- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Amerykański doktorat z polską fantazją

Strona głównaAmerykański doktorat z polską fantazją

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Jak się otrzymuje staż u prof. Siemionow?

Trzeba mieć szczęście. Prof. Siemionow pochodzi z Poznania, skąd ja też pochodzę. Złożyła zapytanie do mojego ówczesnego szefa, czy ktoś z kolegów nie chciałby odbyć stażu. Byłem tam pierwszym stypendystą z Polski.

Czy prof. Siemionow była już wówczas znana?

W Stanach już wtedy była docenianym naukowcem i jako szef laboratorium kliniki miała na koncie wiele sukcesów związanych głównie z pracą naukową. Kiedy zaczynałem staż w Cleveland była jeszcze długo przed przeszczepieniem twarzy i nie miała jeszcze takiej pozycji jak teraz. Już podczas mojego pobytu pracowaliśmy nad przeszczepieniem twarzy u zwierząt, głównie myszy – z czarnych na białe i na odwrót. Już wówczas, pracowaliśmy nad tym, żeby myszy przeżywały jak najdłużej.

Czy po przeszczepach u myszy następnym krokiem był już przeszczep ludzkiej twarzy?

Badania trwały mniej więcej 20 lat. Podczas mojego stażu już mieliśmy raport na temat badań i leków, które mogą opóźnić proces odrzutu przeszczepu. Od tego czasu minęło 10 lat zanim prof. Siemionow zdecydowała się przeszczepić twarz na człowieku.

Jakie główne różnice dostrzega Pan między nauką i pracą w Polsce, a w USA?

Jest to przepaść kolosalna. Nakład finansowy i zaangażowanie są tam olbrzymie, przez co i większe możliwości. Każdy dobrze uargumentowany przez studenta projekt ma realne szanse na realizację. Pewnie dlatego też więcej sukcesów odnoszą Amerykanie. W Polsce trzeba być pasjonatem, żeby coś osiągnąć w nauce. Tam wszystko dało się załatwić na podstawie jednego telefonu i sprawnej współpracy między klinikami. Na potrzeby mojego doktoratu w Teksasie (drugi koniec USA – przyp. red.) stworzono specjalną maszynę symulującą fizjologiczne palenie. Dzięki temu mogłem badać zachowanie mikrokrążenia pod wpływem dymu tytoniowego, o czym był mój doktorat. Po powrocie ze Stanów próbowałem przenieść taki styl pracy na nasz grunt. Staraliśmy się przeprowadzać jakieś doświadczenia, ale musiałem organizować wszystko sam, od zwierząt po leki. Zapału i czasu starczyło mi na rok.

Co zachęca zatem amerykańskich studentów do studiów w Polsce?

W Stanach obostrzenia firm ubezpieczeniowych sprawiają, że bez uprawnień lekarza student nie ma prawa wykonywać medycznych czynności związanych z pacjentem. W Polsce studenci mogą np. cewnikować, uczestniczyć w szyciu rany, czy wkłuć się z wenflonem, przez co szybciej nabywają praktyczne umiejętności. Studia w Polsce przyciągają też ze względu na niższe opłaty za naukę.

– Reklama –

spot_img

Podczas rocznego stażu w Stanach zrobił Pan doktorat, u nas to dłuższa droga…

W Polsce lekarz robi jednocześnie doktorat i specjalizację, z którą wiąże swoją karierę. Sam doktorat oprócz satysfakcji nie daje finansowych korzyści. W Stanach jest inne podejście. Obiera się drogę doktoratu lub uzyskania specjalizacji. Zaangażowanie w jedną z tych dziedzin jest tak ogromne, że nie ma na nic innego czasu, pracuje się od rana do wieczora. W Stanach przez rok byłem skoncentrowany wyłącznie na badaniach. Amerykanie, dzięki temu są lepiej wyszkoleni w swojej dziedzinie i dlatego odnoszą tak duże sukcesy.

Dlaczego Pan tam nie został?

Amerykanie są chorobliwie skoncentrowani na swojej pracy i to jest na dłuższą metę trochę męczące. Na każdym spotkaniu dyskutuje się na tematy zawodowe. Nawet po pracy. Działając tak przez 24 godziny na dobę zaczyna to być męczące.

Dlaczego wybrał Pan współpracę z kliniką „Artplastica”?

Otrzymałem ciekawą propozycję od profesjonalnie zorganizowanej i zarządzanej kliniki, rozwijającej się i dającej możliwość rozwoju oraz zapewniającej komfortową pracę. Na tak interesującą ofertę mogła być tylko jedna odpowiedź: podejmuję współpracę.

Co poradziłby Pan młodym lekarzom: staż za oceanem czy karierę na miejscu?

Na pewno wszelkiego rodzaju staże, pobyty za granicą w renomowanych ośrodkach i uczenie się od najlepszych w danej dziedzinie jest bezcenne. Za granicą i na świecie normą są operacje na zwłokach, jest to praktykowane i prawnie uregulowane. Dla chirurga to najlepsze przygotowanie praktyczne. W Polsce nie spotkałem się z takimi kursami. U nas jest to temat tabu i bezczeszczenia zwłok. Mikrochirurgia po tym pobycie w Stanach nie ma dla mnie praktycznie tajemnic. Tysiące operacji pod mikroskopem dają ogromną praktykę, dzięki której nie miałem żadnych problemów później by przeszywać palce, ręce czy robić mikrozespolenia.

Profesor Maria Zofia Siemionow – polska chirurg i transplantolog, kierująca oddziałem chirurgii plastycznej i mikrochirurgii w Klinice Kolegium Medycyny w Cleveland w stanie Ohio w USA.

• W grudniu 2008 dokonała czwartej na świecie i pierwszej w USA udanej operacji przeszczepienia twarzy. Kobiecie będącej ofiarą postrzelenia przeszczepiono ok. 80% powierzchni twarzy, pochodzącej od zmarłej dziewczyny.
• Żaden z wcześniej dokonanych przeszczepów nie obejmował tak rozległego obszaru twarzy.

– Reklama –

spot_img
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać