Powrót zaginionego obrazu

25-10-2018

 

To historia jak z filmu… Słynny obraz Otto Laemmerhirta po wielu latach powrócił do szczecińskiego muzeum. Dziś można zobaczyć go na wystawie „Sztuka szczęśliwych ludzi”. Co działo się z dziełem i jaka historia kryje się za tym obrazem? Zapraszamy do lektury!

Malarz, który miał pecha

Otto Laemmerhirt długo czekał na uznanie w malarskim środowisku. Osiągnął je dopiero w okolicach czterdziestki, kiedy w poszukiwaniu inspiracji wyruszył w podróż nad Bałtyk. Zachwycił wszystkich sposobem, w jaki oddawał piękno morza, portów, statków i wysp. Chwalono jego nowatorską technikę oraz bogatą paletę barw. Kiedy w muzeum szczecińskim pojawił się „Bornholm” (jeden z jego najlepszych obrazów), wydawało się, że kariera malarza nabierze tempa. Tak się jednak nie stało. Artysta zaczął zmagać się z biedą, a w końcu zmarł śmiercią tragiczną w nadbałtyckiej miejscowości, do której wybrał się, by znów zaczerpnąć inspiracji.

Obraz, który się zgubił

Wzmianki o obrazie Otto Laemmerhirta można znaleźć w dawnej literaturze. „Bornholm” uznawany jest za jedno z najlepszych i najważniejszych dzieł artysty. Początkowo dzieło znajdowało się w kolekcji Paula Manassego, a po jego śmierci trafiło w 1916 roku do szczecińskiego muzeum. Później pejzaż został wypożyczony do dekoracji kasyna przy ul. Kaszubskiej 35 (dziś znajduje się tam gmach Komendy Miejskiej Policji). W 1934 ślad się urywa… W okresie wojennych i powojennych zawirowań obraz zniknął z pola widzenia. Nagle, w 2018 roku, odnalazł się na szczecińskim rynku antykwarycznym i został przekazany Muzeum Narodowemu.

Dziś możemy podziwiać dzieło na wystawie „Sztuka szczęśliwych ludzi. Malarstwo na Bornholmie w XIX i XX wieku”, jednocześnie wspominając artystę, z którego zadrwił los.

 zdjęcie: materiały prasowe Muzeum Narodowe w Szczecinie

 

 

Nowy Numer

10 ( 120)
Listopad'18