Program edukacyjny „Sięgajcie gwiazd” został zainicjowany przez właścicielki Neptun Developer – Jolantę Drąszkowską oraz Dorotę Kawecką. Firma zafundowała już szkole profesjonalny system wystawienniczy i nieustannie wspiera w wielu oryginalnych projektach m.in. zakupiła wyposażenie pracowni graficznej, ufundowała stypendia i co najważniejsze wspiera uczniów w codziennej pracy, zakupując potrzebne materiały plastyczne. W ramach projektu działa też cykl Spotkanie z Mistrzem, do którego zapraszani są uznani twórcy. Dotychczas wzięli w nim udział – Leszek Sobocki oraz Wojciech Siudmak i właśnie Rafał Olbiński.
Olbiński z wykształcenia jest… architektem, ale nie ze sztuką budowlaną związał swoje życie. Pierwsze ilustracje powstały przez przypadek, gdy po studiach trafił do redakcji prestiżowego czasopisma Jazz Forum. Wzbudziły uznanie środowiska muzycznego, stąd wizyta i wystawa w Nowym Jorku. I tu znów przypadek, a właściwie bieg historii – wprowadzenie w Polsce stanu wojennego, sprawiły, że Olbiński nie wrócił do kraju, został w Ameryce. Niedługo potem jego praca znalazła się na okładce… Time. To otworzyło mu drogę do wielkiej kariery.
– Sztuka to pasja. Nie ma drogi na skróty, wszystko trzeba samemu wypracować, przepracować. Pot, łzy i krew… Twórczość to tak naprawdę 5 procent talentu i 95 procent determinacji, uporu i ciężkiej pracy. Nie możemy odpuszczać, artysta to nie zawód, to życie. Nie ma niedzieli, nie ma wolnego.
Kolejne prestiżowe zamówienia, kolejne sukcesy… Olbiński szybko stał się artystą pożądanym. Tworzył dla najważniejszych opiniotwórczych pism – Newsweek, Time, The New York Time, Business Week i Der Spiegel. Uznanie wzbudzała nie tylko niepowtarzalna kreska, ale przede wszystkim odważne ujęcie zadanego tematu.
– Gdzie zaczyna się plakat? Wyrobiłem sobie taki sposób pracy, w którym nie technika, kolor czy forma są najważniejsze, ale pomysł. Ale ów pomysł najpierw musi zaskoczyć mnie, a dopiero potem widza.
Zaskakujące obrazy wzbudzają u odbiorcy ciekawość. Nie da się przejść obok nich obojętnie, Olbiński namawia do wnikliwego wczytania się w to, co stworzył.
– Inspiracją dla mnie jest wszystko to, co ładuje nasz kulturalny akumulator. Oglądanie, podglądanie, obserwowanie. Uwielbiam też mitologię, szczególnie grecką. Jest pełna fajnych skojarzeń pijanych winkiem greków… To poetycka wizja świata, stymulująca nas do dziś. Co ciekawe, artysta nie uległ rozpędzonym nowym możliwościom technicznym, cyfrowe możliwości go w żaden sposób nie pociągają.
– Nie dotykam tych komputerów, cały czas mnie fascynuje chęć pokonywania trudności farby, pędzla, nieustannego dowiadywania się, co ręka jeszcze potrafi stworzyć. Technika ma po prostu nie przeszkadzać w egzekucji pomysłów… Mamy dziś komputery, ale to i tak gówno pomaga, bo i tak jesteśmy okruszkiem we wszechświecie, a nowe media czy internet jeszcze bardziej nam to udowadniają (śmiech).
Ilustracje do dziesiątek spektakli największych i najlepszych światowych scen teatralnych i operowych szybko pozwoliły mu opanować i ten rynek. Nierzadko recenzenci zamiast spektaklem zachwycali się plakatem. Olbiński stworzył postery między innymi dla New York City Opera, Utah Opera, Pacific Opera San Francisco, Philadelphia Opera.
– Na początku słuchałem oper, do których robiłem plakat, czytałem wszystkie wiadomości na ich temat. Dziś wiem, że to niepotrzebne. W przypadku opery najważniejsze jest libretto, a jeśli potrafię opowiedzieć sobie, o czym jest dana opera w dwóch, trzech zdaniach – na przykład ona kocha jego a on jej nie, albo coś w tym stylu – to mam to!
Twórczość Rafała Olbińskiego umiejscawiana jest przez krytyków na pograniczu symbolizmu i surrealizmu. To świat pełen metafor, każdy szczegół skrywa tajemnicę, jest częścią jakiejś układanki czy gry dla widza.
– Takie pytanie zadała mi ostatnio jakaś dziennikarka z amerykańskiego pisma, zapytała jak ja to robię i właśnie wtedy wymyśliłem sobie taką odpowiedź… to znaczy nie, że tak robię, ale fajnie by było jakbym tak robił (śmiech) – mianowicie wyobrażam sobie, że jestem przybyszem z innej planety i wszystko, co widzę, to widzę po raz pierwszy.
Prace Olbińskiego zyskały uznanie krytyków i znawców sztuki na całym świecie. Został uhonorowany ponad 150 nagrodami i wyróżnieniami. Jego prace są w najważniejszych muzeach świata i w najznakomitszych prywatnych kolekcjach.
– Nienawidzę tych wszystkich plakietek, szufladek… skoro napisałem książkę, to, co jestem pisarzem? Zrobiłem scenografię, to jestem scenografem? To są po prostu różne media, ·w których mogę sprawdzać swoją wrażliwość i kreatywność. Jak ja się nazywam w tym wszystkim to nie istotne… Mistrz? Wolę wersję włoską – Maestro! (śmiech).








