Jazz pod czapką

09-05-2018

Miał być footbolistą, koledzy z boiska mówili o nim „potwór”.

Uszatka, którą nosi, wzbudza dużą ciekawość. „To moja jazzowa czapka” - mówi o swym nakryciu głowy Gregory Porter – zdobywca nagrody Grammy za albumy „Liquid Spirit” i „Take me To The Valley”. Jego karierę sportową przekreśliła kontuzja. Młody wtedy chłopak jeszcze nie wiedział, że posiada ogromy talent w postaci swojego głosu. Porter zadebiutował na scenie późno, bo w wieku 39 lat. Za to jego debiutancka płyta „Water” była prawdziwym objawieniem i rozpoczęła karierę wokalisty.

Artysta za swojego guru uważa Nat King Cole’a. To na niego się powołuje w temacie największych muzycznych inspiracji. Jak Cole, Porter pragnie „uzdrawiać głosem”, co zresztą mu się udaje. W Szczecinie zaśpiewa standardy jazzowe i oryginalne kompozycje George’a Gershwina. Porter jest ozdobą jazzowych festiwali na całym świecie. Regularnie detronizuje dotychczasowego króla jazzowej wokalistyki Kurta Ellinga. Gdy wychodzi na scenę dzieli się ze słuchaczami własnym doświadczeniem, osobistymi
historiami, które potrafi przemienić w piękną muzykę. Porter zaśpiewa w Filharmonii 19 maja o godz.19.

Nowy Numer

5 ( 115)
Kwiecień'18
gajda