Bo 2016 to rok absolutnie specjalny w tym względzie. W końcu tylko raz na cztery lata mamy tak ogromne skomasowanie sportowych emocji. Włączam ekspres i do filiżanki leje się cudownie pachnąca i pobudzająca zmysły kawa. Siadam za biurkiem w wygodnym fotelu, popijam łyk i z tekturowego pudełka wyciągam kalendarz, a może bardziej nawet terminarz na nowy rok. Zupełnie nowy. Ponad 360 stron bez żadnych jeszcze zapisków czy notatek. Zaczynamy planowanie. Uwielbiam ten moment. Najpierw zaznaczam daty pewne. Turniej ATP Pekao Szczecin Open, Mistrzostwa Polski w pływaniu, Mini Mundial, badmintonowe Netto Cup i kilka innych. Wracam do początku i trochę z głowy, a trochę przy pomocy internetu uzupełniam kolejne kartki o największe wydarzenia sportowe. Żeby nie przeoczyć, żeby nie zaplanować wtedy jakiegoś wyjazdu, który uniemożliwi kibicowanie naszym. Tygodnie wypełniają się kolejnymi imprezami. Tydzień po tygodniu. Zaczynamy piłką ręczną. Po emocjach, które dostarczyły nam nasze szczypiornistki podczas grudniowych Mistrzostw Świata, w styczniu czekamy na Mistrzostwa Europy mężczyzn. I to w Polsce. A tutaj piłkę ręczną kocha się nie mniej niż siatkówkę czy futbol. Przy styczniu wspomnieć jeszcze trzeba o Turnieju Czterech Skoczni, bo on będzie nawet nieco wcześniej, ale jakoś ostatnio skoki nie niosą ze sobą tyle radości i emocji, co jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Potem turnieje kwalifikacyjne do igrzysk. Tutaj koniecznie trzeba zostawić sobie dużo wolnego czasu na kibicowanie, bo walczyć będą między innymi nasi siatkarze. A to w końcu aktualni mistrzowie świata i tylko dzięki dziwnym regułom kwalifikacji, ustalonym w głowach działaczy światowej federacji siatkówki, walczyć muszą o awans do Rio. O awans walczyć będą też nasze piękne siatkarki, jednak tutaj szanse są chyba nieco mniejsze. Ale kibicować trzeba nie gorzej niż męskiej reprezentacji. A nuż się uda. Kolejne miesiące i kolejne szanse na kwalifikacje i minima w wielu innych dyscyplinach. A w czerwcu cały sportowy świat przenosi się do Francji. Serce już dzisiaj mocniej bije na samą myśl – EURO. Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej z udziałem biało- -czerwonych. Wielkie nadzieje, rozbudzone apetyty, Lewandowski, Krychowiak, Glik i kilkunastu innych spragnionych sukcesu polskich piłkarzy. Wyjdzie coś z tego tym razem, czy będzie jak zawsze? I wreszcie creme de la crème nadchodzącego roku. Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Największe wydarzenie sportowe globu. Wielkie emocje, miliony kibiców, tysiące dziennikarzy i setki godzin transmisji telewizyjnych. To właśnie podczas igrzysk poznajemy bohaterów dyscyplin, których nie oglądamy na co dzień. Kajakarstwo górskie, WKKW, taekwondo, judo czy badminton. Wszystkie dają przecież tak samo ważne medale i ogromną satysfakcję kibiców. Sierpień w moim kalendarzu jest w kolorach narodowych Brazylii. Cały żółto-zielony. Dorysowałem tam sześć złotych kółek. Potem jeszcze kilka innych, tym razem srebrnym i brązowym pisakiem. W sumie naliczyłem ich aż piętnaście. Polska, Biało-Czerwoni!!!






