Co dokładnie wiedzą o Tobie media internetowe i jakie są podstawowe zasady zachowania bezpieczeństwa?
Twoja wirtualna skrzynka pocztowa
Prawdopodobnie zakładałeś ją dawno temu i nawet nie pamiętasz jakie informacje o sobie musiałeś uzupełnić. Być może jednak kojarzysz część „pytania pomocnicze do hasła”. Jest to funkcja zabezpieczająca przed włamaniem na konto. W tej części zadawane są osobiste pytania, na które odpowiedź znasz tylko Ty. Sprytne i pomocne rozwiązanie może stać się naszym wrogiem. Podając faktyczne informacje, np. nazwisko panieńskie matki – w przypadku włamania na skrzynkę – przekazujesz szersze informacje o sobie oraz Twojej rodzinie. Serwisom obsługującym nasze konta musimy wierzyć na słowo i liczyć na to, iż żaden haker nie wkradnie się do naszej poczty email. Jednak w przypadku ataku hakerskiego podane przez nas prawdziwe dane wrażliwe mogą zostać wykorzystane przez osoby trzecie. Dlatego zaleca się, aby zachować ostrożność przy tego typu rejestracji oraz – o ile to możliwe – podawać dane niezgodne z rzeczywistością lub unikać tego typu ochrony kont. Na co jeszcze warto uważać? Każdy użytkownik internetu słyszał lub odczuł na własnym sprzęcie wirusy, które potrafią wyczyścić dane z całego komputera. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę z tego, że poprzez skrzynkę pocztową hakerzy zdobywają numery i hasła do kont bankowych, a choć złośliwy kod został odkryty stosunkowo niedawno w niżej opisany sposób udało mu się ukraść ponad 4 mln dolarów. Jak to możliwe? Wystarczy, że otworzysz zainfekowaną wiadomość. Bez żadnego znaku wirus rozpoczyna skanowanie ekranu i przesyła obraz do innego miejsca. Kiedy nieświadomy użytkownik zaloguje się na konto w banku, wszystkie dane otrzymuje również złodziej.
Zasada numer 1 – powtarzana od kilkunastu lat: nie otwieraj wiadomości od adresatów, których nie znasz. Ostudzenie ciekawości, by nie przeczytać maila z tytułem „nie uwierzysz co dla ciebie przygotowaliśmy” może zaoszczędzić wiele stresu i pieniędzy.
Facebook
Społeczność serwisu Facebook to wirtualne państwo. Nie bez powodu na najważniejsze międzynarodowe spotkania zawsze zapraszany jest jego współtwórca i właściciel – Mark Zuckerberg. Jest to marka, której ilości danych – nie tylko osobowych, ale również behawioralnych – może pozazdrościć niejedna światowa organizacja. W 2013 roku głośną sprawą była informacja o przechwytywaniu treści z prywatnych rozmów użytkowników przez CIA. Wiadomość oczywiście została zdementowana przez dział Public Relations portalu, jednak warunki korzystania z Facebooka oraz polityka prywatności budzą wątpliwości wśród prawników w wielu krajach na całym świecie. W tym miejscu, jak i na innych serwisach społecznościowych, same dane osobowe nie są tak istotne, jak to, co wrzucamy, co lubimy i co komentujemy. Wewnętrzne algorytmy przetwarzają nasze zachowania i upodobania. Ich zadaniem jest podsyłanie nam tylko tego, co chcemy oglądać. Pytanie, kto lub co może być dla nas realnym zagrożeniem w serwisie społecznościowym? Jedna z odpowiedzi jest krótka – MY SAMI. Zdjęcia oraz filmy z udziałem naszych dzieci czy dokumentujące dalekie podróże przekazują szereg informacji na nasz temat. Wszystko może być obserwowane nie tylko przez twoich znajomych, ale również przez osoby przypadkowe. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy nie zaznaczysz w ustawieniach konta blokad podglądu. Warto się nad tą kwestią pochylić i poświęcić czas na korektę konta.
Temat bezpieczeństwa w internecie jest niezwykle obszerny. Liczba sposobów na ochronę siebie jest niestety nierównomierna w stosunku do liczby wirtualnych zagrożeń, ale ich świadomość to najskuteczniejszy „program antywirusowy”. Zapraszam w przyszłym miesiącu na kolejną część felietonu, w którym szerzej omówię serwisy społecznościowe oraz zwrócę uwagę na kilka ciekawych funkcji wyszukiwarki Google.
Tekst: Pola Sobczyk, specjalista ds. PR i marketingu,
właściciel firmy BrandAssist – wynajem usług asystenckich
oraz www.pinkzebrastudio.pl. Redaktor strony www.firmowyPR.pl







