Piotr Droński: Sala Koncertowa nie jest moją porażką

Odstąpiłem  od   prowadzenia  Sali  Koncertowej,  by  mogły  przenieść  się  do  niej  na  czas  remontu  szczecińskie  teatry:  Polski,  a  następnie  Współczesny  –  przyznaje  biznesmen  Piotr  Droński.  –  Dwa  lata  działalności  to  wspaniały  etap  mojego  życia.  Choć  finansowo  nie  opłacało  się,  to  jednak  było  warto.  Teraz  skupię  się  na  czymś  zupełnie  innym. 

Autor

Andrzej Kus

Sala Koncertowa przy ulicy Energetyków po dwóch latach kończy swoją działalność. Pozostało jednak do zorganizowania sporo wydarzeń. 

Tak. Przed nami jeszcze 40 różnych imprez. Na sam koniec przygotowujemy Sylwestra z dwoma koncertami: hitami Abby i Operoteką – największymi światowymi przebojami. 1 stycznia 2018 roku o godzinie 6 rano przestajemy funkcjonować. 

Dlaczego nie kontynuuje pan działalności? Złośliwi mówią o tym, że wszystko nie spięło się finansowo i na tej przestrzeni poniósł pan całkowitą porażkę. 

Cóż to za odkrycie skoro sam o tym wielokrotnie publicznie mówiłem? Salę Koncertową nie traktowałem biznesowo. Stać mnie było na to, a wynik finansowy nie był najważniejszy. Tak naprawdę prowadziłem to społecznie. Nie wiem nawet czy wychodziłem na zero, nie liczyłem tego i patrzyłem na tą działalność w zupełnie inny sposób. Po pierwsze sprawiało mi to ogromną przyjemność. Poświęciłem temu sporo serca. Rocznie urządzałem ponad 100 imprez na najwyższym poziomie. Były imprezy dla dzieci, koncerty, spektakle teatralne, występy baletowe, mnóstwo gwiazd, uśmiechu i radości. Byłem niemal na każdej z tych imprez. Zawsze osobiście witaliśmy gości. W sposób szczególny traktowaliśmy osoby niepełnosprawne, dostawały od nas nieodpłatnie najlepsze miejsca, najczęściej przy najdroższym stoliku. Goście Sali Koncertowej w trakcie wydarzenia mogli wypić lampkę ulubionego trunku, skosztować domowego wypieku i w takich okolicznościach oglądać to, na co specjalnie przyszli.
A odpowiadając na pytanie – zdecydowałem, że nie będę kontynuował tego tematu ustępując miejsce dla Teatru Polskiego, który planuje w swojej siedzibie remont. Po nim ma wejść Teatr Współczesny. Jest to najlepsze zakończenie mojej działalności, gdzie górę biorą wyższe cele niż chęć generowania zysków. To mój ukłon dla kultury, mieszkańców Szczecina i instytucji powołanych do realizowania swego rodzaju misji. 

Co dalej z obiektem? Dwa lata temu, przy dostosowaniu sali do swoich potrzeb włożył pan w remont sporo pieniędzy.

Dużo, ale nie wiem dokładnie ile. Pewne jest, że zostawię go w lepszym stanie niż przyjąłem. Teatr przejmie obiekt z optymalnie wypracowanymi kosztami bieżącymi. Obniżyłem je o ponad 45 procent. To w dużym stopniu zasługa mojego taty. Poza tym jest tam wprowadzone wiele udogodnień, z których nowy użytkownik będzie chętnie korzystał. 

Mówi pan o ponad 100 imprezach rocznie. Które z nich były najlepsze, a które nie należały do udanych?

Wszystkie były udane. Trudne sytuacje pozostawały za kulisami. Czasami byliśmy tylko niezadowoleni ze współpracy z tak zwanymi „gwiazdami”, których zachowanie poza sceną było skandaliczne. Z reguły współpraca była bardzo udana zarówno z artystami jak i organizatorami jak choćby z Północną Izbą Gospodarczą przy wielkim wydarzeniu „Pracodawca Roku”. 

Czego nowego podejmie się teraz Piotr Droński?

Na koniec tego roku w Międzyzdrojach otwieram Piano Cafe, połączenie biura z ekskluzywnym lokalem. Będzie to jedno z najbardziej spektakularnych miejsc z muzyką na żywo nie tylko w województwie czy Polsce ale i w Europie. Sala z fortepianem i profesjonalnym nagłośnieniem firmy BOSE, koncerty fortepianowe dla słuchaczy w parku niczym w Żelazowej Woli, spektakle teatralne i osobna restauracja dla dzieci, aby dorośli mogli w czasie spotkań skupić się na przyjemnościach i biznesie. Takie samo miejsce otworzę na Zanzibarze oraz w Hawanie na Kubie, gdzie często jestem w interesach. Zawsze idzie to w połączeniu z naszym biurem zajmującym się ekskluzywnymi nieruchomościami. Wiem jak poprowadzić lokal, aby uczynić go wyjątkowym. Zawsze to co robię, robię z pasją. Przyzna Pan, że prosty sposób na sukces i satysfakcję?  

Czyli Szczecin póki co pan odpuszcza. 

W żadnym razie. Takie samo miejsce – bliźniacze do Międzyzdrojów – otworzę  przy naszej Baszcie na Starówce. Tradycyjnie będzie plac zabaw dla dzieci, fortepian, muzyka na żywo, ekskluzywny wystrój i sporo zieleni. 

Mimo wszystko czuję nutkę żalu, że nie będę kontynuować działalności w Sali Koncertowej. 

Tak jak wspomniałem, włożyliśmy w Salę Koncertową mnóstwo serca i pracy. To dzieło mojej rodziny i bliskich współpracowników. Z pewnością ten etap zapamiętam do końca życia. Nauczyłem się kompletnie nowego zawodu. Choć finansowo było słabo i tak czuję się najbogatszym człowiekiem na świecie. Nie chodzi oczywiście o pieniądze, a o relacje z ludźmi, o to co przeżyłem, zobaczyłem i doświadczyłem podczas tych dwóch lat pracy na Sali. Rocznie odwiedzało nas 50 tysięcy osób. Spotykały się one nie tylko z gwiazdami, ale z całą oprawą organizowaną na najwyższym poziomie. No ale cóż… zdaję sobie sprawę z rzeczy ważnych i ważniejszych. Z pewnością obiekt ten znacznie bardziej przyda się teraz naszym lokalnym teatrom. Dlatego też zdecydowałem odstąpić od kupna obiektu czy też ubiegania się o przedłużenie umowy najmu. Czuję, że taki jest mój obowiązek jako szczecinianina i człowieka żywiącego wielki szacunek dla kultury i sztuki. Korzystając z okazji dziękuję wszystkim za współpracę i każdorazową obecność na Sali Koncertowej. Do zobaczenia 

2( 1)
Listopad'17