Symbole i smaki Szczecina

Od kilku miesięcy opowiadamy słuchaczom na falach Radia Super FM ciekawostki o Szczecinie.  Jest to jedna z popularnych audycji tematycznych w prawdziwie lokalnej szczecińskiej stacji. Staramy się pokazać wszystkim, że nasze miasto ma niezwykle interesującą przeszłość i teraźniejszość. Opowiadamy o miejscach, ludziach, wydarzeniach. Audycji „Odkryj Szczecin na nowo z Super FM możecie słuchać codzienne od poniedziałku do piątku około godz. 11.45 oraz w niedziele po 14.00. Archiwalne odcinki audycji znajdziesz na stronie internetowe Radia Super FM – www.super.fm w zakładce Podcasty.

Autor

Prestiż

Co dzisiaj jest symbolem Szczecina? 

Są takie miejsca, które mają bardzo wyraziste symbole, kojarzące się jednoznacznie. Bo jak zapytamy o symbol Paryża, to niemal każdy podaje przykład wieży Eiffla. A takie chociażby Sydney zwykle kojarzy się z operą. A Szczecin? Szczecin każdemu kojarzy się z czymś innym.

Jeszcze parę lat temu mogliśmy powiedzieć, że symbolem Szczecina są Wały Chrobrego. Niemal każda grupa, która przyjeżdżała do Szczecina, chciała je odwiedzić i spojrzeć z korony Wałów na Odrę i port. Ale od kilku lat to się zmienia.

Wiele osób za symbol miasta uważa iglicę katedry świętego Jakuba, która po rekonstrukcji wznosi się na ponad 110 metrów i góruje nad Starym Miastem. Z góry tarasu widokowego rozciąga się przepiękny widok na Stare Miasto, sąsiadujące z nim osiedla, na Odrę i nawet na jezioro Dąbie. Przy dobrej pogodzie można dostrzec nawet zabudowania Stargardu, odległego o prawie 40 kilometrów. 

Symbolem Szczecina są również dźwigozaury i żurawie portowe, które pokazują charakter miasta. Coraz częściej też pojawiają się na miejscowych pamiątkach – magnesach i widokówkach. Zwłaszcza w wersji wieczornej, podświetlonej różnymi kolorami. 

Symbolem Szczecina jest również Zamek Książąt Pomorskich, który świetnie prezentuje się zwłaszcza przy wjeździe do centrum od strony Trasy Zamkowej. Zresztą cała panorama Szczecina od strony tego właśnie wjazdu to jeden z najpiękniejszych widoków na miasto.

Od dobrych paru lat do rangi głównego symbolu stolicy Pomorza Zachodniego urosła Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie. Zdarzało nam się, że przyjeżdżały do stolicy Pomorza grupy turystów z głębi Polski, których uczestnicy, stając na placu Solidarności przed filharmonią, wzdychali i mówili: „No, to tak to wygląda”. A na pytanie, o co właściwie chodzi, mówili: „Bo zawsze, jak pokazują Szczecin w telewizji, to najpierw widać filharmonię, a dopiero potem materiał ze Szczecina. I dla nas ta filharmonia jest symbolem Szczecina. I dlatego chcieliśmy ją zobaczyć”. Wiele osób z zagranicy również  przyjeżdża do Szczecina głównie po to, aby zobaczyć filharmonię.

I choć niektórzy mówią, że Lodowy Pałac gryzie się architektonicznie z gmachem Komendy Wojewódzkiej Policji, wydaje nam się, że to w tej różnorodności jest esencja oryginalności tego miejsca.

Smaki Szczecina, czyli króluje paprykarz

Wizytówką naszego miasta mogą być nie tylko budowle, ale też… jedzenie. Kiedy pytamy przyjeżdżających do miasta turystów, z jakimi smakami kojarzy im się Szczecin, to najczęściej mówią, że z paprykarzem. To do dziś najbardziej rozpoznawalna w Polsce szczecińska potrawa, mimo że taki paprykarz w puszkach, jaki znamy z dawnych lat, nie jest już produkowany w Szczecinie. Ten pierwszy, który zrobił furorę w Polsce, został wymyślony w Przedsiębiorstwie Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf”. W latach 60. miało ono flotę ponad 60 statków, na których łowiono ryby we wszystkich możliwych zakątkach świata. Były one następnie mrożone na statkach-chłodniach w duże bloki rybne w kształcie kostek, a z obcinania tych kostek zostawały wtedy ścinki rybne. I żeby te ścinki się nie marnowały – pakowano je do puszek. Do ryby dokładano pulpę pomidorową, sprowadzaną z Węgier i Bułgarii,  i papryczkę pima, od której to pochodzi nazwa paprykarza. Dziś w kilku miejscach w Szczecinie można kupić tutejszy paprykarz szczeciński, ale nie w puszkach, tylko w słoikach lub na wagę.

Na Łasztowni w ubiegłym roku na chwilę stanął pomnik paprykarza szczecińskiego – ale szybko został zdemontowany, bo uznano, że taka instalacja nie komponuje się z zabytkowym otoczeniem. Pomnik na razie przechowywany jest w magazynie i czeka na lepsze miejsce, i lepszy czas.

Miasto pachnące czekoladą

Wśród mieszkańców za to Szczecin słynie z czekolady. Mówi się czasami, że to miasto pachnące czekoladą – a słodki zapach można poczuć zwłaszcza podczas spacerów wzdłuż bulwarów.

