- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Ciemno jak w… Szczecinie

Strona głównaCiemno jak w… Szczecinie

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Nie jest żadnym odkryciem fakt, że brak światła powoduje u nas spadek dobrego samopoczucia. Co roku, w okresie jesienno – zimowym kiedy promieni słonecznych jest znacznie mniej, czujemy się gorzej niż w pozostałe części roku. Ostatnie badania wykazały nawet, że w Polsce najbardziej narażeni na spadek samopoczucia są mieszkańcy Szczecina. To tłumaczyłoby naszą niechęć, apatię, senność i ogólny stan – „nic mi się nie chce”.

Według ostatnich badań IMGW, w zeszłym roku szczecinianie oglądali słońce tylko przez 1553 godziny. Badania zostały przeprowadzone przy pomocy heliografu, a sprawdzano m.in. średnie temperatury, opady atmosferyczne oraz poziom usłonecznienia – wszystko w skali miesiąca i całego roku. Sam heliograf to nic innego jak szklana kula pełniąca funkcję soczewki, która skupia promienie słoneczne na światłoczuły papier. Promienie wypalają ślady, a ich długość określa czas operowania słońca z dokładnością do sześciu minut. Przeprowadzona  w ten sposób analiza wykazała, ze najbardziej nasłonecznionym miejscem w Polsce jest Warszawa, następnie Rzeszów i Wrocław. Na końcu znajduje się Szczecin.

 

Życiodajne promienie

Światło jest nam potrzebne to normalnego funkcjonowania. Jego brak niekorzystnie odbija się nie tylko na samopoczuciu i potrafi doprowadzić do depresji, ale także negatywnie wpływa na inne części naszego organizmu.

– Może wtedy wystąpić coś co nazywamy depresją sezonową albo zimową – wyjaśnia psychiatra dr Jerzy Pobocha. – Cierpią na nią szczególnie mieszkańcy Skandynawii, gdzie odsetek samobójstw jest jednym z największych w Europie. Jednakże to nie znaczy, że nie możemy sobie poradzić z tym problemem. Niedawno wynaleziono nowe lekarstwo, które zawiera niewielkie ilości melatoniny, która ma zbawienny wpływy na nasz nastrój. Zalecane jest także leczenie światłem czyli fototerapia. W tym celu skonstruowano specjalne lampy. Wystarczy kilkadziesiąt minut codziennego naświetlania i po kilku dniach kuracji zaczynamy czuć pierwsze pozytywne zmiany – dodaje.

Elementem, który decyduje o naszym dobrym zdrowiu jest witamina D. Wytwarza ona w naszym organizmie kontakt ze słońcem. Reguluje gospodarkę wapniową, zmniejsza ryzyko zachorowań na alergię, choroby serca oraz raka jelita grubego, piersi, jajników, prostaty, pęcherza, płuc i skóry. Podobnie serotonina, czyli hormon szczęścia, na który wydzielanie ma wpływ światło słoneczne. To on stanowi coś co śmiało możemy nazwać „organicznym sensem życia”.

 

Ćwicz, jedz, załóż słuchawki

Skoro już przypadło nam mieszkać w najciemniejszym miejscu w Polsce, to co robić, by przetrwać ten trudny czas, miedzy latem, a wiosną? Lekarze proponują kilka prostych recept. Nastrój może się poprawić dzięki ćwiczeniom fizycznym. 30 minut spaceru, albo joggingu podniesie poziom serotoniny na cztery godziny. Można się także docieplić i wybrać się na solarium albo na fototerapię, czyli leczenie światłem. – O tym, że słońce jest nam niezbędne do życia wiedzieli już starożytni – uspokaja z uśmiechem dr Pobocha. – Mawiali, że tam gdzie jest słońce nie jest potrzebny lekarz. Wieki później we Francji, tamtejsi myśliciele i lekarze powtarzali, że ciepło powoduje radość, a zimno depresję – dodaje.

– Reklama –

spot_img

Współczesna nauka cały czas szuka nowych sposobów na walkę ze skutkami braku światła i szuka alternatywnych rozwiązań. Na oryginalny pomysł wpadli naukowcy z amerykańskiego Purdue University. Zaproponowali alternatywne źródło światła a dokładnie… wypiek. Według nich dodawanie witaminy D do chleba mogłoby złagodzić jej niedobór. Do tej pory próbowano przeprowadzać taki eksperyment na mleku, jednak zawartość witaminy D była za mała, żeby można było cokolwiek odczuć. Naukowcy zaproponowali więc, by zacząć piec chleb przygotowany z pomocą drożdży zawierających wyjątkowo dużo witaminy D (odmiana D2). Badania na szczurach wykazały, że taka dieta ma równie dobry skutek, co wystawienie się na działanie słońca.

Inne „lekarstwo” wynalazła fińska firma Valkee. Właśnie wypuściła na rynek świecące słuchawki. Są skonstruowane w ten sposób, że w części wkładanej do ucha zamontowano małe żaróweczki, które emitują światło przez ucho do mózgu. Jest tak dlatego, że kości czaszki w miejscu przejścia kanału usznego są najcieńsze. Badania testowe wykonane na uniwersytecie w Oulu potwierdziły skuteczność słuchawek. Dziewięciu na dziesięciu pacjentów, którym zaaplikowano kurację światłem, poczuli ulgę i złagodzenie symptomów depresji i obniżenia nastroju. Według producentów wystarczy 8-12 minut dziennie przez miesiąc, żeby pokonać przygnębienie. Niestety taka kuracja kosztuje 240 dolarów i nie każdego na nią stać. Pozostają wtedy tańsze „domowe” sposoby, o których już wspominaliśmy.

„Tyle słońca w całym mieście…” – śpiewała Anna Jantar. To dopiero przed nami, jesteśmy bliżej wiosny niż dalej, ale w przyszłym roku czeka nas kolejne wejście w strefę mroku. Co jeszcze radzą specjaliści w tej materii? Przyzwyczaić się, zaakceptować ten stan.

Ile słońca mają
inne miasta?

Warszawa – 2205 godzin
Rzeszów – 1857
Wrocław – 1800
Suwałki – 1768
Poznań – 1735
Kielce – 1628
Szczecin – 1553

* Dane na 2010 r.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać