Miasto obiegła sensacyjna wieść, że ikona polskiego kina – Bogusław Linda chce zrealizować operę w Szczecinie. Był już w remontowanej Operze na Zamku Książąt Pomorskich, obejrzał plany, porobił zdjęcia. Jakie dzieło wybierze niezapomniany Franz Maurer z „Psów”? Na razie nie wiadomo. Okaże się w przyszłym sezonie artystycznym. Do nas za to dotarły informacje, że paru spryciarzy z „warszawki”, kiedy dowiedziało się, co Linda chce zrealizować w Szczecinie, od razu zgłosiło do jednej ze stacji TV projekt nowego teleturniejowego show z celebrytami. Tytuł – „Co ty k…wiesz o operze?”.
Piromani już szaleją ze szczęścia. Jeszcze się zima nie skończyła, a już się zaczęły wypalanki trwa. Np. w połowie lutego zachodniopomorscy strażacy tylko w jeden weekend wyjeżdżali 80 razy do gaszenia pożarów traw. Ogień najczęściej pojawiał się w powiecie Łobeskim, Polickim i Gryfińskim. I co z tego, że wypalanie traw jest zabronione i grozi za to grzywna do pięciu tysięcy złotych. Podpalacze wolą chyba jednak kierować się maksymą jednego z bohaterów „Czasu Apokalipsy” F.F. Coppoli, który „uwielbiał zapach napalmu o poranku”. W naszym lokalnym wydaniu o napalm trudno. Ale spalenizna rżyska, ścierniska, czy innego kawałka pola śmierdzi chyba podobnie.
Do tej pory seniorów oszukiwano metodami „na wnuczka”, „na policjanta”, czy „na Dziewulskiego”. W Szczecinie, jak zwykle, wymyślono coś nowego – pojawili się cwaniacy oszukujący „na prokuratora”. Dzwonili do ofiar, podawali się za przedstawicieli prokuratury prosząc o wpłacenie kaucji za jakiegoś krewnego, który miał spowodować wypadek. I już mieli kilka trafień m.in. wyłudzili około 30 tysięcy złotych od 84-letniej kobiety, mieszkanki Pomorzan. Prokuratorzy twierdzą, że jak dopadną takiego, co podszywając się pod nich „kosząc” starszych na kasę, to nie będą mieli litości. A jak to mówili, to na ich twarzach pojawiała się wyraźna obietnica przynajmniej tego, co spotkało Azję Tuhajbejowicza. I bardzo dobrze. Na pal ich!
Straż Miejska w Szczecinie zmienia „image”. Srebrne radiowozy zastąpią dotychczasowe granatowe. To skutek rozporządzenia, które nakazuje ujednolicenie koloru samochodów straży miejskiej i gminnej w całej Polsce. Ciekawe czy to odbije się także na ich sprawności, operatywności, efektywności. Chyba, że to sprytna „pijarowska” ściema w stylu odmalowania frontu sypiącej się kamienicy. A jak mawiał klasyk „lud ciemny i tak wszystko kupi”.
Lokalna hołota i bydło znowu przystąpili do ataku. Tym razem zaczęli niszczyć stojące od niedawna na szczecińskich przystankach wyświetlacze i biletomaty. W jedną np. rzucano kamieniami, a kilka biletomatów pomazano sprayem. Koszt wymiany oświetlacza to 70 tysięcy złotych. No i gdzie są te nasze orły ze Straży Miejskiej? Czekają na nowe srebrne autka, żeby przystąpić do działania? Jest w mieście kilka stowarzyszeń, które aktywnie walczą np. o ujawnienie „komórki” prezydenta Szczecina. A może lepiej rozpocząć walkę o przywrócenie pręgierza albo publicznego zakuwania w dyby chamstwa, które niszczy miejski majątek? A przynajmniej publicznego pokazywania ich twarzy i egzekwowania obowiązku osobistego naprawienia szkód? A niech zmywa takie chamidło jęzorem spray z budynku. Oduczy się mazania.
Dziki atakują Osiedle Arkońskie w Szczecinie. Nie pierwszy to raz i pewnie nie ostatni. Wszystko przez łagodną zimę. Bo dziki zamiast uciekać do lasu, szukają pożywienia na działkach i na międzyosiedlowych trawnikach. Łowczy miejski obiecał, że na Arkońskim będą ustawiane klatki z pułapkami. I to ma rozwiązać problem. Do tej pory uprasza się bardzo rozrywkowych mieszkańców osiedla, aby nie wracali do domów z piątkowych i sobotnich imprez, na czworakach. Bo spotkanie ryj w ryj z dzikiem może mieć różne, bolesne i wizerunkowe, konsekwencje.








