Skrzydlaty hangar z wiatrem w żaglach

Ten obiekt w Dąbiu łączy w sobie losy przedwojennego lotnictwa i powojennego żeglarstwa w Szczecinie. Barwna historia hangaru przy ulicy Przestrzennej przypomina sinusoidę – chwile świetności i chwały przeplatają się z jego porażkami. 

Autor

Dariusz Staniewski

Po zakończeniu pierwszej wojny światowej w 1921 roku na jeziorze Dąbie wylądował pierwszy hydroplan. Choć już wcześniej latające maszyny różnego typu odbywały  regularne loty nad Szczecinem. Niektóre relacje wskazują nawet, że na lotnisku polowym na Krzekowie możliwości swojego aeroplanu prezentowali sami bracia Wright! Funkcjonowały jeszcze inne polowe lotniska np. na Świerczewie i Gumieńcach. Ale to Dąbie uznawane jest za główny ośrodek lotnictwa w Szczecinie. W 1924 roku przy dzisiejszej ulicy Przestrzennej powstał hangar dla hydroplanów lądujących na jeziorze Dąbie i lotnisko z trawiastą płytą. Obiekt został zaprojektowany  przez inżyniera Gustava Fabriciusa, który w latach 20. był dyrektorem rozbudowy portu w Szczecinie. Modernistyczny budynek uznawano za jeden z najnowocześniejszych w mieście. Został otwarty w czerwcu 1927 roku. Samoloty i hydroplany latały ze Szczecina m.in. do Rygi, Kopenhagi, Gdańska, Wrocławia i Goteborga. Na lotnisku w Dąbiu znajdowały się kasy biletowe, pasy startowe, sala odpraw i poczekalnia. Oprócz hydroplanów w stolicy Pomorza Zachodniego lądował m.in. w 1931 roku "Graf Zeppelin" – największy sterowiec świata a rok później największa na świecie łódź latająca Dornier Do-x i jeden z największych wtedy na świecie samolotów pasażerskich Junkers G-38. W latach 30. po dojściu Hitlera do władzy i szybkiej militaryzacji Niemiec przy wszystkich aeroklubach i lotniskach w Niemczech zaczęły powstawać szkoły pilotów. W szczecińskiej placówce szkoliła się m.in. Hanna Reitsch – czołowa pilotka III Rzeszy, oblatywaczka, rekordzistka szybowcowa. To ona w kwietniu 1945 roku będzie chciała samolotem ewakuować Adolfa Hitlera z oblężonego Berlina. Na razie jednak lotnisko w Szczecinie Dąbiu nazywane jest największym portem lądowo-wodnym Niemiec. Nadchodzi II wojna światowa. W Dąbiu stacjonują samoloty Luftwaffe. Wiosną 1945 roku Prawobrzeże Szczecina, w tym okolice hangaru, lotniska i mostów na Odrze są bombardowane i niszczone. Dąbie jest jedną z najbardziej zniszczonych dzielnic miasta. Hangary i lotnisko zostają zajęte przez Armię Czerwoną. Urządzenia są demontowane i wywożone. Polskie władze ponownie otwierają lotnisko w kwietniu 1946 roku. W tym czasie gości ono najwyższych dostojników władzy m.in. Bolesława Bieruta – szefa PZPR i rządu Polski Ludowej. W 1959 roku w Dąbiu ląduje władca ZSRR – I sekretarz KC KPZR Nikita Chruszczow. Ale pod koniec lat 60. Dąbie traci rolę głównego portu lotniczego Szczecina na rzecz lotniska w Goleniowie. Wyląduje na nim jeszcze w 1987 roku papież Jan Paweł II a rok później ostatni przywódca Związku Radzieckiego Michaił Gorbaczow. Tym samy kończy się lotnicza rola hangaru przy ulicy Przestrzennej. Zaczyna nowa.

