Lato 2021 roku chyba można uważać już za zakończone. Ale warto pokusić się o jakieś małe podsumowanie tego sezonu wakacyjnego na Pomorzu Zachodnim. Oczywiście subiektywne i wybiórcze, pragnące uwiecznić dla potomności jedną zwłaszcza, zadziwiającą historię. Niewątpliwie kilkudniowym przebojem, który rozgrzał do czerwoności polskie brukowce było zdarzenie na plaży w Mielnie. Otóż spędzająca wolny czas para mieszana raczyła się na słońcu przez kilka godzin alkoholem. Po spożyciu go w nadmiernych ilościach zapragnęła, nie zważając na tłumy plażowiczów, również z dziećmi, uprawiać miłość na piasku. Nie pomagały głosy oburzonych wypoczywających zgorszonych może nie tyle samą sytuacją, ile marnymi umiejętnościami, zwłaszcza osobnika męskiego. Jak pisał poeta: „chęci były, ale sił zabrakło, wszystko w pewnym momencie totalnie wysiadło”. Według świadków było to tak słabe widowisko, że nawet mewy z zażenowania odwracały wzrok, sprzedawcom kukurydzy uwiązł głos w gardle, a dziki buszujące na wydmach z przeraźliwym kwikiem pomknęły w głąb niedalekich lasów.  I może nie warto byłoby zwracać uwagi to całe zdarzenie, gdyby nie heroiczna postawa pewnego plażowicza. Widząc, że uwagi oburzonych plażowiczów są jak głos wołającego na puszczy i nie robią na próbującej kopulować parze wrażenia (w myśl hasła „nam muzyka w tańcu nie przeszkadza”) przystąpił do akcji. Zdjął ze stopy klapka tzw. „laczka” a la Ferdek Kiepski i kilkoma siarczystymi klapsami owym przedmiotem wybił parze z głów amory. Film z całego zdarzenia nagrany komórką filmowca amatora wzbudził sensację w Internecie. Całą historią jest już zainteresowany Hollywood. Tom Cruise podobno chciałby z tego zrobić kolejną część serii „Mission: Impossible”, Quentin Tarantino obraz „Kill Klapek”, nie mówiąc o producentach filmów promujących sztuki walki np. „Wejście laczkiem”, albo „Przyczajony plażowicz, ukryty laczek”. Dziwne tylko, że nikt nie zainteresował się bohaterem – samotnikiem, który wymierzył sprawiedliwość w imieniu przerażonego tłumu. Postawa obywatela – plażowicza jest godna naśladowania, jeszcze szerszego rozpowszechniania oraz nagrodzona. Wojewoda zachodniopomorski albo marszałek województwa powinni rozważyć pomysł uhonorowania takiego zachowania. Może medalem jakimś lub premią pieniężną? Co na to burmistrz Mielna? Może powinien tajemniczemu „klapek menowi”, obrońcy moralności i stróżowi dobrych, nadmorskich, obyczajów ufundować jakiś okolicznościowy parawan, zniżkę na ryby w okolicznych smażalniach lub kilkuletni karnet na atrakcyjny grajdoł na plaży? O tym, jak mawiał klasyk, warto rozmawiać. A historia klapka nie musi się przecież zakończyć na tym jednostkowym, plażowym epizodzie. Wszystkie szkoły samoobrony i sztuk walki powinny rozważyć wprowadzenie nowego przedmiotu pt. „ciosy klapkiem”, czy też „obrona laczkiem przed przeciwnikiem”. Może z czasem narodzi się z tego kolejna dyscyplina olimpijska? Skoro pojawiła się w programie igrzysk jazda na deskorolce, to dlaczego nie może być nawalanie się klapkami? Poza tym jakie to pole do popisu dla producentów takich klapek, „laczków” lub „japonek”. Jak zwał, tak zwał. Wszyscy wiemy o co chodzi, bo z nich korzystamy. Czy nie można wypuścić na rynek nowej linii, mega designerskich, klapek pt. „Nadmorska siła”, „Hero from Mielno”, albo „No sex on the beach”? Co na to projektanci mody szykujący kolekcję wiosna / lato 2022? Może na stopach modelek i modeli pojawiłyby się jakieś wypasione klapki wysadzane np. brylantami?  A Mielno może zyskać kolejną atrakcję. Co roku, w rocznicę tego wydarzenia, na plaży mogłaby być odgrywana fabularyzowana wersja tego wydarzenia. Na pewno cieszyłaby się nie mniejszym zainteresowaniem niż inne historyczne rekonstrukcje w województwie. 

 

Prestiż  
Wrzesień 2021