Felietony - Smacznie ale niezdrowo

12(99)
Grudzień 2016

Możesz iść przez świat wpatrzony w ekran swojego smartfona. Ale możesz też patrzeć w gwiazdy. Możesz pójść na lewo lub na prawo (jak pójdziesz na lewo, to prawdopodobnie i tak spotkasz się z tym, co poszedł na prawo). Możesz być lub żyć. Brać lub dawać, spać lub śnić... Masz przecież Prawo Wyboru. Możesz chlać albo też biesiadować, zakąszając eleganckimi zakąskami. Być pięknym i młodym lub... no, w pewnym wieku zachodzą procesy nieodwracalne. Wiem, znam, próbowałem to zmienić, ale....  Codziennie doświadczamy sytuacji wymagających od nas wyboru. Zjeść u Chińczyka czy w „Ooh La La”? Blisko, podobnie cenowo, ale w tym drugim przypadku jakże wykwintniej! Choć do obu miejsc mamy po schodkach. Wybory to czynność powszednia, codzienna, permanentna. Wstać już czy jeszcze poleżeć pięć minut? Zielona sukienka czy niebieski żakiet? Czysta czy z sokiem (chodzi oczywiście o wodę z saturatora)? Niektóre nasze wybory mają nieodwracalne skutki. Wielu żałujemy. Nawet te najprostsze potrafią mieć niebagatelny wpływ na dalszy ciąg programu, czyli nasze niepowtarzalne, jedno życie. Ostatnie wybory do Sejmu skutkują tym, że często znajdujemy się w sytuacji między kotem a kowadłem... Zbyt często. Może więc zmienić wybór?                                                                                                                                            Odpyskować czy wygładzić zmarszczoną nienawiścią twarz? Zemścić się czy wybaczyć? Być sobą czy poddać się nurtowi i korzystnemu potakiwaniu wbrew własnej opinii? Znaki zapytania są dręczącym nas bratem bliźniakiem naszych wyborów. Taki znak zapytania potrafi być bardziej uciążliwy niż znak zakazu. Zakazu czegokolwiek. Ten bowiem powoduje, że jesteśmy pogodzeni z sytuacją: jest znak zakazu, znaczy: nie wolno. A znak zapytania? Złośliwa bestia. Poddaje w wątpliwość, burzy ustalony porządek rzeczy, zmusza do samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków i... odpowiedzi poprzedzonej wyborem. Oczywiście, są sytuacje, kiedy okoliczności nie pozostawiają nam żadnej możliwości wyboru. Wtedy do akcji wkracza Ślepy Los. Jak samo nazwisko wskazuje, w dzieciństwie nie dbał o zdrowie, a w szczególności o jasność spojrzenia. Ślepy Los potrafi okrutnie pokrzyżować nasze misterne plany, w których wolny wybór gra rolę główną. Z nim nikt nie wygra. Nie ma wyboru. Ale jeśli prawo wyboru wciąż jeszcze mamy, to dlaczego by nie wybrać jasnej strony życia? Otóż, miast się wymądrzać i filozofować, dlaczego nie miałbym złożyć szczerych i serdecznych życzeń świątecznych? Urbi et Orbi. Szczecinowi i Wam, drodzy Czytelnicy. Miastu życzę światła i radości. W umysłach tych, którzy z naszego wolnego wyboru nami zawiadują. Rozsądku i obiektywizmu. A ponad wszystko miłości wobec Szczecina. Mieszkańcom – codziennych zachwytów w magicznym Mieście. Wystarczy (dokonując właściwego wyboru) znaleźć się o określonej porze we właściwym miejscu, by poczuć prawdziwą magię Szczecina (popatrzcie na zdjęcia niezwykłej rejestratorki uroków naszego miejsca zamieszkania, Anny Niemiec). Życzę też jasności spojrzenia na mnogość znakomitych inicjatyw kulturalno-artystycznych, jakie oferują nam wspaniali ludzie, których nasze Miasto obchodzi. To, co dzieje się w Starej Rzeźni, przejdzie do historii rozwoju kulturalnego Szczecina (Pani Lauro, szczęśliwości wszelakiej i beztroskiej realizacji wszelkich pomysłów). Wam, nadzwyczajni Widzowie wydarzeń kulturalnych, zdrowia i nieustannej życzliwości, jaką obdarzacie Artystów – i tych wielkich, i tych, którzy swe pierwsze kroki stawiają. Restauratorom, gospodarzom klubów i innych najdziwniejszych miejsc, w których dokonują się akty tworzenia, życzę twardego uporu i wytrwałości, wobec tego, z czym się borykacie. Szefowej „Prestiżu” nieustannej pobłażliwości wobec felietonistów tego cudnego miesięcznika (kolegom felietonistom z innych periodyków – takiej nieograniczonej wolności, jaką tu mamy). Nie, nie mam potrzeby pucowania się. Tu tak jest. Przyjaciołom życzę częstego obcowania wzajemnego przy suto zastawionym stole. Wrogom... tego samego uśmiechu wyrozumiałości, który nieustannie towarzyszy mi, gdy wrogości waszej doświadczam... Kolejny rok dobiega swych ostatnich dni. Kolejny raz spotkamy się na wigilijnych kolacjach. Niech to trwa. A w trwaniu owym niech towarzyszy nam jedna myśl: mamy Prawo Wyboru. Mamy prawo... czytaj więcej

Szymon Kaczmarek