Maklakiewicz, Cybulski i Krzysztof Jarzyna ze Szczecina

Krzysztof Jarzyna ze Szczecina czeka już tylko na pozwolenie od wojewody. Florian Krygier oraz Zbigniew Cybulski i Zdzisław Maklakiewicz stoją, ale w kolejce do realizacji. Nie wykluczone, że jesienią dołączy do nich Czesław Niemen. Tylko Paprykarz jest pewien swego i znowu pojawi się latem. Nowe szczecińskie pomniki, które mają powstać w stolicy Pomorza Zachodniego. Dla jednych kicz, dla innych atrakcja. Ubarwią miasto, czy je oszpecą?

Autor

Dariusz Staniewski

„A my, Polacy, my lubim pomniki” pisał przed laty wielki polski poeta Konstanty Ildefons Gałczyński. Nie mylił się. Bardzo lubimy. Również w Szczecinie. Choć na widok kilku z nich powinniśmy z zażenowania i wstydu czerwienić się na twarzy oraz spuszczać wzrok. Czy kolejne, które mają stanąć w stolicy Pomorza Zachodniego będą powodem do dumy, czy też kolejnych szyderstw i tzw. „beki” na całą Polskę? Jeden z takich pomysłów zgłoszono dwa lata temu do Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego. Chodzi oczywiście o pomnik Szatana – „rogatego bóstwa na planie pentagramu i cyfr 666”, który (według projektodawców) miał stanąć na placu Adamowicza, przy CH Kaskada. Sytuację jaka powstała po ujawnieniu tego pomysłu można streścić trawestując fragment piosenki Wojciecha Młynarskiego: „Co to się działo, co się działo!

Polski pół ze śmiechu sie skręcało. I skręciło by do końca biednych ludzi, gdyby wreszcie się w mieście ktoś nie obudził”. Projekt na szczęście nie przeszedł. Ale co się naśmiano z miasta i jego mieszkańców… Kilka nowych pomnikowych pomysłów pojawiło się wśród propozycji najnowszej edycji SBO. Po raz kolejny wróciła idea wybudowania obelisku Czesława Niemena, który miałby stanąć w Teatrze Letnim. Wrzaski oburzonych i gorące emocje może na pewno wzbudzić propozycja rzeźby ku czci „Ofiar kościelnej pedofilii”. Oba pomysły są na razie na etapie weryfikacji. Jeżeli przejdą ją pozytywnie trafią na listę projektów na które będą głosować szczecinianie. Mają więc, póki co, szansę iść drogą dwóch pomnikowych projektów, z poprzedniej edycji SBO, z których jeden wzbudził ogólnopolską sensację, podobną do tej z Szatanem i na pewno spowodował radość u jednych, a zdumienie, oburzenie oraz zmasowaną krytykę u innych. A już niedługo zagości na Łasztowni.

Szef wszystkich szefów

Bohaterem tego pomnika jest oczywiście Krzysztof Jarzyna ze Szczecina – Szef wszystkich Szefów z kultowej już komedii Olafa Lubaszenki pt. „Poranek kojota”. Stanie on na bulwarach po stronie Łasztowni,
na placu w pobliżu północnego cypla wyspy. Pozwolenie na montaż instalacji musi jeszcze wydać wojewoda, bo chodzi o nabrzeże i takie są przepisy prawa. Ale urzędnicy z magistratu twierdzą, że to tylko formalność. Rzeźba została już odlana z brązu. Pomysłodawcą jej stworzenia jest Paweł Krzych – szczeciński bloger. Jego projekt wygrał głosowanie w SBO 2019. I kiedy ujawniono wyniki głosowania wybuchła w mieście prawdziwa wrzawa.

– Uważam, że coś, co w zamierzeniu inicjatorów miało być żartem za pieniądze publiczne (dość słabym zresztą), w obecnej sytuacji – pandemii koronawirusa – staje się szyderstwem. Realizacja tego niewydarzonego projektu urąga zdrowemu rozsądkowi i poczuciu elementarnej przyzwoitości. Ma charakter żenującego dowcipu w czasach, gdy ograniczamy wydatki na dużo poważniejsze inwestycje – pisała w interpelacji do prezydenta Szczecina radna Edyta Łongiewska-Wijas.

