Takie książki powstają w Pracowni Projektowania Wydawnictw i Publikacji Cyfrowych na szczecińskiej Akademii Sztuki pod okiem dr Justyny Machnickiej. Celem Pracowni jest kształcenie umiejętności w zakresie projektowania publikacji tradycyjnych oraz cyfrowych. Dlatego w każdym semestrze studenci mają do wykonania jedno ćwiczenie z obszaru wydawnictw, drugie zaś z obszaru publikacji multimedialnych. – Wraz ze studentami poszukuję nisz, niezagospodarowanych obszarów w dizajnie oraz nietypowych rozwiązań – mówi Justyna Machnicka. – Projektowanie graficzne, które jest częścią dizajnu, traktuję jak dyscyplinę intelektualną. Wychodzę z założenia, że studenci to wrażliwi ludzie, którzy mogą wykorzystywać swoją empatię i tworzyć dzięki temu innowacyjne i pożyteczne produkty.
Książka jest jednym z takich produktów. Bardzo wdzięcznym, do którego można podejść w bardzo kreatywny sposób. – Przede wszystkim taka książka musi spełniać swoje funkcje, później szukamy dla niej oryginalnej formy – tłumaczy Justyna Machnicka. – Od paru lat współpracuje z magazynem „Przekrój”, dla którego wyszukuje najdziwniejsze, pop–upowe, bardzo oryginalne wydawnictwa, prezentowane później na łamach tego pisma. To, co znajdę pokazuję także moim studentom, żeby wiedzieli, co aktualnie się tworzy na świecie. Po inspiracje wysyłam ich także do księgarni w Szczecinie, szczególnie dobra pod względem jest Fika, której moi podopieczni są już stałymi bywalcami.
Na zajęciach młodzi ludzie projektują książki, ale nie ograniczają się do ich najprostszej formy. – Studenci czasem przynoszą swoje pomysły. Zawsze z nimi o nich rozmawiam, weryfikuje, naprowadzam na to, co dalej można z nimi zrobić. Zazwyczaj jednak to ja rzucam propozycjami – wyjaśnia Justyna. – Szczególny nacisk kładę na realizowanie zadań projektowych o charakterze promocyjnym oraz tworzenie produktów dla osób potrzebujących i projektów służących edukacji. Namawiam studentów do wybierania tematów im bliskich, z otaczającej ich rzeczywistości, dlatego często poruszają zagadnienia związane z miejscem, z którym są związani czy z regionem, z którego pochodzą.
W ten sposób powstają prawdziwe dzieła sztuki, ale sztuki użytkowej, warte tego by znalazły się w naszych rękach, w naszych domach, na naszych półkach i stołach. – Zaprzyjaźniłam się z Muzeum Techniki i Komunikacji, tam współpracuje z dr Wojciechem Felińskim. To jest świetny człowiek, który docenia takie rzeczy. W muzeum prowadzi m.in. specjalne lekcje z udziałem dzieci, pokazuje im różne eksponaty, opowiada o nich, ale robi to w formie zabawy, np. jedna z lekcji miała tytuł „Mechaniczne zoo”, a której bohaterami były różne pojazdy mające kształt albo w nazwie zwierzę – opowiada dr Machnicka. – Moi studenci mieli za zadanie poobserwować taką lekcję i na tej podstawie stworzyć materiały edukacyjne w formie wydawnictwa. W ten sposób powstały tak piękne książki, że Muzeum postanowiło niektóre z nich wydać. Mówiąc o tym zmierzam do tego, że posiadając tak ogromny potencjał na Akademii, młodych wspaniałych projektantów, marzy mi się, by podobnie jak Muzeum Techniki inne instytucje podłapały te pomysły i zechciały w nie zainwestować, bo naprawdę warto. W Szczecinie jest wielu utalentowanych ludzi, których trzeba tu zatrzymać. To, co robią moi studenci to są rzeczy użytkowe, które można wykorzystać komercyjnie i je po prostu sprzedać. Fajnie mieć ładną, oryginalną i jeszcze praktyczną rzecz na własność. Książka to najlepszy tego przykład. Przyznaję, że mam szczęście pracować z tak utalentowanymi ludźmi.







