- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Era astmy

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Przez całe życie staram się być sprawiedliwy. W osądach, działaniu, rywalizacji. Tego nauczyli mnie rodzice i ja taką naukę staram się przekazać moim dzieciom.

Dlatego tak trudno pogodzić się z tym co od dwóch lat oglądam na narciarskich trasach. Chodzi oczywiście o Justynę Kowalczyk, naszą najlepszą biegaczkę. Osobę, która dała nam tak wiele radości, która wraz z Adamem Małyszem sprawia, że jak nigdy dotąd, zaczynamy się liczyć w klasyfikacjach medalowych najważniejszych zimowych imprez. Ale, tak naprawdę chodzi tutaj o jej przeciwniczki, czy jak kto woli – o sprawiedliwą rywalizację. Ja trenuję sport od dziecka, nigdy jednak nie osiągnąłem w żadnej z dyscyplin poziomu mistrzowskiego. Nie „żyłem” ze sportu. Może dlatego nie spotkałem się w czasach zawodniczych z problemem dopingu. Pewnie też dlatego, że uprawiałem dyscypliny, które do dzisiaj z dopingiem kojarzą się najwyżej marginalnie (tenis i badminton), a może czasy były inne i środki trochę mniej dostępne. Jednak kiedy wspomnę wygląd niemieckich pływaczek z NRD z tamtego okresu to myślę, że lepiej się stało, iż medycyna i farmakologia poszły w tym zakresie mocno do przodu, bo dzisiaj startujące kobiety przynajmniej nie mają wąsów i silnego owłosienia na torsie. Na „prawdziwe” kobiety wygląda także cała czołówka biegów narciarskich, że pozwolę sobie wrócić do sedna. A jednak coś je różni od naszej Justyny Kowalczyk. One są chore. Szczególnie w Norwegii klimat jakiś trudny, bo większość biegających z tego kraju zapada na astmę. Choroba ta tajemniczo dopada je po długim okresie ponoszenia porażek na śnieżnych trasach rozmaitych zawodów i najczęściej przed ważnymi imprezami. A może to trening wysokogórski czyni takie spustoszenie w ich organizmach? Nie jestem lekarzem, więc wypowiadać się na tematy medyczne nie zamierzam, ale chciałbym wrócić do pojęcia sprawiedliwości w rywalizacji. Z dopingiem świat cały walczy z lepszym czy gorszym skutkiem od dawna. Główna wojna prowadzona jest w kolarstwie, podnoszeniu ciężarów i lekkiej atletyce, gdzie co kilka chwil ujawniane są afery z udziałem bardziej lub mniej znanych czempionów. I jakie najczęściej jest tłumaczenie tych przyłapanych na „gorącym uczynku”? Że zakazany środek to składnik jakiegoś leku na przeziębienie, ból brzucha czy inną dolegliwość, który to lek delikwent przyjął w dobrej wierze, bo przecież był zapisany przez lekarza. Lekarz przepisał, pacjent zażył, komisja wykryła, pacjent zawieszony na dwa lata za doping. Za co? – pytam, przecież był chory. Dlaczego w innych dyscyplinach wygląda to w ten sposób, a w narciarstwie biegowym kobiet osiemdziesiąt procent czołówki to chore kobiety, przyjmujące leki ze sterydami, ale nie zawieszone przez związek? Jeżeli po roku samotnej walki Justyny z wyjaśnieniem tej nieco dziwnej sytuacji dowiadujemy się wreszcie, jaki to lek stosuje Marit Bjoergen i jest to specyfik występujący na liście zakazanych środków dopingujących. Jeżeli sama zawodniczka obwieszcza światu, że bez tego lekarstwa nie wygrywałaby z taką łatwością, a symbicort, bo o ten preparat chodzi, daje jej dwadzieścia procent więcej powietrza w płucach co przekłada się, jak podkreślają fachowcy od fizjologii, na mniej więcej podobny procentowo wzrost wydolności – to odpowiedź na usta ciśnie się sama. Justyna zachoruj! Na cokolwiek, na co federacja da zgodę na zażywanie EPO, sterydów czy innych środków. To oczywiście żart. Naszej wspaniałej narciarce życzymy wielu lat doskonałego zdrowia i zwycięstw bez wspierania się zakazanymi środkami, ale chcielibyśmy aby startowała w rywalizacji sprawiedliwej. Bo przecież na ringu nie stawia się wielkiego olbrzyma z wagi ciężkiej z boksującym w koguciej. Nie każe się grać o nagrody dzieciom z dorosłymi, czy rywalizować w podnoszeniu ciężarów kobietom z mężczyznami. Bo to niesprawiedliwe. To dlaczego dopuszcza się, aby chorzy rywalizowali ze zdrowymi, a „czyści” sportowcy musieli gonić tych, którzy „biorą”? Może niedługo doczekamy się jakiegoś wytłumaczenia ze strony federacji narciarskiej. Na mistrzostwach świata Justyna jest na razie jest druga, ale w tej niesprawiedliwej rywalizacji dla bardzo wielu, w tym dla mnie, jest absolutną Mistrzynią. W erze astmy jej srebro jest złotem.
Krzysztof Bobala

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać