraszamy do To i Owo, restauracji mieszczącej się na parterze Lastadii Office.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Miło patrzeć jak ta część miasta się rozwija. Szczególnie w cieplejszych miesiącach przyciąga coraz więcej ludzi – mówi Magdalena Mrozowska-Sachryń, współwłaścicielka restauracji, a także jej dekoratorka. – Aranżując te pomieszczenia chciałam zachować klimat tego miejsca, jednocześnie wprowadzając odrobinę domowej atmosfery.

Atutem To i Owo, poza położeniem tuż przy nabrzeżu jest wystrój. Lokal jest jasny i utrzymany raczej w tradycyjnym tonie, ale z wkomponowanymi bardzo surowymi elementami – na przykład rurami przebiegającymi przez sufit. 

– W powszednie dni tygodnia od rana do godz. 16 funkcjonujemy jako bistro, codziennie proponując inne menu lunchowe. Korzystają z niego głównie pracownicy Lastadii Office, okolicznych biur, zakładów i instytucji. Staramy się tak układać kartę, aby każdy znalazł w niej coś dla siebie, także osoby, które nie jedzą mięsa czy są uczulone na któryś ze składników. Sama nie mogę jeść wszystkiego więc doskonale rozumiem jakie to bywa kłopotliwe – wyjaśnia Magdalena Mrozowska-Sachryń. 

– Od popołudnia do wieczora jesteśmy wyłącznie restauracją ze stałym, ale także bardzo urozmaiconym menu. Wynajmujemy także lokal na imprezy okolicznościowe: były u nas przyjęcia ślubne na kilkadziesiąt osób jak i spotkanie firmowe. Robimy także cateringi.

Co zatem znajdziemy w karcie? Jak sama nazwa restauracji wskazuje – to i owo. Jest zarówno tatar z polędwicy jak i z buraka, krem z dyni albo zupa chorizo. Na talerzach w rolach głównych zobaczymy też halibuta, ośmiornicę, kurczaka kukurydzianego i rzadko spotykaną w Szczecinie hiszpańską paellę. Są też dania dla wegetarian, desery i specjalne menu dla dzieci. Dań nie jest przesadnie dużo, ale za to są bardzo urozmaicone.

– Zadbaliśmy o to, aby menu nie było zbyt rozbudowane, stworzenie  książki do czytania nie było naszą ambicją – uważa współwłaścicielka To i Owo.  Startery, zwane przez nas „czekadełkami”, codziennie inne tworzy nasz zespół kucharzy. Czekając na główne danie warto coś przekąsić, coś drobnego, wedle starej maksymy, że: „apetyt rośnie w miarę jedzenia”.

12( 99)
Grudzień'16