Babolat, czyli miłość do sportu i biznes w jednym

Miłość do sportu można przekuć w dobrze prosperujący biznes, który z kolei można użyć do promowania ukochanego sportu. Dobrym tego przykładem jest firma Ireneusza Maciochy, który z miłości do tenisa zrobił swoją pracę, a pasją do sportu zaraził najbliższych. 

Autor

Aneta Dolega

– Jako nastolatek trafiłem na korty w Świnoujściu i od razu zakochałem się w tenisie – mówi Ireneusz Maciocha. Sportową pasję kontynuował podczas studiów w Szczecinie, gdzie – po ukończeniu odpowiednich kursów – został trenerem. Ze swoimi zawodnikami jeździł na turnieje w Polsce i Europie, serwisował również sprzęt. Gdy w 1989 roku skończył się w Polsce komunizm, założył firmę i z garażu domu na Pogodnie zaczął handlować trudno wtedy dostępnymi rakietami, naciągami i piłkami do tenisa. Obecnie firma Ireneusza Maciochy zajmuje się dystrybucją francuskiej marki Babolat. Jest to najstarsza na świecie firma rakietowa, zaopatrująca graczy w sprzęt do tenisa, padla i badmintona. Rakietami Babolat grają zawodnicy ze światowej czołówki na czele z Hiszpanem – Rafaelaem Nadalem.

– Dzięki współpracy z Babolat mogliśmy i możemy wspierać wielu polskich graczy udostępniając im sprzęt do gry. To między innymi Agnieszka i Ula Radwańskie, Jerzy Janowicz, Marcin Matkowski i Magda Linette – wymienia Maciocha. – Wspieramy organizację sympozjów i szkoleń trenerów tenisa. Współpracujemy z Polskim Związkiem Tenisowym udostępniając piłki i sprzęt dla najmłodszych. Pomagamy w organizacji turniejów tenisowych: zainicjowaliśmy i sponsorowaliśmy szczeciński turniej Pomorski Bank Kredytowy Open (obecnie Pekao Szczecin Open). Od wielu lat wspieramy wszystkie największe turnieje tenisowe w Polsce, m.in. WTA w Katowicach, Challengery w Poznaniu i Warszawie, a także turnieje ITF.

Niedawno działalność firmy rozszerzyła się o prowadzenie ośrodka sportowego „Centrum Badmintona i Tenisa Stołowego”. – Stworzyliśmy całoroczne korty do tych sportów, a na jesieni czeka nas wzbogacenie obiektu m.in. o padla i tenisa ziemnego. Z tej okazji też zmieniamy nazwę centrum na „Fabryka Energii” – mówi Barbara Maciocha, córka Ireneusza, w firmie odpowiedzialna za ośrodek sportowy. – Badminton i tenis stołowy już wiele lat temu nam się podobały. Tylko przez chwilę w Szczecinie działał ośrodek, gdzie były korty do badmintona. Po tym jak zakończył działalność, można było pograć jedynie w szkołach i to w określonych dniach i godzinach. Postanowiliśmy zainwestować w miejsce, który przywróci możliwość grania w badmintona na normalnych zasadach – opowiada.

Kort w ośrodku można zarezerwować online na stronie www.fabryka-energii.com.pl lub telefonicznie. Na miejscu czekają trenerzy prowadzący zajęcia indywidualne i grupowe. Kort można wynająć dla siebie albo dla grupy osób, a sparingpartnerów można poznać dołączając do amatorskich lig badmintona lub tenisa stołowego. W ośrodku są nowoczesne szatnie, a po wysiłku fizycznym można się zrelaksować w saunie. Sprzęt można wynająć na miejscu, a regularni gracze mogą go kupić firmowym sklepie. – Warto spróbować gry w badmintona na profesjonalnym korcie z doskonałą nawierzchnią, oświetleniem i liniami – zachęca Barbara Maciocha. – Badminton dostarcza ogromnej przyjemności z gry i zmusza do intensywnego wysiłku. Podobnie jest z tenisem stołowym. Warto przyjść do nas, zadbać o zdrowie i, po prostu, naładować się pozytywną energią na cały dzień.

 

Prestiż  
Wrzesień 2021