Coraz trudniej zdecydować się na zakup nowego telefonu komórkowego, trzeba mieć coraz większą wiedzę. Przyjrzymy się dziś dwóm najlepiej promowanym aparatom.
Od kilku już lat niemal wszyscy, nawet zakupoholicy, wiedzą, że aby dany produkt świetnie się sprzedawał, nie wystarczy, żeby był profesjonalny i funkcjonalny. Dotyczy to zwłaszcza niezwykle dynamicznie rozwijającej się branży telefonów komórkowych.
Producenci nie ułatwiają nam decyzji i nie konstruują telefonu, który ma wszystkie możliwe dodatki, i to o najlepszych parametrach.
Niezwykle istotne są tu dodatkowe oddziaływania związane z public relations, szczególnie te, które bazują na marce.
Dwie branżowe ikony
Być może trochę to subiektywne spojrzenie autora, ale bodaj najbardziej rozpalającymi emocje telefonami w ostatnim czasie były: flagowy produkt Apple, czyli iPhone, dostępny w Polsce od niespełna roku, i zupełnie nowy telefon, jakim jest G1 firmy Google (w sprzedaży od końca lutego). Obaj producenci to nieomal ikony XXI wieku.
O wyższości Googla nad Apple (lub odwrotnie)
Na pierwszy rzut oka można by rzec, że nie ma obecnie piękniejszego gadżetu niż iPhone, szczególnie jeśli się go zestawi z niezbyt urodziwym jak na współczesne standardy wyrobem Googla. No ale nie brakuje przecież użytkowników, dla których design nie jest najważniejszym wyznacznikiem. Cóż więc można znaleźć na korzyść telefonu G1? Choć jest znacznie grubszy od iPhone’a, to bardzo dobrze leży w dłoni. Płynność funkcji na dotykowym ekranie właściwie nie ustępuje aparatowi Apple’a. Ale ma też pełną klawiaturę QWERTY. W G1 jest ona świetna, w klawisze trafia się bez problemu. Mechanizm jej otwierania jest bardzo ciekawie przemyślany. Szybko się o otwiera i przede wszystkim nie wygląda jakby miał się zaraz rozpaść. Kolejnym ciekawym elementem jest trackball, czyli rodzaj swoistego joysticka, bardzo przydatny podczas poruszania się po stronach internetowych. Obsługa G1 jest bardziej skomplikowana niż iPhone’a, jednakże pisanie wiadomości czy korzystanie z komunikatora typu Google Talk w G1 jest przyjemniejsze, a to wszystko dzięki fizycznej klawiaturze. Z kolei przeglądanie stron internetowych w iPhone jest doskonalsze ze względu na świetny multitouch.
Eksploatacja
Słabym punktem G1 jest bateria. Przy normalnym użytkowaniu starcza mi jej zaledwie na półtora dnia, podczas gdy bateria iPhone’a starcza na ok. trzy dni. Dużą wadą G1 jest też brak normalnego wyjścia słuchawkowego obecnego w produkcie Apple.
Oba telefony mają aparaty fotograficzne – iPhone o rozdzielczości 2 Mpix, G1 – 3 Mpix, ale żaden z nich nie nagrywa wideo.
G1 przegrywa za to z kretesem jeśli chodzi o pamięć – telefon ma jej zaledwie ok. 500 MB, choć ma także slot na karty pamięci, iPhone oferuje za to 8 lub 16 GB. Wyświetlacz tego drugiego jest większy od konkurenta o 0,3 cala i ma rozmiar 3,5ʹʹ.
To, co wyróżnia G1 na tle innych telefonów, to możliwość korzystania ze wszystkich usług Google (wyszukiwarka, poczta Gmail, mapy, Google Talk, YouTube itp.) przez oryginalny, bazujący na Linuxie system Android. G1 ma także możliwość darmowego pobierania bardzo dużej ilości aplikacji z internetowego sklepu Android Market.
Kupić czy nie kupić ?
Żaden z tych telefonów nie może wysyłać MMS-ów, nie ma bluetootha, nie kręci klipów wideo, nie umożliwia wideorozmów, nie obsługuje kart pamięci. iPhone wygrywa tylko kolorowym wyświetlaczem.
Jeśli chodzi o produkt Google’a, nie brakuje opinii zwolenników spiskowej teorii, że sprzedając G1, firma robi kolejny krok w przejęciu pełnej kontroli i uzależnieniu od siebie swojego klienta –użytkownika.
Może więc lepiej pozostać wiernym Nokii?
KUBA GRABSKI








