Kraftowy Browar Gryfus – szczecińskie piwa pełne Szczecina. Wyroby tej marki szturmem zdobywają wielbicieli nie tylko w mieście, regionie, ale i w całym kraju. Porywają nowymi, wyjątkowymi kompozycjami smakowymi, oryginalnością i pomysłowością ich twórców. A nawet odwagą jak w przypadku piwa z pasztecikiem szczecińskim, czy też przygotowywaną recepturą z dodaniem niemniej sławnego paprykarza. Ostatnio wyroby Gryfusa pojawiły się na czeskim rynku piwnym, a to, jak wiadomo, miejsce tylko dla najlepszych.
Początki Gryfusa sięgają października 2012 roku i magazynu jednej z firm Krzysztofa Pronobis – współwłaściciela szczecińskiego browaru.
– Emaliowany garnek i my – trzech „szczypiorów”, którym zamarzyło się własne piwo. Wyprodukowaliśmy wtedy pierwszą warkę (jedna partia) piwa domowego, dosłownie 20 litrów, czyli 40 butelek. Skąd wziął się pomysł? Miałem sklep z piwami regionalnymi. Wtedy jeszcze ta piwna rewolucja tak naprawdę dopiero się zaczynała. Pojawili się koledzy z pomysłem wytwarzania piwa w domu. Wzięliśmy udział w warsztatach piwowarskich, podpatrzyliśmy, jak to się robi. Po pierwszej warce pojawiła się druga i trzecia. W międzyczasie zaczęliśmy uczestniczyć w pierwszych konkursach piwowarów domowych, pojawiły się pierwsze nagrody, nasze piwo pojawiło się w normalnej sprzedaży komercyjnej, a nasz piwowar – Konrad został sklasyfikowany na siódmym miejscu wśród tysiąca piwowarów w Polsce. Od rodziny, znajomych, piwoszy docierały do nas pozytywne opinie na temat naszych produktów. No to stwierdziliśmy, że chyba przyszedł czas, aby wypłynąć na szersze wody – opowiada Krzysztof Pronobis.
Na początek mały browar Wagabunda wyprodukował dla Gryfusa po 10 beczek (każda 30 litrów) dwóch rodzajów piwa. – Sprawdziło się. No to poszliśmy za ciosem. W większym browarze przygotowaliśmy kolejną porcję naszego wyrobu. Ale przyszedł 2019 rok z pandemią. Nie do końca udawało nam się to piwo sprzedać. Dołączył wtedy do nas Grzegorz – nasz kolega ze studiów, który był wyspecjalizowanym handlowcem. Zaczął bardzo prężnie działać i szybko zdobył w Szczecinie 30 punktów, w których można było dostać nasze wyroby. W kluczowym momencie było ich prawie 80. Nasze piwo pojawiło się w pierwszych marketach. Od tamtej pory stworzyliśmy ponad 20 rodzajów piwa. Zimą oferujemy mocniejsze, latem lżejsze, owocowe – wyjaśnia Krzysztof Pronobis.
Współwłaściciele browaru nie ukrywają, że są bardzo związani z Grodem Gryfa. Nie powinna więc dziwić nazwa browaru oraz charakterystyczne elementy miasta jak np. pomnik Sediny, czy dźwigozaury, które pojawiają się na etykietach piwa. Starają się także, aby smak ich wyrobów również był kojarzony ze Szczecinem. Sporą sensację na polskim rynku piwnym wzbudziło piwo ze sławnym szczecińskim… pasztecikiem.
– Takie piwa, niespotykane w szerszym odbiorze, wyjątkowe, tworzy się na specjalne okazje, na których trzeba się wyróżnić czymś niezwykłym. Jednym z takich miejsc jest Warszawski Festiwal Piwa. Każdy browar, który bierze udział w tej imprezie, a jest ich ok. 80, zawsze próbuje zaprezentować coś oryginalnego. My postanowiliśmy stworzyć coś szczecińskiego — do kadzi zaciernej wrzuciliśmy więc kilka pasztecików z mięsem. Nie było ich wiele, bo zbyt duża ilość stwarzała ryzyko porażki. Podczas konsumpcji tego piwa smak pasztecika troszeczkę się przebija. Aby dopełnić dzieła, na festiwal zabraliśmy trochę pasztecików. Odgrzewaliśmy je i serwowaliśmy w zestawie razem z piwem – opowiada współwłaściciel browaru.
Ale to nie jest ostatnie słowo Gryfusa dotyczące zawartości Szczecina w piwie. Trwają prace nad przygotowaniem piwa z niemniej sławnym … paprykarzem. Najprawdopodobniej efekt takiego połączenia pojawi się w październiku tego roku na kolejnej edycji Warszawskiego Festiwalu Piwa. Niewykluczone jest także wzbogacenie smaku piwa o nutkę kolejnego znanego szczecińskiego produktu – czekolady. A już ogromne zainteresowanie wzbudza najnowszy wyrób Gryfusa – wódka z piwa, Pomorzanka. Prawdziwy 40-procentowy destylat.
– Fajne połączenie cytrusów z chmielem i podszczecińskiego ginu. Wyszedł świetny alkohol w ilości 122 butelek. Każda ma swój numer, to produkt w wersji limitowanej, wręcz kolekcjonerskiej. Kolejna ciekawostka – z naszymi piwami udało nam się wejść na czeski rynek. A to nie jest ani takie proste, ani oczywiste. Czesi mają dobre piwo i dużo go produkują. Poza tym piją go najwięcej na świecie. Sprzedawać im piwo to tak trochę jakby sprzedawać piekarzowi chleb. Ale nam się udało – zapewnia współwłaściciel Gryfusa.
Gryfus w ubiegłym roku zaprezentował swoje wyroby na ponad 30 imprezach. Nie tylko w Szczecinie, ale w całej Polsce. Aktualnie piwo dla browaru warzą trzy browary. Głównie na Śląsku — mają wolne moce produkcyjne i dobrych piwowarów.
– Mamy już kilku ogólnopolskich dystrybutorów, którzy sprzedają nasze piwa w całym kraju. Jesteśmy dostępni w każdym mieście wojewódzkim. Myślę, że już nas widać – stwierdził Krzysztof Pronobis.