Przedsiębiorstwo Przemysłu Cukierniczego GRYF, z korzeniami sięgającymi działalności przedwojennego przedsiębiorstwa Kakaowerk Odero, mieści się na Łasztowni, przy ulicy Władysława IV i dlatego podczas produkcji zapach czekolady niesie się stąd na Stare Miasto, na bulwary i na Odrę. Możemy wszyscy wąchać i napawać się tymi zapachami.

Ale do przedwojennej nazwy nawiązuje nazwa współczesnej manufaktury czekolady ODERRO, która produkuje czekoladki na bazie produktów ze szczecińskiego Gryfa. To świetny pomysł na promocję miasta i szczecińskie opowieści. Czekoladka z płatkami róży nazywa się tak jak szczeciński ogród różany, czyli Różanka. A specjalnie dla Zamku Książąt Pomorskich wyprodukowana została seria czekolad związanych z historią Szczecina. W ubiegłym roku, z okazji okrągłej rocznicy śmierci Sydonii von Borcke, pomorskiej szlachcianki oskarżonej o rzucenie klątwy na książęcy ród Gryfitów, powstała czekolada „Mecyje Sydonii” z dodatkiem czarnego bzu. Została ona tak ciepło przyjęta, że powstały kolejne czekolady z serii: „Mecyje Anny Jagiellonki” i „Mecyje Bogusława”.

Marynistyczne pierniki

Warto też wspomnieć o pewnym produkcie mniej znanym i nawet nieco zapomnianym, ale dawniej mocno związanym ze Szczecinem, czyli… o piernikach szczecińskich. Pierniki zwykle kojarzą się w Polsce z Toruniem, ale warto wspomnieć również o szczecińskiej historii tego przysmaku. Tradycja wypiekania pierników na Pomorzu sięga połowy XIX wieku, a w Szczecinie lat 20. albo 30. ubiegłego stulecia. Ciasto powstawało z mąki, cukru i miodu. Dodawano też słodkie i gorzkie migdały oraz przyprawy: cynamon, goździki, imbir, kardamon i skórkę cytryny. Dziś pierniki szczecińskie można kupić w Filipince na Pogodnie. Mają tradycyjne marynistyczne kształty – np. marynarza, kotwicy, statku, ryby. Pierniki szczecińskie wypiekane są również w Dworku Tradycja w Bełcznie koło Łobza. Grażyna Zaremba-Szuba, właścicielka dworku i autorka „Pomorskiej książki kucharskiej”, odszukała stare przepisy pierników i robi je według starych receptur.  

Fast food z PRL-u 

Doskonale znane szczecinianom są za to paszteciki, których zwykle nie znają przyjeżdżający do miasta turyści. To nasz szczeciński fast food, który korzeniami sięga lat 60. W tym czasie do Szczecina trafiła maszyna z radzieckiego demobilu, zaprojektowana do wykarmienia w polu wojska. Sama miesza wodę, mąkę, drożdże i sól, porcjuje, kształtuje podłużne paszteciki, wrzuca je na głęboki tłuszcz i w tym tłuszczu, w 200 stopniach Celsjusza, smaży paszteciki. Brzmi smacznie? W ciągu godziny taka maszyna może wyprodukować podobno 800 sztuk.

Przy alei Wojska Polskiego można i dziś zjeść paszteciki w najstarszym szczecińskim barze pasztecikowym. Bar ma dodatkowo ciekawy wystrój, sięgający czasów głębokiego PRL.

Pasztecik, podobnie jak paprykarz i pierniki, wpisany został na listę produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Kiedy mówimy nie-szczecinianom o pasztecikach, często wyobrażają sobie zupełnie inny produkt, taki w kształcie rogalika. Kilkanaście lat temu pisaliśmy dla jednego z ogólnopolskich wydawnictw tekst do przewodnika po naszym regionie i opisaliśmy paszteciki. Poprosiliśmy też o zamieszczenie zdjęcia. Fotografii jednak nie skonsultowano z nami. I wyobraźcie sobie naszą rozpacz, kiedy przewodnik się ukazał w druku, dostaliśmy pocztą egzemplarz autorski – a tam w rozdziale dotyczącym Szczecina na zdjęciu porcelanowy talerzyk i na nim zawinięty rogalik, obok filiżanka z barszczykiem i pod spodem podpis „Pasztecik szczeciński”. A przecież każdy szczecinianin wie, że pasztecik wygląda zupełnie inaczej, a barszczyk podaje się do niego w jednorazowym kubeczku, a nie w filiżance.

 
Małgorzata i Tomasz Dudowie

Jesteśmy licencjonowanymi przewodnikami turystycznymi. Poznawanie pomorskich szlaków rozpoczęliśmy (niezależnie od siebie) w szkole podstawowej, czyli bardzo dawno temu. Dziś nadal odkrywamy okolice i oprowadzamy tu turystów. Małgorzata jest autorką i wydawcą serii Legend Pomorza Zachodniego dla najmłodszych. Tomasz jest wykładowcą uniwersyteckim i zajmuje się naukowo szlakami kulturowymi regionu w ramach pracy na Uniwersytecie Szczecińskim. Wspólnie piszemy i wydajemy przewodniki dla małych i dużych turystów. W Radiu Super FM dzielmy się naszymi wrażeniami z podróży, zachęcamy słuchaczy do odkrywania nieznanych, ale ciekawych szczecińskich miejsc. W piątki Małgorzata, jako specjalistka od legend, prezentuje najciekawsze legendarne opowieści z regionu.

Programu możecie słuchać codziennie od poniedziałku do piątku około 11.45. A internautów i tych, którzy lubią podcasty, zapraszamy na nasz autorski podcast. Znajdziecie go na stronie www.super.fm w zakładce Podcasty.

Do usłyszenia.

Prestiż  
Grudzień 2021