Ma niespełna 18 lat, duży talent do szermierki i… urodę, żeby zostać sportową gwiazdą. Tylko od niej samej zależy czy wykorzysta swoją szansę i osiągnie sportowe szczyty. Jednym z nich ma być start w Igrzyskach Olimpijskich – nie tych za 4 miesiące w Londynie, ale za 4 lata w Rio de Janeiro.
Marzy mi się udział w Igrzyskach i zdobycie medalu w tych prawdziwych – mówi „Prestiżowi” Martyna Swatowska. W „nieprawdziwych”, a dokładnie w Młodzieżowych Igrzyska Olimpijskich startowała w 2010 roku w Singapurze. Odniosła tam sukces, zdobywając brązowy medal w szpadzie indywidualnie. Co więcej, przeszła do historii polskiego sportu, bo jej brąz był pierwszym medalem zdobytym dla Polski w Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich, które w Singapurze rozgrywano po raz pierwszy.
Zwiedziła już kawał świata
Dzięki szermierce Martyna dużo podróżuje i zwiedza świat.
– Lubię wyjeżdżać i poznawać nowe miejsca. Gdzie już byłam? Trochę się tego nazbierało – wspomniany Singapur, Ateny, Azerbejdżan, Jordania, Włochy czy Hiszpania – wylicza.
Znając ambicje i fakt, że IO w 2016 roku odbędą się w dalekiej Brazylii, to i zobaczenie Rio jest całkiem realne.
Na szermierczą planszę trafiła, gdy miała 11 lat.
– Robiono akurat nabór do sekcji Kusego i koleżanka z bloku namówiła mnie żebym też poszła – wspomina Martyna. – Choć pierwszą walkę szermierczą widziałam w telewizji, ale wówczas nie sądziłam jeszcze, że zostanę szpadzistką – dodaje.
Później wypadki potoczyły się szybko i pomyślnie.
– Pierwszy sukces osiągnęłam chyba po roku – mówi szczecinianka. – Na ogólnopolskich zawodach dzieci udało mi się zdobyć medal, a później często byłam w czołówce co upewniło mnie, że wybrałam dobrą dyscyplinę.
Blaski i cienie szermierki
Co jeszcze lubi w szermierce, oprócz podróżowania na kolejne zawody?
– Może to, że ta dyscyplina różni się od innych i jest trochę … mało popularna. Podoba mi się atmosfera podczas zawodów. Poznałam podczas nich wielu ciekawych ludzi. A gdy wygrywam, to mam wielką satysfakcję i jeszcze bardziej się cieszę, że uprawiam właśnie ten sport – kończy wyliczanie plusów.
Ale sport dla Martyny, jak dla wielu innych, ma też swoje cienie.
– Wyjazdy na zawody i obozy powodują, że nie mam czasu dla siebie. Praktycznie każdy weekend mam zajęty. Oczywiście, że nie raz chciałam skończyć z szermierką – przyznaje szczerze. – Ale gdy zbliżają się jakieś ciekawe zawody to odżywam i nie mogę doczekać się wyjazdu. A kiedy wracam to znów z trudem przyzwyczajam się do innego życia i muszę nadrabiać zaległości w szkole. Obecnie uczy się w II klasie Liceum Ogólnokształcącego Nr 2 w Szczecinie.
– Koledzy wspierają mnie gdy wracam z wyjazdu i muszę nadrabiać materiał. Czy tylko wspierają, a nie podrywają urodziwej 18-latki odnoszącej sukcesy w sporcie?
– Zaczęli bardziej interesować się szermierką i moimi wynikami – mówi wymijająco onieśmielona pytaniem Martyna. – Bać się, nie boją mimo, że uprawiam sport walki. W szkole nic nikomu nie robię, walczę wyłącznie na planszy z rywalkami – śmieje się Martyna. Szpadzistka Kusego walczy lewą ręką, co jest jej atutem. Bo zawodniczki praworęczne, których jest znacznie więcej nie lubią bić się z mańkutami.
– Dziwi się pan, że wszystko robię lewą ręką – mówi w rozmowie z nami Martyna. – A ja się dziwię, jak można trzymać szpadę albo rzucać mocno piłką prawą ręką – śmieje się.
Po maturze do Warszawy?
Zawodniczka Kusego koncentruje się na sporcie i maturze, która czeka ją w przyszłym roku. Jednak, żeby rozwijać się sportowo będzie musiała raczej wyjechać ze Szczecina i znaleźć silny ośrodek.
– Jeśli miałabym teraz decydować to przeniosłabym się do Warszawy. Tam jest silna grupa, którą prowadzi trener kadry narodowej Mariusz Kosman. Tam mam szanse na dalszy rozwój – ocenia.
Czy szermierka zapewni Martynie przyszłość pod względem finansowym?
– Na początku nie myślałam o pieniądzach, traktowałam sport jako hobby. Obecnie otrzymuję stypendium z miasta, dostaję również diety z wyjazdów, a więc zarabiam na życie. W Kusym Szczecin po tragicznej śmierci trenera Artura Starza, który nauczył Martynę szermierki obecnie opiekuje się nią Marek Ptak.
– Martyna jest bardzo ambitna, bez kompleksów walczy z wyżej notowanymi zawodniczkami i zawsze wierzy w sukces – charakteryzuje ją trener Ptak. – Na planszy panuje nad emocjami i potrafi chłodno kalkulować. Ma naprawdę wielkie możliwości.
Te możliwości przechodzą próbę właśnie w tych dniach, podczas mistrzostw Europy juniorek rozgrywanych w Chorwacji. To jedna z dwóch najważniejszych tegorocznych imprez tego roku. Już na początku kwietnia szczeciniankę czeka start w mistrzostwach świata juniorów w Moskwie.









