– Pamiętam chwilę gdy pierwszy raz zobaczyłam Sandrę. Miała wtedy dziesięć lat. Przeszła do półfinałów Festiwalu Zaczarowanej Piosenki – opowiada aktorka Anna Dymna, prezes Fundacji „Mimo Wszystko”. – Za kulisami tuliła się do mamy. Malutka, niewidoma dziewczynka, która zdenerwowana kiwała się na boki. „Jak ona sobie poradzi na scenie?” – pomyślałam. – Gdy zaczęła śpiewać, jakby urosły jej skrzydła.
Sandra Chorąży ma 11 lat i mieszka w Szczecinie. Nie widzi od urodzenia. Jest radosnym, uroczym dzieckiem. To ogromna zasługa jej mamy Elwiry, która całkowicie poświęciła się wychowaniu i rehabilitacji córki. Każdego dnia Sandra wymaga pełnej uwagi, wielu godzin ćwiczeń, które pomagają jej zrozumieć i poznać otaczający ją świat. To co innym dzieciom przychodzi z łatwością, dla Sandry jest ogromnym wyzwaniem, często okupionym ciężką pracą.
Śpiewać zaczęła trzy lata temu. Poszła na przesłuchanie do Domu Kultury „Saniga” w Szczecinie. Mimo młodego wieku ma już na koncie występy na kilku ogólnopolskich festiwalach i konkursach. Od trzech uczęszcza na zajęcia wokalne, jeździ na warsztaty i koncertuje. Jest podopieczną Fundacji Anny Dymnej.
– Śpiewanie daje mi świetną zabawę, jest lekiem na wszystkie smutki i kłopoty – tak o swojej pasji mówi Sandra. – Uwielbiam występować, to dodaje mi skrzydeł, wtedy czuję się wielka i wtedy właśnie coś znaczę!
Na Festiwalu Piosenki Zaczarowanej po raz pierwszy wystąpiła w 2009 roku. Pokonała 300 dzieci i dostała się do finału. Tam zaśpiewała wraz z Anią Dąbrowską piosenkę „Nigdy więcej nie tańcz ze mną”. Przed festiwalem nagrywane są zawsze rozmowy, tak zwane wizytówki na ekran, wyświetlane podczas koncertów finałowych. Z finalistami rozmawia Anna Dymna.
– Sandra okazała się najlepszym rozmówcą na świecie. Odpowiadała na każde pytanie śmiało i wprost – wspomina Anna Dymna. – Jest gadułą i śmieszką. Na pytanie „jaki najbardziej lubisz przedmiot w szkole?”, odpowiedziała bez zastanowienia, „piórnik, tornister, kredki!”. Wie czego chce, umie jasno formułować myśli i marzenia. Jest ciekawa świata i ludzi. Chce wszystkiego dotknąć… wszystko zobaczyć! – dodaje Dymna.
Rok później na tym samym festiwalu wystąpiła z Renatą Przemyk w piosence „Babę zesłał Bóg”.
– Po występie podeszłam do Renaty Przemyk i zapytałam co myśli o umiejętnościach Sandry – opowiada mama Sandry, Elwira Chorąży. – „Dobry materiał na wokalistkę jazzową” – powiedziała pani Renata.
Sandra była też przesłuchiwana przez Elżbietę Zapendowską nauczycielkę śpiewu największych polskich gwiazd, która prowadziła trzydniowe warsztaty wokalne dla najzdolniejszych dzieci ze Szczecina. Przebiły się z mamą przez tłum dzieci, Sandra zaśpiewała „Do grającej szafy grosik wrzuć”.
– Po przesłuchaniach usłyszałam od pani Elżbiety, „Jest dobrze” i zaprosiła córkę na warsztaty wokalne do Warszawy! – mówi Elwira Chorąży.
Sandra uczy się w szkole muzycznej w klasie skrzypiec. Regularnie ma zajęcia z logopedą. W obu szkołach nie ma taryfy ulgowej. Jest traktowana jak pozostałe dzieci, pracuje bardzo ciężko. Raz na dwa tygodnie przyjeżdża do niej nauczycielka na lekcje indywidualne śpiewu. Uruchamiają sprzęt i „dają jazzu”. Co na to sąsiedzi? Wyłączają telewizory i otwierają okna, żeby posłuchać!
„Anioły Niebios” to tytuł piosenki, którą grupa polskich artystów nagrała charytatywnie na rzecz Fundacji Anny Dymnej. Do utworu powstał również klip z udziałem m.in. Justyny Steczkowskiej, Andrzeja Krzywego czy Marii Sadowskiej. Sandra także została zaproszona do nagrania piosenki. To dla niej ogromne wyróżnienie.
– Gdy stoi na scenie zapomina się całkiem o jej niepełnosprawności – mówi Anna Dymna. – Myślę, że to ogromna zasługa jej mamy. Gdy jestem zmęczona i czasem mam wszystkiego dość myślę o tej małej dziewczynce. Ogarnia mnie natychmiast wstyd, biorę się w garść i wszystko złe przechodzi. Gdy Sandra śpiewa i się uśmiecha, świat wokół wydaje mi się naprawdę lepszy – dodaje.