Mimo krytyki z różnych stron miasto wdrożyło ten projekt i przeprowadziło konkurs. Wygrał pomysł Ewy Bone i Ewy Kozubal. Ich Krzysztof Jarzyna jest cały w czerni, z charakterystycznym neseserem w ręku.
W miejscu twarzy ma pustą przestrzeń. Są tylko ciemne okulary. Dzięki temu każdy będzie mógł stanąć za postacią i zrobić sobie zdjęcie i być Szefem wszystkich Szefów.

Siła tradycji

Kolejny pomnik, który powstanie w Szczecinie upamiętnia postać kultową dla pewnej części mieszkańców Szczecina. Kibiców Dumy Pomorza, czyli MKS Pogoń i założyciela tej drużyny Floriana Krygiera. Jego imię nosi już jedna z ulic w mieście oraz stadion przy ulicy Twardowskiego. Ale kibice uznali, że Floriana Krygiera ciągle za mało w Szczecinie. Dlatego do SBO 2020 zgłosili pomysł budowy pomnika założyciela
ogoni. Zwarli szyki, zmobilizowali się i … wygrali. Ich pomysł zdobył 11 507 głosów. Wyprzedził drugi na podium projekt rewitalizacji otoczenia Wieży Bismarcka oraz pomysł rekonstrukcji sławnego przedwojennego szczecińskiego pomnika – Sediny. Obelisk Floriana Krygiera ma stanąć przed wejściem do nowego stadionu piłkarskiego. I raczej nie wzbudzi on kontrowersji. Bo któż chciałby i śmiałby się narazić na gniew kibiców Pogoni Szczecin dla których ta instalacja może być świętością i miejscem przyszłych pielgrzymek.

Kontrowersje i prawdziwy wodospad emocji wzbudziła za to instalacja, którą ustawiono tak trochę po cichu w październiku 2020 roku na placu Gryfitów, za Starą Rzeźnią, na Łasztowni. To pomnik „Paprykarza Szczecińskiego” – kultowej potrawy lat 60, 70, 80 ubiegłego wieku. Bez niej nie mógł się odbyć żaden biwak, rajd, wyjazd turystyczny, obóz, kolonia. Teraz, to nawet potrawa regionalna produkowana przez każdą szanującą się knajpę na Pomorzu Zachodnim. W latach 60. XX wieku
w PPDiUR Gryf stworzono recepturę kultowego paprykarza. Spadkobiercą firmy jest spółka Gryf Nieruchomości. Z jej inicjatywy w zeszłym roku przy Starej Rzeźni pojawiła się kilkumetrowa instalacja przedstawiająca wielką puszkę z charakterystycznym żółtym napisem na czerwonym tle a. I od razu stała się sensacją. Wieść o niej rozeszła się z szybkością błyskawicy po całym kraju. „Zagotowało się” w mediach, Internecie i Facebooku. Od szyderstw i kpin z jakości wykonania po głosy uznania za pomysł. Instalacji tej swój felieton radiowy (pozytywny)poświęcił nawet znany satyryk Tomasz Olbratowski. Szczecinowi przybyła kolejna atrakcja turystyczna, ludzie chętnie się np. fotografowali na jej tle. Ale pomnik stał bardzo krótko. W grudniu został zlikwidowany. Bo okazało się, że ta artystyczna instalacja znalazła się na terenie objętym ochroną Miejskiego Konserwatora Zabytków. I nie mogła stać tam bez jego zgody. Dlatego ją zdemontowano. Mimo to pomnik wielu osobom w mieście nie dawał spokoju m.in. kilku szczecińskim radnym.

