- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Lato Jackpota

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Lato zapowiada się bardzo pracowicie dla znanego i popularnego szczecińskiego duetu Jackpot, czyli Kasi Buji i Macieja Kazuby. Przed nimi m.in. chyba jeden z najważniejszych koncertów w karierzem i koniec prac przy autorskiej płycie.

 

Jak zwykle Wasze plany wakacyjnych koncertów są bardzo bogate. Ale szczególnie jeden z nich zapowiada się niezwykle imponującą i już wzbudza ogromne zainteresowanie widzów. Szykuje się prawdziwa muzyczna uczta?

Kasia Buja: Mamy naprawdę dużo wakacyjnych koncertów. To dla nas taki bardzo intensywny czas. Letnie miesiące kojarzą się może urlopowo, ale nie dla muzyków. Szczególnie takich, którzy np. mają wielki zaszczyt wystąpić na 80. Urodzinach Szczecina. Bo właśnie z tej okazji organizowany jest nasz koncert, 6 lipca w Teatrze Letnim. To „Letters to Adel”, tylko tym razem w wersji symfonicznej, z całą ekipą znanej szczecińskiej Baltic Neopolis Orchestra. To będzie wyjątkowe wydarzenie i tego koncertu naprawdę nie możemy się doczekać.

To także Twoje osobiste święto.

KB: 6 lipca na scenie Teatru Letniego w Szczecinie podczas 80. Urodzin Szczecina będę obchodziła swoje 30-lecie pracy zawodowej. Cała moja przygoda wokalna zaczęła się od występu na 50. Urodzinach Szczecina. To był mój debiut, właśnie na scenie Teatru Letniego.

Co wtedy zaśpiewałaś?

KB: „50 już wiosen zakwitło w Szczecinie. Różowe kasztany, magnolia i bzy”.

A cóż to za hicior?

KB: To taka piosenka napisana specjalnie z okazji 50-lecia Szczecina.

– Reklama –

spot_img

Były wiwaty, owacje?

KB: Nie pamiętam, byłam bardzo zestresowana. Ale podejrzewam, że tak, bo dlaczego słuchacze mieliby się nie cieszyć z takiej piosenki?

To teraz trzeba będzie chyba przygotować szampany?

KB: Myślę, że tak. Ale na to przyjdzie czas po koncercie. Jako, że to będzie niedziela, to chyba poniedziałek weźmiemy wolny, co Maciek? Aktorzy w teatrach mają poniedziałek wolny, to dlaczego my nie możemy? (śmiech)

Maciej Kazuba – Chyba trzeba wprowadzić takie wolne poniedziałki dla sztuki. (śmiech)

Amfiteatr w Parku Kasprowicza, wyjątkowy koncert, a co znajdziemy w jego programie?

KB: Bedą to piosenki Adele, jej największe przeboje. Ale, uwaga, będą one przeplatane listami od… mężczyzn do Adele. Cała narracja koncertu polega na tym, że to oni opowiadają, jak jest skomplikowane życie z kobietą, taką uczuciową, troszeczkę może neurotyczną… Jak oni sobie po prostu z tym radzą i że Adele czasem im pomaga, bo gdzieś tam w tych piosenkach jest dużo dobrych rad, również dla nich i jakieś pewne takie ukołysanie w trudnych momentach. Są fragmenty pełne humoru, ale jest też troszkę refleksyjnie. Wydaje mi się, że to ciekawy pomysł, bo faceci rzadko mają okazję się w ten sposób wypowiedzieć. A te listy czytają członkowie zespołu. 6 lipca pojawią się również listy od Szczecinian do Adele.

Kto jest autorem tych męskich opowieści? Pewnie jakaś kobieta?

KB: Nie pamiętam (śmiech). Napisałam listy, współpracując przy tym z kolegami. Przebywam często w męskim towarzystwie, dużo pytałam, rozmawiałam z nimi, słuchałam ich… Najfajniej było, jak zobaczyłam podczas próby generalnej jacy oni są poruszeni czytając te listy. Musieli się chyba trochę otworzyć, żeby to przeczytać.

Na scenie amfiteatru pojawi się BNO. To wy wyszliście z zaproszeniem dla orkiestry, czy oni się zgłosili do Was, żeby połączyć siły?

– Reklama –

spot_img

MK: My zaproponowaliśmy współprace przy tym projekcie. Aczkolwiek z Emilką Goch – Salvador i całą orkiestrą już od dawna mamy przyjemność współpracować. Wychodzą do nas otwarci na wszelkie nasze propozycje. Emilia jest taka, że zawsze daje od siebie jeszcze więcej niż człowiek się spodziewa i to jest niesamowite. Staramy się, żeby to zawsze działało w dwie strony.

Ktoś ustalał repertuar? A może po prostu przyszliście z gotową propozycją?

KB: To są moje ukochane piosenki. Takie, które są bardzo znane, ale też takie, które znaczą dla mnie bardzo dużo. Pozwoliłam więc sobie na ułożenie takiej listy. Ich aranżację na orkiestrę zajął się Marcin Matecki, nasz pianista, z którym ostatnio bardzo szeroko współpracujemy. Bywa dosyć często, że duet Jackpot przeradza się w trio na tych bardziej kameralnych koncertach. Oczywiście na większych i przy projekcie „Letters to Adele” występujemy w kwintecie. I teraz Marcin stanął przed wyzwaniem i musiał to, co gramy w kwintecie zaaranżować na orkiestrę. I wywiązał się z tego znakomicie. Z czego się bardzo cieszymy. Bardzo dobrze się z nim pracuje, jest znakomitym artystą, bardzo kreatywnym i bardzo dobrym aranżerem. To, że współpracuje z nami na stałe, to takie nasze wielkie szczęście.

