Spotkanie ze szczecińskimi rodzicami zorganizował Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. O tym, jak być mądrym rodzicem opowiadała Agnieszka Pawłowska – Bałdyga z fundacji Kidprotect, która przybliżyła szczegóły programu. Potem bohaterką była już Superniania. – Kojarzycie ten program z telewizji – pytała rodziców. – Prowadzi to taka jedna kobieta. Tak, ja też już nie mogę na nią patrzeć – żartowała.
A potem przedstawiła dziecięcy punkt widzenia na świat – jakie są potrzeby dzieci i sposób, w jaki rodzice mogą pomóc im je realizować. Poświęciła też czas „Prestiżowi”. Nam najbardziej znana niania w Polsce opowiedziała o swojej pracy, tańcu i popularności.
Brała pani udział w „Tańcu z Gwiazdami” – wielu uczestników opowiada o tym, jak program pomógł im się otworzyć, zmienić… Czy jako psycholog pani również odczuła „terapeutyczne” działanie show?
Nie! Jestem otwartą osobą i naprawdę nie potrzebowałam dodatkowego „otwierania”. Sam udział w programie uświadomił mi natomiast możliwości mojego ciała – dowiedziałam się, że ma ono i górę, i dół, a także lewą i prawą stronę (które ustawicznie mylę – gdy jedziemy z mężem samochodem i proszę go, by skręcił w lewo, jakoś często wybiera nie to lewo, o które mi chodziło…). Okazało się, że tańcu bardzo przydaje się koordynacja i współgranie wszystkich części ciała… Mam poczucie rytmu, ale tańczyć, niestety, nie umiem.
Mimo wszystko doszła pani daleko – do ósmego odcinka.
Fakt! Byłam przygotowana najwyżej na dwa tańce, a tymczasem taki sukces. Być może to dlatego, że naprawdę dużo się wygłupialiśmy – nadrabiając trochę błędy taneczne. Dzięki temu, że spędziłam w show tyle czasu, mam nie tylko mnóstwo miłych wspomnień, ale i sporo pamiątek – choćby świetnych zdjęć w pięknych sukniach, profesjonalnie umalowana etc. A to, oczywiście, fajna pamiątka dla kobiety.
Pokazała pani, że ma do siebie dystans. Czy to pomogło pani później w pracy?
Ludzie różnie na to reagowali – jednych to bawiło i śmiali się razem ze mną. Inni byli oburzeni, że poważna pani psycholog, z jednej strony mówi im, co robią źle, a z drugiej jest skora do wygłupów.
Ja po prostu dobrze się bawiłam.
Czy popularność Superniani pomaga w pracy psychologa?
Bywa z tym różnie, jednak ja przede wszystkim jestem psychologiem. Współpracuję z fundacją Kidprotect, wspieram akcję „Cała Polska czyta dzieciom”, współpracuję z Rzecznikiem Praw Dziecka. Niektórzy celebryci twierdzą, że popularność jest dla nich uciążliwa – ja ją lubię, bo dzięki niej docieram do ludzi.
Nawet teraz czeka na panią pełna sala…
I na szczęście zazwyczaj tak jest! Pewnie, że chciałabym czasem wyjść z domu całkiem incognito. Na wakacje raczej nie wybieram polskiej plaży (polskie społeczeństwo nie wybaczyłoby mi dodatkowych kilogramów)… jeździmy z mężem za granicę i tam odpoczywam. A popularność pożytkuję, by pomagać ludziom być lepszymi rodzicami…








