Joanna jest ratowniczką. Wraz ze swoim psem pełni służbę w Ochotniczej Straży Pożarnej. Pomagają w poszukiwaniach osób zaginionych w terenie. To pierwszy taki duet w Szczecinie.

Wtym roku zdobyliśmy certyfikat, który uprawnia nas do brania udziału akcjach ratowniczych – mówi Joanna Szumer, opiekunka wyżła niemieckiego Kessela.

Psy ratownicze są w takich przypadkach niezastąpione. Dobrze wyszkolony pies w terenie potrafi zastąpić pracę wielu ludzi, a na gruzach okazać się szybszym i skuteczniejszym od urządzeń lokalizacyjnych. W ratownictwie pies i przewodnik to nierozłączny zespół. Razem mieszkają, jeżdżą na wakacje, są ze sobą na dobre i na złe. Tak jest też w przypadku Joanny i jej psa. Do egzaminu przygotowali się ponad trzy lata. Był to czas codziennych wielogodzinnych treningów i wytężonej pracy. Praktycznie całe życie Joanny było podporządkowane szkoleniu Kessela. Na egzaminie musieli wykazać, że ich współpraca przynosi efekty i odnaleźć ukrytych w terenie ludzi. Pies nie tylko potrafi wykryć zapach, ale jest także zdolny do określenia jego intensywności. Gdy odnajdzie człowieka zawiadamia o tym swojego opiekuna głośnym szczekaniem.

-W terenie były ukryte dwie osoby – wspomina egzamin Joanna. - Nie wiedzieliśmy gdzie się znajdują, czy nad ziemią, na drzewie, czy może są w głębokiej dziurze pod stosem gałęzi. Musieliśmy znaleźć poszkodowanych. Psa mogły rozproszyć zapachy innych zwierząt, ludzie przemieszczający się po terenie, celowo rozrzucona żywność.

Sędziowie oceniają psa zwracając uwagę na wiele aspektów: szybkość, psychiczną odporność, a także pracę przewodnika- jego technikę i umiejętności poruszania się w terenie.

Na co dzień Kessel jest normalnym, pełnym energii, młodym psem. Jednak gdy Joanna zakłada mu dzwonek na szyję Kessel wie, że nadszedł czas pracy.

- Gdy szuka całkowicie zmienia się jego zachowanie, staje się bardzo skupiony. Cała jego postawa mówi – „wypuść mnie, daj mi pracować, chcę go znaleźć i obudzić” – opowiada ratowniczka. - Czasem jak jesteśmy w terenie mamy odmienne zdanie co do wyboru kierunku. I niejednokrotnie przekonałam się, że warto mu zaufać, gdyż wyczuwa człowieka i wskazuje go przewodnikowi.

Wyżły to rzadkość w ratownictwie. Dominują labradory lub border coli. O wyborze psa w przypadku naszej bohaterki zadecydował los. Cztery lata temu znajomi pani Joanny oddali jej swojego psa, którym miała się zaopiekować przez kilka tygodni.

- Od dziecka uwielbiałam i miałam wyżły, więc zgodziłam się – wyjaśnia Joanna. – Nie był to pierwszy pies jakim miałam się zaopiekować, więc byłam pewna, że sobie poradzę.

Okazało się, jednak, że znajomi nie mieli zamiaru odebrać Kessela . Odezwali się dopiero po półrocznym milczeniu.

- Wtedy kategorycznie zdecydowałam, że pies zostaje u mnie – opowiada. – Nawet specjalnie nie protestowali.

W tym też czasie Joanna przeprowadziła się z Zielonej Góry do Szczecina, gdzie zaczęła studia na kierunku pielęgniarskim Pomorskiej Akademii Medycznej.

Zaangażowała się również w służbę w Ochotniczej Straży Pożarnej, gdzie przygotowywała się do egzaminów z Kesselem. Szkoliła się w sekcji medycznej OSP oraz zdobywała wiedzę od instruktorów z Gdańska, Poznania, Nowego Sącza, a także ze Szwecji.

- Szczerze mówiąc spędzam więcej czasu na spacerach z moimi psami, niż ze znajomymi – mówi pani Joanna. – Cały czas uczę się jak być dobrym przewodnikiem. Zwłaszcza, że przed nami kolejny egzamin państwowy, który będzie uprawniał nas do poszukiwania ludzi zasypanych pod gruzami.

Prawdziwy egzamin przyniosło im też życie. W czerwcu mieli okazję wziąć udział w prawdziwej akcji. Wraz z jednostką OSP Szczecin i OSP Dolice szukali mężczyzny, który zaginął w okolicach Szczecina. Akcja zakończyła się sukcesem, starszy pan został odnaleziony i przetransportowany do szpitala.

Prestiż  
Październik 2021