Wpisują się świetnie w określenie „młodzi zdolni”. Muzyczna „gruba rodzinka” nie leży jednak do góry brzuchem – grają dużo i odnoszą coraz większe sukcesy. Otwarci na wszelkie inspiracje, mogą niedługo zostać muzyczną wizytówką Szczecina.
Fat Belly Family to grupa rockowa, której inspiracji nie da się łatwo określić. Zespół tworzy pięciu muzyków: wokalista Łukasz Drapała, basista Michał Frydryszak, gitarzysta Tomek Jóźwiak, perkusista Piotr Leoszewski oraz Borys Sawaszkiewicz grający na instrumentach klawiszowych. Grają ciężką odmianę rocka, lubią ostre brzmienia. – Swój udział w tworzeniu ma każdy z nas, a każdy został zainspirowany przez to, na czym się wychował, czego lubi słuchać. Dla mnie motywacją do pisania tekstów i tworzenia muzyki jest po prostu życie – twierdzi.
Kierunek, w jakim zmierzają, wyznaczają sobie sami, jednak zważywszy, w jakich festiwalach i przeglądach biorą udział, można mieć wątpliwości. Pierwsze sukcesy odnosili, prezentując się na bardzo różnorodnych przeglądach.
Rok temu trafili do Tychów na festiwal imienia Ryśka Riedla, który wygrali, ku swojemu zdziwieniu. – Nie zakładaliśmy, że mamy szansę wygrać – opowiada wokalista. – Nie jesteśmy przecież kapelą bluesową. Wzięliśmy udział w tym przeglądzie po to, żeby się sprawdzić i usłyszeć ocenę tamtejszego jury.
A zasiadali w nim prawdziwi eksperci – syn Riedla, były basista Budki Suflera Mietek Jurecki oraz dziennikarz i krytyk muzyczny Marek Wiernik. Muzycy z Fat Belly Family chcieli usłyszeć ocenę profesjonalistów i nie pożałowali. Jury jednogłośnie zdecydowało o ich zwycięstwie.
Po tym sukcesie wszystko zaczęło się już toczyć w dobrym kierunku. Jeszcze latem 2008 roku wzięli udział w SMAK-u, czyli w Spotkaniach Młodych Autorów i Kompozytorów w Myśliborzu. – Cieszyliśmy się ze zwycięstwa w tym festiwalu.Trzeba jednak też otwarcie powiedzieć, że zajęliśmy pierwsze miejsce na przeglądzie… poezji śpiewanej – Łukasz wciąż nie kryje zdziwienia. Ponoć koledzy z zespołu śmieją się, że mogą walczyć o zwycięstwo nawet na festiwalu reggae. Bo go nie grają.
Droga tajemnic
Wydarzenia zeszłego lata otworzyły chłopakom wiele drzwi i zaowocowały cennymi znajomościami.
Kiedy wysłali swoją płytę Piotrowi Bukartykowi, muzykowi, który prowadzi audycję w radiowej Trójce, spotkali się z entuzjastycznym przyjęciem. W swoich środowych „Ładnych kwiatkach” prowadzący po kolei zaprezentował wszystkie ich utwory. Do teraz ich muzyka gości tam bardzo często.
To właśnie tej audycji słuchała któregoś razu w samochodzie Dorota Niemczyk z Muzeum Powstania Warszawskiego. Kiedy usłyszała Fat Belly Family, od razu wiedziała, że to właśnie ich chce zaangażować w projekt „Gajcy”. – Skomponowaliśmy utwór do słów wiersza Tadeusza Gajcego „Droga tajemnic” – opowiada Łukasz.
Grupa wykonała piosenkę podczas koncertu 25 lipca w Warszawie, na skwerze przed muzeum. – Tamtego wieczoru słuchało nas siedem tysięcy osób, to było niesamowite przeżycie – wspomina wokalista. – Nie ukrywam, że miało to też niezwykły wymiar ideologiczny. Podczas tak wielkiego patriotycznego przedsięwzięcia pojawiają się emocje, które trudno opisać.
Utwór „Droga tajemnic” w wykonaniu szczecińskiego zespołu znalazł się na płycie „Gajcy” obok takich wykonawców jak Kazik, Pogodno, Lech Janerka. To naprawdę doborowe towarzystwo.
Grupa ma też na koncie przygodę z telewizją. Na początku tego roku pojawili się w programie TVP 2 „Hit generator”. Programu nie wygrali, ale magia telewizji sprawiła, że stali się bardziej rozpoznawalni.
Nie boją się niczego
Jeśli chodzi o oryginalną nazwę zespołu, krążą na jej temat legendy, a wyjaśnień powstało kilkanaście. Jedni twierdzą, że Fat Belly Family „to tajny skrót magicznej inwokacji pozwalającej otworzyć ostatnią bramę piekieł”, inni wierzą, że „nazwa pochodzi od »Lokomotywy« Juliana Tuwima, a konkretnie z trzeciego wagonu”.
Bywają porównywani do Comy, a nawet do Feela. Innym razem są myleni z Kelly Family lub Big Fat Mamą (szczecińską zaprzyjaźnioną grupą). Na nikogo się nie obrażają, po prostu grają muzykę, którą kochają.
W czerwcu obchodzili drugie urodziny. Obecnie pracują nad projektem organizowanym przez szczeciński Zamek. Łukasz Drapała zdradza, że podczas pracy nad nim tworzą piosenkę inspirowaną twórczością Filipinek.
WERONIKA BULICZ









