Za oknem przesuwał się raczej smutny, jesienny krajobraz. Przedział nieprzeładowany, ale coś wisiało w powietrzu. Obok mnie siedziały same kobiety, raczej w średnim wieku. Co chwila z ukrycia rzucały mi tyle badawcze, co ciekawskie spojrzenia. Czułam, że za chwilę będzie się działo.
– Czy pani prowadzi naszą Kronikę? Przepraszam, że pytam tak wprost, ale chyba to lepsze niż umierać z ciekawości.
– Tak, to ja – odpowiedziałam z uśmiechem. Wiedziałam, że to nie koniec.
Czekałam na pytanie, które zawsze mnie rozbawia i wzbudza sympatię do ludzi za ich, powiedzmy, „bycie wprost”.
– Proszę się nie gniewać, ale na żywo wygląda pani młodziej i ma zdecydowanie mniej kilogramów.
Yes, yes, yes – to było właśnie to, na co czekałam. Bezpośredniość ludzi to jedna z najpiękniejszych cech. W dziennikarstwie ceniona najbardziej. Odpowiedziałam równie bezpośrednio, że się nie gniewam, że telewizja to niezwykłe medium, gra świateł i kolorów, i że tak to już jest niestety – dodaje kilogramów, jakieś 5. Ale bez względu na wszystko abonament trzeba płacić, do czego serdecznie wszystkich namawiam. Osobiście obiecuje, że postaram się schudnąć te 5 kg, aby bardziej zbliżyć do siebie wizerunek antenowy z tym z życia wziętym.
– …ale nie trzeba, absolutnie, a abonament i tak płacę.
– W końcu to nasza telewizja – odezwały się inne panie.
Z wrażenia już chciałam prosić o rachunki wpłat, ale w ostatnim momencie przypomniało mi się, że przecież nie mam uprawnień do takiej kontroli.
– Chętnie czytam pani artykuły w „Prestiżu” – włączył się nagle głos przy oknie. Młoda, zadbana blondynka, bardzo spokojna, ale wewnętrznie dziwnie smutna.
– Chciałam, jeśli można, podrzucić temat tylko o mężczyznach. Nie mogę zrozumieć, dlaczego coraz więcej z nich jest zniewieściałych, dlaczego tak łatwo oddają pole kobietom, dlaczego nie można oprzeć się już na ich silnym ramieniu? W końcu dlaczego tak trudno jest zbudować związek partnerski?
– …bo faceci nie potrafią łączyć obowiązków. Jak pracują, to tylko pracują i bądź wdzięczna kobieto! A jak nie pracują, to niechętnie przejmują domowe obowiązki. Wracasz do domu, a w fotelu wita się mężczyzna „frustrat”: „Cześć kochanie, od rana czekam na obiad. Dobrze, że już wróciłaś”.
– Zaraz, drogie panie – feministki. Nie wszyscy mężczyźni są tacy. Myślę, że oni przechodzą coś w rodzaju „oczyszczenia gatunku”, selekcji naturalnej. Wkrótce najsłabsi odpadną, najsilniejsi zostaną. Wyobrażacie sobie, jaka piękna będzie rasa ludzka, kiedy na ziemi zostaną tylko najlepsze męskie i żeńskie jednostki?
– Proszę nie żartować z tak poważnego tematu. Dziś matki martwią się o własnych synów i zadają sobie pytanie jak ich wychowywać, żeby nie pożarły ich współczesne kobiety-modliszki.
– To proste – wtrąciła pasażerka, która wywołała tę dyskusję. – Wystarczy nie mówić synom, że są panami świata, którzy urodzili się tylko po to, by ich obsługiwać. W przeciwnym wypadku wylądują na śmietniku historii jako frustraci, o których już była tu mowa. Po drodze jednak złamią boleśnie kilka kobiecych serc.
–… ale chyba nie widzicie niż złego w tym, że faceci zaczęli chodzić do salonów piękności i na siłownię? Paznokcie, włosy, kaloryfer na brzuchu…
– Ogólnie to świetnie. Czytają też mnóstwo poradników: jak się zachować, polubić siebie, zrobić karierę. Tylko żeby jeszcze to, co czytają, potrafili wprowadzić w życie.
I tu przypomniał mi się mail od mojej przyjaciółki pisarki Moniki Szwai.
Cześć, Osineczko.
Piszesz podróżne felietony, więc mam dla Ciebie podróżną ciekawostkę, może Ci się przyda, bo zawiera morał… Leciałam parę dni temu do Warszawki, a koło mnie siedział młodzian w wieku biznesowym, zaczytany w jakiejś małej książeczce. Bardzo się przejmował tym, co czyta i podkreślał co ważniejsze ustępy. Zerknęłam ile się dało facetowi przez ramię – było tam coś o stosunkach między ludźmi. Pani stewardesa podała nam kawę i wafelki – i ten wafelek mi zleciał na podłogę. Młodzian ani się ruszył, więc wafelek sobie leżał, a chudy młodzian czytał. Wypił kawę i poszedł do toalety – wtedy dopadłam mojego wafelka i jego książki. Była to słynna publikacja Dale’a C. „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”. Chyba o podnoszeniu kobietom wafelka było w następnych rozdziałach. A może Dale C. przeoczył sprawę wafelka.
Ściskam Cię.
Monika
Ja ściskam moich „prestiżowych” czytelników… Wszystkiego dobrego z okazji świąt Bożego Narodzenia i do siego roku w następnej podróży.
Joanna Osińska.
Jeszcze cytat na dobre samopoczucie:
„Ach, ci mężczyźni, człek by ich łyżkami jadł. Niestety coraz częściej dostaje niestrawności. Bez posiłku jednak ani rusz” (autorstwo jednej ze współpodróżnych)
Racuszki à la modliszka dla osłodzenia życia frustrata
jaja, mąka, jabłka, cukier, cynamon, proszek do pieczenia, sól, olej
Jabłka umyć, usunąć gniazda nasienne, pokroić w drobną kostkę, zasypać cukrem i cynamonem. Rozrobić ciasto nieco gęstsze niż naleśnikowe, dodać proszek do pieczenia i otoczone dodatkowo w mące jabłka. Smażyć na rozgrzanym dość głębokim tłuszczu. Podawać z cukrem pudrem w kusym fartuszku i podwiązkach 😉
Smacznego i do zobaczenia w następnej podróży
Joanna Osińska