Przypomina mi to pomnik kartofla odsłonięty w latach 80. w Biesiekierzu. To kicz bez żadnych wartości artystycznych. W tamtych czasach władza tak operowała sądząc chyba, że społeczeństwo niczego bardziej ambitnego nie zrozumie. Pasztecik Szczeciński to też jest nasz symbol. Dlaczego nie ustawimy takiego tłustego, ociekającego tłuszczem, wielkiego, brązowego pasztecika? – grzmiała radna Dominika Jackowski
w jednej z rozgłośni radiowych. Podobnego zdania był Miejski Konserwator Zabytków Michał Dębowski, który stwierdził, że "dosłowność tego czegoś rozsadza nawet definicję kiczu". Odmiennego zdania był za to radny Robert Stankiewicz. W sprawie pomnika przygotował nawet specjalna interpelacje do prezydenta Szczecina.

Zwracam się z prośbą aby pomnik „Paprykarza Szczecińskiego”, który w pełni popieram w formie i treści umiejscowić na Bulwarach Szczecińskich. Tak zasłużony „obywatel” naszego miasta zasługuje na bardziej godne i reprezentacyjne miejsce (jak w załączeniu). Dodatkowo z myślą o zwiedzających i osobach w młodszym wieku tuż obok pomnika powinna pojawić się estetyczna tablica informująca o historii produktu jakim był i jest paprykarz szczeciński. Natomiast tym, którzy twierdzą, że to kicz życzę więcej poczucia humoru, dystansu do siebie i naszej oryginalnej szczecińskiej rzeczywistości. (…) W dobie niedożywienia i permanentnie pustych półek w czasach PRL-u, paprykarz oddał bezcenne żywieniowe usługi naszemu narodowi. Humorystycznie i przewrotnie można zatem stwierdzić, że gdyby nie Paprykarz Szczeciński losy Polski i Europy potoczyłyby się dramatycznie inaczej – pisał radny.

Ale wiosną tego roku okazało się, że pomnik paprykarza legalnie wróci na plac Gryfitów. Bo spółka Gryf Nieruchomości, wystąpiła o zgodę na przywrócenie obiektu. Zgoda została wydana pod pewnymi warunkami tj. jako instalacja okolicznościowa (związana z jubileuszem firmy) ma mieć charakter tymczasowy. Ekspozycja ma mieć miejsce wyłącznie w okresie letnim (sezon 2021 i 2022) i nie być trwale powiązana z gruntem. Miejski Konserwator Zabytków uznał, że instalacja jako atrakcja turystyczna, czasowo i nietrwale ingerująca w przestrzeń, jest dopuszczalna po spełnieniu w/w warunków – informowały służby prasowe Urzędu Miasta Szczecin.

Wiata z gwiazdami

Od kilku lat Szczecin czeka na jeszcze jeden pomnik. Jego bohaterami są dwaj wybitni polscy aktorzy – Zbigniew Cybulski i Zdzisław Maklakiewicz. W ten sposób ma zostać upamiętniony słynny film pt. „Cała naprzód”, który nakręcono w stolicy Pomorza Zachodniego w latach 60 ubiegłego wieku. Obaj aktorzy grali w nim główne role. Rzeźba także ma stanąć Łasztowni. Będzie przedstawiać wiatę ze sprzętem przeciwpożarowym, która skrywa przed deszczem dwie legendy polskiego filmu – Zbigniewa Cybulskiego i Zdzisława Maklakiewicza. To charakterystyczna scena z filmu pt. „Cała naprzód” – czarno-białej, awanturniczo-przygodowej komedii o morzu i marynarzach nakręconej m.in. w Szczecinie oraz egzotycznych portach Afryki Zachodniej. Pomysł stworzenia pomnika w listopadzie 2017 roku przedstawił wiceprezydent Szczecina Michał Przepiera. I od tej pory czeka na realizację. W maju 2019 roku podpisano umowę na wykonanie rzeźby. Miałaby stanąć na Nabrzeżu Celnym. Kilka tygodni potem miasto informowało, że pomnik jest w fazie projektowania i zgodnie z przyjętym harmonogramem powinien być gotowy do końca 2019 roku. Nie ma go do tej pory.

Prestiż  
Październik 2021