Jak narodziło się żeglarstwo w polskim Szczecinie

Tuz po wojnie do Szczecina przybywa ludność z innych regionów kraju oraz repatrianci z Kresów. Wśród nich są także żeglarze m.in. wychowanek Mariusza Zaruskiego i późniejszy pierwszy prezes szczecińskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego Kazimierz Haska. Odnajdują zatopione jachty i łodzie. W tym czasie hangar nad jeziorem Dąbie służy jedynie za magazyn wojskowy. W  lutym 1947 roku powstaje szczeciński oddział Yacht Klubu Polski. Ale przetrwa tylko do kwietnia 1950 roku. Żeglarstwem aż do 1962 roku zajmować się będzie paramilitarna Liga Przyjaciół Żołnierza. Przy hangarze powstanie przystań jachtowa a LPŻ utworzy warsztaty szkutnicze. Wszystkie jednostki pływające zostają upaństwowione. Żeglarstwo znajduje się pod kontrolą Urzędu Bezpieczeństwa. Mimo to jest uprawiane. Choć tylko na jeziorze Dąbie i Zalewie Szczecińskim. We wrześniu 1949 roku reaktywowane zostają regaty o Błękitną Wstęgę Dąbia. Na bazie poniemieckiego jachtu "Conrad” udaje się zbudować prototyp morskiego jachtu „Conrad II”. Był on jednym z pierwszych jachtów zaprojektowanych i zbudowanych w powojennej Polsce. Łącznie wyprodukowano 14 takich jednostek. W hangarze powstawały też jachty typu Tom o długości blisko 17 metrów. Pierwszym egzemplarzem była „Polonia” (1959). Później powstał jeszcze „Kacper” i „Wielkopolska”. Lata 60. są okresem rozbudowy gospodarki morskiej i liberalizacji życia politycznego w PRL. Ożywia się żeglarstwo. Hangar w Dąbiu staje się zapleczem dla stoczni jachtowych, halą produkcyjną i naprawczą. W 1962 roku zakończono budowę jachtu „Hermes II. Odbędzie on pierwszą po wojnie transatlantycką wyprawę. Rozpoczyna się produkcja jachtów typu „Vega”, która jest rozwinięciem konstrukcji jachtu „Conrad II”. To miał być sztandarowy produkt prężnie rozwijającej się Szczecińskiej Stoczni Jachtowej. Wyprodukowano tylko 39 takich jednostek, a prawie połowę przeznaczono na eksport. Na takim jachcie swój pierwszy samotny rejs po Morzu Bałtyckim odbył Krzysztof Baranowski. 

Jachty i Helena Vondraćkova

W 1970 roku Szczecińska Stocznia Jachtowa opuszcza tereny po dawnym lotnisku wodnym. Oznacza to zakończenie w tym miejscu produkcji jachtów na dużą skalę. W latach 70. pozostało już niewiele śladów wskazujących, że przy ulicy Przestrzennej startowały i lądowały wodnopłaty. Na stałe zagościły jachty, które pozostają tam do dziś. Tereny byłego lotniska wodnego trafiły do Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego przy której utworzono Ośrodek Sportów Wodnych. W hangarze trzymane są jachty i żaglówki, głównie należące do klubu żeglarskiego Stal Stocznia. Gdy są na wodzie hangar nie stoi pusty. Odbywają się w nim m.in. potańcówki, koncerty, lokalne wybory miss i zawody sportowe Z okazji 25-lecia Stoczni Szczecińskiej zorganizowano tam wielką fetę połączoną z koncertem dla 3 tys. osób – pracowników firmy i ich rodzin. Wystąpiła dla nich wtedy ówczesna gwiazda piosenki czechosłowackiej Helena Vondraćkova. Dla sąsiadujących z hangarem przystani to czas rozkwitu. Przewija się przez nie wielu wspaniałych żeglarzy, pojawiają się sławne jachty jak np. „Polonez” z kapitanem Baranowskim. Tzw. dekada Gierka jednak się kończy. Zaczyna się czas Solidarności, a potem wprowadzony zostaje stan wojenny, który znowu przystopuje rozwój życia żeglarskiego. Tak będzie do 1989 roku i transformacji ustrojowo – gospodarczej w Polsce. Upada wtedy Stocznia Jachtowa im. Leonida Teligi. W miejsce rozwiązanego klubu Stal Stocznia Szczecin pojawi się reaktywowany Yacht Klubu Polski Szczecin. W styczniu 1993 roku zostaje zarejestrowany i tym samy otwiera się nowy rozdział w historii szczecińskiego żeglarstwa. 

Żeglarska wizytówka Szczecina 

Dziś hangar jest częścią przystani Marina’Club. Część obiektu stała się biurowcem i mieści kilkanaście firm z różnych branż. Funkcjonował w nim m.in. klub squasha i ścianka wspinaczkowa. Ostatnio jednak znowu pełni swą pierwotną funkcję szkutniczą oraz jest miejscem zimowania jachtów. Dziś historyczna część jest gruntownie odnowiona, a wkrótce zostanie rozbudowana o nowe skrzydło biurowe, na czterech kondygnacjach znajdą się nowoczesne przestrzenie biurowe z usługowym parterem. Po zakończeniu rewitalizacji, ten charakterystyczny, wielofunkcyjny obiekt o bogatej historii nadal będzie wizytówką ulicy Przestrzennej i żeglarskiego Szczecina.

Prestiż  
Grudzień 2021