- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Komiksowe życie

Strona głównaKomiksowe życie

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

 

Czytałeś „Tytusa, Romka i A’Tomka”, a może bardziej odpowiada ci seria „Kajko i Kokosz”? Polskie komiksy wydawane już od kilkudziesięciu lat cały czas mają swoich wiernych fanów i inspirują nowe pokolenia ludzi. Są też tacy, którzy swoją czytelniczą pasję z powodzeniem zamieniają w pracę. Szczecinianin Szymon Holcman, który jako nastolatek zaczytywał się rysunkowych historiach, teraz sam je wydaje. Może zaczytujesz się w propozycjach „Kultury Gniewu” i nawet nie wiesz, że za to, co trzymasz w ręku, odpowiedzialny jest mężczyzna, który jeszcze niedawno mieszkał na Pogodnie.

Mieszkałeś w Szczecinie 20 lat. Teraz Twoje miejsce jest w Warszawie. Czy często odwiedzasz rodzinne strony? Masz tu swoje ulubione miejsca?

– Gdziekolwiek mieszkałem, czy to był Kraków, czy teraz Warszawa, zawsze byłem i będę chłopakiem stąd. Ale moje ulubione miejsca Szczecina mogę już tylko powspominać, bo nie istnieją – Delfin, Bałtyk, Kosmos, Colosseum, Trans… Został tylko Pionier i Kontrasty. Spędziłem w tych kinach tysiące godzin, w zasadzie to się w nich wychowałem. Potrafię do każdego tytułu filmu dopasować kino, w którym go widziałem.

– Dlaczego wyjechałeś ze Szczecina? Czy było to związane z pracą?

– Z pracą tylko o tyle, że chwilę przed przeprowadzką byłem totalnie sfrustrowany robotą w szczecińskim oddziale „Gazety Wyborczej”. Nie, żebym żałował tych kilku miesięcy, które tam spędziłem, ale mogę powiedzieć, że pozbawiły mnie one wielu złudzeń. Głównie dotyczących tej gazety, ale nie tylko. Jeździłem wtedy dość często do znajomych w Warszawie i poznałem tam dziewczynę. Decyzja o wyjeździe i rzuceniu pracy w Szczecienie nagle zrobiła się bardzo prosta. Banał…

– Trudne były początki w Warszawie dla chłopaka ze Szczecina?

– Takie jak i cały podbyt w stolicy, intensywne, pełne zasakujących i pozytywnych zbiegów okoliczności. Już drugiego dnia po przyjeździe zadzwonił telefon z propozycją pracy, nie zdążyłem nawet kupić gazety z jakimiś ofertami! Jestem w Gutek Film już ponad sześć i pół roku. Udało mi się nie zaliczyć przeprowadzkowej traumy, czyli braku pracy, pieniędzy i w końcu nadziei w obcym mieście.

– Jednak twoje życie to nie taki banał. Oprócz ciekawej pracy w wytwórni filmowej wydajesz także komiksy. Czyli to, co dla innych jest tylko relaksem, Ty zamieniłeś na zarabianie pieniędzy. Jak to się stało?

– Wydawnictwo Kultura Gniewu założył w 2000 roku mój znajomy Jarek Składanek i przez pierwsze cztery lata prowadził je sam. W tym pierwotnym okresie istnienia publikacje wydawnictwa miały charakter zdecydowanie undergroundowy, wywodzący się ze środowisk punkowo-hardcore’owych. Były to m.in. komiksy Pały i Prosiaka, legend polskiego ruchu zinowego i punkowego. Wydwnictwo powstało właśnie po to, żeby ich prace zebrać w albumy, aby nie zginęły rozproszone.

– Reklama –

spot_img

Można powiedzieć, że na początku był chaos, który systematycznie się powiększał, i próba jego okiełznania sprawiła, że to, co było jednoosobowym amatorskim mini-wydawnictwem komiksowym na przełomie 2004 i 2005, kiedy dołączyłem do Kultury Gniewu, przeistoczyło się w trzyosobowe amatorskie mini-wydawnictwo komiksowe.

– Przeciętny Polak komiks kojarzy z tytułami „Tytus, Romek i A’Tomek”, „Kajko i Kokosz” . Jakie są komiksy z Waszego wydawnictwa?

– Jeśli przeciętny Polak kojarzy komiks z „Tytusem” i „Kajkiem i Kokoszem” to dobrze, bo są świetne. Ja również czytałem je dziesiątki razy i znałem na pamięć. Boję się jednak, że przeciętny Polak swoje skojarzenia związane z komiksem ogranicza tylko do tego, że to coś głupiego, dla dzieci i nie warto sobie tym zawracać głowy, może wręcz trzeba komiksu unikać. A to potwornie nieprawdziwy i krzywdzący stereotyp, z którym staramy się walczyć każdym wydanym przez nas tytułem. Adresujemy nasze komiksy przede wszystkim do dojrzałego czytelnika. Do tego, który już dawno wyrósł z Kaczora Donalda, infantylnych historii przygodowych czy SF i stara się znaleźć w komiksowym medium coś dla siebie. Na świecie i w Polsce powstaje olbrzymia ilość takich komiksów.

– Sukcesy, porażki Waszego wydawnictwa?

– Naszym największym sukcesem jest to, że cały czas wydajemy nowe komiksy. Bo to znaczy, że te poprzednie sprzedały się na tyle, że stać nas na kolejne produkcje. Sukcesem jest też to, że udało się nam wyrobić sobie pewną markę wśród czytelników. Docierają do nas głosy, że jest dość spora grupa ludzi, która w ciemno bierze wszystko, co ukazuje się z logo KG. To oznacza, że klienci nam ufają. Sukcesem jest też to, że jest grupa autorów komiksów, którzy chcą z nami współpracować. I wobec nich też czujemy wielką odpowiedzialność. Odbierając albumy z drukarni, zawsze drżymy, czy ich autorzy będą zadowoleni. Dlatego przykładamy tak dużą wagę do procesu produkcji. A porażki już dawno zamieniliśmy na kolejne sukcesy.

– Dla ludzi najczęściej film i komiksy to tylko pasje. Dla Ciebie to praca. Masz inne zainteresowania? Jak odpoczywasz?

– Na swoje nieszczęście dwie swoje największe pasje – film i komiks – zamieniłem w pracę. I zajmuję się nimi na okrągło, co bywa męczące. Więc jeśli chcę na chwilę uciec od moich hobby / pracy to słucham muzyki i oglądam mecze piłki nożnej na zmianę z graniem na konsoli. Te dwie ostatnie rzeczy to w tej chwili moje jedyne skuteczne sposoby ucieczki od obowiązków i myślenia od nich.

IZABELA MAGIERA-JARZEMBEK

– Reklama –

spot_img

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać