Czy kreatywności można się nauczyć? Co jest ważniejsze – talent czy edukacja? Bohaterki tej odsłony naszego cyklu opowiadają o swoich twórczych drogach, inspiracjach oraz o tym, jak wiedza, doświadczenie i codzienna wrażliwość kształtują współczesną sztukę.
Zosia Tobolik
Absolwentka grafiki projektowej na Akademii Sztuki w Szczecinie. Działa na wielu przestrzeniach projektowania: od projektowania interfejsów, identyfikacji wizualnych po plakaty. Hobbystycznie lubi tworzyć grafiki, zarówno w technikach cyfrowych, jak i manualnych.
IG: @tobolik.design / @tobolik.ilu
Tworzę… szeroko pojętą grafikę projektową, ale również grafiki artystyczne.
Mój pierwszy rysunek przedstawiał… ludzi narysowanych na ścianie w salonie.
Inspirują mnie… zarówno nowoczesne rozwiązania projektowe, jak i poszukiwania stylu wśród starych polskich kreskówek, takich jak Bolek i Lolek oraz Polska Szkoła Plakatu.
Największe wyzwanie dla artysty to… przedstawienie rzeczywistości oraz wrażliwości, które będą odwzorowywały jego emocje.
Talent czy edukacja?
Zastanawiając się nad przewagą talentu bądź edukacji w świecie artystycznym, uważam, że, w idealnym świecie artysta powinien stanowić połączenie obu. Nie można rozwijać talentu bez edukowania się w tym zakresie, natomiast „pierwiastek” talentu pomaga przy edukacji.
Czy można nauczyć się kreatywności?
Kreatywności nie można się nauczyć. Uważam, że jest to cecha kształtowana w człowieku od najmłodszych lat. Nie widzę przestrzeni, w której można się jej wyuczyć w dorosłym życiu, ale należy ją pielęgnować, inaczej zaniknie.
Czy wiedza wzmacnia sztukę, czy ogranicza artystyczną wolność?
Na moim przykładzie zauważam, że wiedza jednakowo wzmocniła moją sztukę, ale również w pewnym sensie ją ograniczyła. Podczas zdobywania wiedzy zaczęłam zastanawiać się nad symboliką koloru, kompozycji czy typografii, gdzie kiedyś tworzyłam bez większej refleksji. Uważam, że wiedza wzmacnia sztukę, ale przy okazji sprawia, iż proces twórczy jest dłuższy oraz wymaga więcej refleksji.
Tatiana Kowalczyk
Urodzona w 2001 roku w Szczecinie. Ukończyła studia magisterskie na Akademii Sztuki w Szczecinie na wydziale Malarstwa i Praktyk Kuratorskich. W malarstwie skupia się na przestrzeniach i przedmiotach z najbliższego otoczenia, kierując uwagę ku temu, co ciche i bliskie. Bada w jaki sposób codzienne obiekty, osobiste przestrzenie, krajobrazy i relacje z bliskimi stają się narzędziami do regulowania emocji oraz dają poczucie bezpiecznego miejsca dla ciała i umysłu. Brała udział w wystawach w Szczecinie, Warszawie i Berlinie.
IG: @tatiskow
Tworzę… malarstwo abstrakcyjne. Buduję przestrzeń, która dla mnie jest bezpiecznym miejscem. Malarstwo działa dla mnie jak antidotum na obecne lęki i bolączki związane ze światem.
Pierwszy rysunek przedstawiał… Ciężko mi powiedzieć, bo rysuję tak naprawdę od zawsze. Natomiast bardzo dobrze pamiętam, rysunek mojej rodziny gdzie wyglądamy jak kartofle i trzymamy się za ręce.
Inspiruje mnie… moje najbliższe otoczenie, bliskie krajobrazy, natura i emocje, jakie się wiążą z tymi miejscami.
Największe wyzwanie dla artysty to… balans w życiu. Aby mieć czas na swoje kreatywne chwile, a mieć też z czego zwyczajnie żyć. Nie wiązać aprobaty innych z wartością własnej twórczości. Nie czuć wypalenia, kiedy twórczość nie przynosi zysków. Jest niestety wiele wyzwań dla współczesnych polskich artystów. Możliwość tworzenia jest wielkim przywilejem.
Talent czy edukacja?
Talent to takie dziwne słowo. Nikt nie istnieje ze wbudowanymi umiejętnościami, gotowy do tworzenia wielkich dzieł sztuki. Ważna jest pasja, którą stale się pielęgnuje, która może iść w parze z edukacją. Mnie bardzo artystycznie rozwinęły studia na Akademii Sztuki, ale wiem, że nie jest to ścieżka dla każdego. Z własnego doświadczenia mogę polecić edukację artystyczną, dała mi ona wielką swobodę w sposobie wyrażania siebie. Rozmowy z innymi studentami też dużo wnoszą, możliwość rozmawiania z osobami artystycznymi, z którymi mniej lub bardziej rezonuje nasz sposób myślenia.
Czy można nauczyć się kreatywności?
Zdecydowanie można nauczyć się kreatywności. Myślę, że jest to współczesny problem, chcemy natychmiastowych efektów, a zapominamy o radości z samego procesu twórczego. Mam wielkie serce do swoich skończonych prac, ale interesują mnie one najbardziej w momencie tworzenia. Pojawia się konwersacja między mną, moimi uczuciami a językiem wizualnym. Ten cudowny moment zwolnienia, gdzie nic innego się nie liczy, twoje myśli egzystują w totalnie nowej przestrzeni. Trzeba tylko dać swojemu umysłowi czasem się ponudzić, powędrować, co bywa trudne w obecnie mocno przebodźcowanym świecie.
Czy wiedza wzmacnia sztukę, czy ogranicza artystyczną wolność?
Wiedza wzmacnia sztukę. Uważam, że ważna jest świadomość, z czego wywodzi się współczesna sztuka. Nie żyjemy w próżni, a nasze działania są konsekwencją wydarzeń przeszłości. Warto mieć jakąkolwiek wiedzę odnośnie do historii sztuki i nie tylko. Świadomość skąd co się wzięło, daje duże pole do eksploracji. Artyści jednak są też takimi swojego rodzaju badaczami. Badają różne zjawiska polityczne, kulturowe, antropologiczne. Czasem artyści mówią, że zrobili coś, bo tak, warto, jest się zastanowić, dlaczego chciało się zrobić to „bo tak”. A odpowiedź na „dlaczego?” nie zawsze musi nieść ze sobą wielką mądrość. Jesteśmy ludźmi i mówimy o rzeczach ludzkich.












