Ponad 50% wypadków drogowych w dużych miastach to potrącenia pieszych. Na drodze spotykają się dwie strony – kierowca i pieszy.
Często nikt nie chce odpuścić, pieszy stoi, a w zasadzie idzie na pozycję przegraną. Sytuacja zmienia się, kiedy kierowca wysiada z samochodu i przypomina sobie o prawach pieszego.
A co mówi ustawa? „Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu”. Jeszcze precyzyjniej: postawienie nogi na przejściu lub pojawienie się pieszego w jego przestrzeni jest traktowane jako pieszy na przejściu. Niby proste i czytelne, ale na drodze widzimy to inaczej. Wyprzedzanie przed przejściem i na przejściu nie jest czymś niezwykłym. Nikt nie ma czasu się zatrzymać, bo każdy się spieszy. Te sekundy z doby decydują o naszym życiu. Pieszy wchodzi na pasy w przekonaniu, że ustawa gwarantuje mu bezpieczeństwo. Kierowca jedzie, bo wie, że pieszy mu nie zagraża. Te dwa przeciwne stanowiska powodują, że żaden nie ustępuje. Czasami więc dochodzi do wypadku. Kierowca nie ma racji, a pieszy często ginie. On miał za sobą ustawę, a kierowca miał samochód.
Nasz region nie ma wielu powodów do chwały. W wypadkach drogowych Szczecina 70% ofiar to piesi. Patrząc na dane ogólnopolskie – niestety, prowadzimy w tym rankingu. Nasze ulice pełne są bohaterów. Wszyscy piesi wypowiedzieli wojnę pojazdom. Dzielni emeryci, uczniowie, gospodynie domowe i studenci traktują pasy i zielone światło jak pole walki. Można o nich powiedzieć: „wyznawcy zielonego światła”. Nie oglądają się na boki i nie patrzą na nadjeżdżające pojazdy. Idą, bo zielone światło gwarantuje im bezpieczeństwo. To ułuda bezpieczeństwa. Matrix też był zielony…
Chcesz być pragmatykiem, chcesz być bezpieczny? Myśl za kierowcę. Załóż, że się spieszy. Załóż, że przejedzie na czerwonym, bo jest np. daltonistą. Załóż, że jest easy rider. Załóż, że rozmawia przez telefon i nie zatrzyma się przed pasami. Jeżeli to zrobisz, z pewnością nie znajdziesz się w grupie tych 70%. Opowiedz to w pubie i na urodzinach cioci. Niech usłyszą to piesi i usłyszą to kierowcy. I niech dla wszystkich będzie to przestrogą.
Piesi – zanim wejdziecie na pasy, popatrzcie w obie strony. Kierowcy – zastanówcie się, zanim naciśniecie pedał gazu. Po fakcie wszyscy żałują, że nie mogą cofnąć czasu.
Kierowca to nie jest potencjalny zabójca. On też chciałby bezkolizyjnie przejechać swoją trasę. Gdzie jest ten konflikt interesów, który powoduje tyle ofiar? Konfliktu nie ma – jest bezmyślność. Kierowca myśli, że pieszy się nie odważy, a pieszy twardo trzyma się prawa gwarantowanego ustawą. Jest to zderzenie praktyki z teorią. Teoretycznie pieszy wygrał, praktycznie często kończy w szpitalu. Pytanie retoryczne – zostać na chodniku czy ryzykować życie, kiedy ośrodek interesów jest po drugiej stronie ulicy? A dla kierowców – lepiej jeździć czy siedzieć za nieumyślne spowodowanie śmierci?
Mariusz Podkalicki
Mariusz Podkalicki
Kierowca rajdowy i wyścigowy, wielokrotny mistrz Polski, od 2008 roku motoryzacyjny „ekspert Prestiżu”