MK – Można śmiało powiedzieć, że on też jest Jackpot. Wiele naszych pomysłów ma ten znakomity sznyt, elegancję, właśnie dzięki Marcinowi Mateckiemu.

Czy to wyjątkowe wydarzenie będziecie rejestrować? Czy ten koncert zostanie wydany na płycie?

MK: Płyty z tego koncertu najprawdopodobniej nie będzie, nie idźmy tak daleko. Ale chcemy mieć fajny, mam nadzieję, materiał, nie tylko dla nas. Materiał, który będzie można odtworzyć. Bo może zdarzy się, że jakieś DVD z tego powstanie…Zobaczymy. Na pewno chcemy rejestrować dźwięk. I tym zajmie się Łukasz Nyks. Na pewno pojawi się również znany fotografik Jarek Gaszyński, jeżeli chodzi o zdjęcia.

Kto poprowadzi ten koncert? Bo zapowiadana była jakaś niespodzianka?

MK: Planowaliśmy, że poprowadzi go Radek Bielecki z kabaretu Neonówka, ale niestety te plany uległy zmianie. Najpierw podeszliśmy do tego koncertu jako producenci. Wynajęliśmy amfiteatr, zabukowaliśmy termin itd. Ale Miasto Szczecin wyszło z fajną propozycją, której my przyklasnęliśmy z radością. Otóż jedna z miejskich instytucji – Szczecińska Agencja Artystyczna zajęła się organizacją i produkcją tego wydarzenia a my wystąpimy jako zaproszony gość. Kto poprowadzi koncert? Myślę, że będzie to ktoś ze Szczecina. Decyzję w tej sprawie zostawiamy SAA.

Wcześniej – 7 czerwca również wystąpiliście podczas bardzo ciekawego wydarzenia w Teatrze Polskim.

KB: Zostaliśmy zaproszeni, przez znanego szczecińskiego aktora – Wiesława Łongiewkę na jego benefis, 50-lecie pracy na scenie. I nawet zgodził się ze mną zaśpiewać! Wystąpić pośród tych wszystkich znamienitych gości jacy pojawili się na scenie Teatru Polskiego w Szczecinie, to dla nas duży zaszczyt.

Koncerty to jedno. A co z Waszą autorską płytą?

MK: Skupiamy się teraz na jej dokończeniu a zaczęliśmy ją przecież bardzo dawno, aż wstyd się przyznać, bo tuż przed pandemią. Ale potem ciężko było to wszystko logistycznie dograć. Ale w końcu się udało i w końcu ta praca ruszyła z kopyta.

KB: Dokończyłam pisać kolejne teksty piosenek. Maciek wzbogacił, tymi swoimi jazzowymi akordami, to, co ja wymyśliłam.

MK: Po prostu w końcu nagrywamy autorskie utwory, które bardzo długo czekały. Słowa i muzyka przede wszystkim Kasi, 12 utworów. To info na dzień dzisiejszy. Ale nie wiemy jeszcze dokładnie, ile finalnie znajdzie się ich na płycie, bo ciężko nam się zdecydować.

KB: To są piosenki, które mi się śnią. To nie jest tak, że ja sobie planuję: “o dzisiaj napiszę, o tym, że Maciej mnie w nocy zdenerwował i mam złamane serce”. Z tego nie powstałaby jedna piosenka, tylko cała płyta (śmiech). Konkretne słowa, wersy mi się śnią, w dodatku z melodią. Z jednej strony, to jest bardzo fajne, bo potem człowiek siada do pianina z tym tekstem i łatwiej to wszystko wychodzi. Minus tego jest taki, że nie ma, jak tego zmienić, bo one przechodzą jakby już takie gotowe…

MK: Kasia budzi się z tym utworem już taka „zarażona”.

Ale to są słowa, wersy, opowieści o Twoich uczuciach, przeżyciach, o miłości, smutku, rozstaniu, tęsknocie, wesołe, melancholijne…

KB: Różne. Ale przede wszystkim szczere, takie, jak ja jestem. Są i takie wesołe I takie bardzo refleksyjne. Na przykład jest taki utwór, który pokochałam od razu. Nazywa się „Po Osiecku”. Zadaję w nim pytanie: „powiedz, czy mówisz poosiecku? Nie traćmy czasu, jeśli nie”. Jest hołdem dla wybitnej poetki i pisarki Agnieszki Osieckiej. Muzycznie potrzebuję tego jazzowego „podrasowania”. Dlatego fajnie, że są ze mną Maciek i Marcin. Wybitny I niezapomniany Wojciech Młynarski kiedyś powiedział, że jest jeszcze straszliwie dużo fajnej muzyki do napisania w C – dur. Na pewno, więc mam coś muzycznie do powiedzenia i nie jest to głupie.

Kiedy możemy się spodziewać tej autorskiej płyty? Jeszcze w tym roku?

MK: Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby było to jak najszybciej. Chcielibyśmy ją nagrać w Radiu Szczecin, w studiu S1, kiedy wszyscy gramy w jednym czasie. Chcemy zrobić to czysto, równo i pięknie, bez kombinacji montażowych.

KB: Za dużo gramy koncertów, za dobrze się znamy, żeby musieć coś kleić, dokleić, czyścić dźwięki. Zawsze staramy się, żeby to, co nagrywamy było jak najbardziej szczere.

 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać