- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

„Człowiek nie wielbłąd i pić musi”

Strona główna"Człowiek nie wielbłąd i pić musi"

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Czerwcowy upał w nagrzanych murach miasta. Powietrze ciężkie, bez najmniejszego wiaterku. Po wyludnionych ulicach snują się nieliczni spragnieni mieszkańcy…
I nagle, cud! Najprawdziwszy cud! Oto na rogu Buczka i Wyzwolenia (były kiedyś takie ulice) kolejka do Źródła Rozkoszy.
Z żółtym złoty dwadzieścia, zeta za tę z czerwonym, a czysta po pięćdziesiąt groszy. SATURATOR!

Cóż to za fantastyczny wynalazek był. Charakterystyczne, grube szklaneczki byle jak spłukiwane w maleńkiej fontannie, mocno przybrudzony fartuch sprzedawcy i te wynalazki podające się za soki, rozcieńczane podgazowaną kranówką. Do dziś nie potrafię dociec, jakiż to skład chemiczny miały czerwone i żółte ciecze nadające przedziwny smak serwowanemu napojowi?

Na przełomie lat 60′ i 70′ nastała era kolejnego wynalazku, a imię jego brzmiało dwojako: Cytrynada, lub Cytroneta.
Zwiastowały one gwałtowny skok technologiczny nadchodzących lat. Była to ta sama, kranowa woda rozcieńczona sokopodobnym produktem o smaku zbliżonym do cytrynowego, ale umieszczona w foliowym woreczku zgrzewanym za pomocą jakiejś amerykańskiej cud-maszyny. Hej, to były luksusy! Szedł sobie człowiek jak panisko jakie, przez plastikową słomkę pociągał ciepławą ciecz, a świat wokoło był bardziej kolorowy i prawie zagraniczny (jak wiadomo: prawie robi różnicę).
W społemowskich sklepach królowała Polo-Cocta (czyt. polokokta), czyli mieszanka wody mineralnej z pastą do podłogi, która jednak na dużej części populacji PRL-owskiej pozostawiła niezapomniane do dziś wrażenia szczęścia i dostatku.

Mieszkańcy Szczecina hołdujący tradycji i dobrym obyczajom, w celu zaspokojenia pragnienia wywołanego upałem lub syndromem dnia poprzedniego, dokonywali zakupów u „prywaciarzy” w zieleniakach. Można było kupić syfon i Prawdziwą Oranżadę…

Oranżadę, pakowaną w niezapomniane butelki z charakterystycznym zamknięciem, produkowało kilka prywatnych firm, w kilku niezapomnianych kolorach i smakach. Zwłaszcza kolor pełnił istotną rolę, bowiem jeszcze kilka godzin po wypiciu po ustach można było poznać, jakim to trunkiem delektowała się spragniona duszyczka.
Oranżada, wspólnie z Polo-coctą królowały do 1975 roku, kiedy to gardłami szczecinian zawładnęła….. Pepsi-Cola.

Otóż w roku owym szczeciński browar, na zasadzie franczyzy, jako jeden z pierwszych w Polsce rozpoczął produkcję tego napoju burżuazyjnych hord i imperialistycznych wrogów. Pierwszą butelkę, nabytą nie bez trudu w sklepie na ul. Mieszka, chciałem wypić duszkiem!

O, naiwności moja i braku obycia ze Światem!

Szczecińscy browarnicy tak do serca wzięli sobie receptury przesłane przez szefów koncernu, że przez pierwsze dwa lata wypicie pepsi prosto z butelki stanowiło próbę z góry skazaną na niepowodzenie. Nadmiar gazu ulatniał się przez wszystkie szczeliny herosa, który podejmował się tego zadania w licznych wówczas zakładach na ten właśnie temat.
Oj, aż mi w gardle zaschło od tych wspomnień. Pójdę więc sobie do pobliskiego sklepu, prosto do działu napoje. Stanę z otwartą gębą, oko w szkło i plastik, naprzeciw setkom butelek i butli wypełnionych wszystkimi kolorami i smakami świata i… niedokonawszy wyboru wobec takiej różnorodności towaru, wrócę do domu i narobię sobie kwasu chlebowego.

Kwas chlebowy, to napój klasyfikowany jako bezalkoholowy, mimo niewielkiej zawartości alkoholu. Jest otrzymywany przez fermentację chleba z dodatkiem cukru i drożdży. W Rosji jest napojem narodowym od XVI wieku. Przygotowuje się go pospolicie w gospodarstwie domowym, a od końca XIX wieku także fabrycznie.
Składniki: 1 kg czerstwego razowego chleba, 7 l wody,
4 dkg drożdży, 20 dkg cukru.

Wykonanie: Chleb pokroić na cienkie kromki, wysuszyć lekko w piekarniku, włożyć do kamiennego garnka, zalać wrzątkiem, przykryć gazą. Po jednej dobie w pokojowej temperaturze, przecedzić.

– Reklama –

spot_img

Drożdże rozetrzeć z cukrem, (łyżką) dodać do płynu. Przykryć gazą. Zostawić na dobę do sfermentowania. Przecedzić przez gazę. Można dodać rodzynki, plasterek cytryny i listek mięty. Rozlać najlepiej do butelek po oranżadzie. Zostawić w pokojowej temperaturze przez dobę, i jak zrobi się pianka przenieść w zimne miejsce.
Gotowy do picia po 3 dobach. Trzymać w chłodzie.

 

Wielbłąd – rodzaj dużych ssaków fizjologicznie przystosowanych do życia w warunkach suchego i gorącego klimatu. Ma charakterystyczny garb lub garby na grzbiecie, będące miejscem odkładania zapasów tłuszczu. Potrafi w nim zgromadzić do 45 kg tłuszczu, co ma związek z drugą charakterystyczną jego cechą – odpornością na długotrwały brak wody. Wielbłądy wykazują dwa razy większą wytrzymałość na odwodnienie niż człowiek, u którego utrata ok. 11% wody z ustroju kończy się już śmiercią.
 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać