Kobieta
– portret wewnętrzny

Kobieto! puchu marny… nie, moment. Mickiewicz nie do końca miał rację w temacie kobiet. Może i puch ale czy od razu marny? A może, tak jak twierdzi współczesna poetka jaką jest Katarzyna Nosowska – organizm ultradoskonały, który przetrwa wszystko. Trudno zdefiniować kobietę, a stwierdzić kim jest prawdziwa kobieta ociera się o niemożliwe. Najprościej to podsumował jednak Witkacy, twierdząc że prawdziwa kobieta nie jest ani zła, ani dobra. Jest kobietą. 

Autor

Aneta Dolega

Nad kobiecą naturą pochyla się kolejne pokolenie artystów, inspiruje się nią i jej obliczami. Tak jak fotografka Dorota Sitnik: – Kobiece oblicza są bardzo różne i one też przenikają się w nas – mówi.  – W zależności od sytuacji, roli społecznej jaką odgrywamy możemy być jednocześnie twarde i delikatne, niezależne i uległe. Chyba też nie ma jednej definicji kobiecości i chyba dlatego to jest takie intrygujące. Mi osobiście bliska jest kobieta niezależna, świadoma, pewna siebie. 

Kobieta emocjonalna

Dorota Sitnik jest laureatką konkursu fotograficznego „Wszystkie oblicza kobiety”, wspólnej inicjatywy marki Clochee, fotografa Maksymiliana Ławrynowicza i szczecińskiej Filharmonii. Jej cykl prac „Alegorie tożsamości” zachwycił jurorów i zając pierwsze miejsce: – To swoisty dziennik, zapis moich bardzo osobistych doświadczeń, emocji, uczuć, lęków – tłumaczy fotografka. – Odzwierciedlenia tych stanów szukałam w naturze, a ta z kolei w dialogu z portretem nabrała cech ludzkich. Za każdym dyptykiem stoi konkretna historia.

Autorka zdjęć, przed obiektywem posadziła siebie. – Wykorzystanie siebie jako modela było dla mnie wygodnym rozwiązaniem. Byłam zawsze dostępna i najlepiej rozumiałam jaki efekt chcę uzyskać – mówi. – Z drugiej strony dyptyki, choć ich przekaz jest mam nadzieję uniwersalny, są źródłem moich osobistych doświadczeń, emocji, obsesji, lęków, relacji z naturą i innymi ludźmi. Jest to więc autoportret nie tylko w sensie wizerunku zewnętrznego, ale co ważniejsze mój portret wewnętrzny.

Fotografia, jako medium czy forma ekspresji jest bardzo wdzięcznym narzędziem do ukazania kobiecej natury. Fotografka przyznaje, że faktycznie tak jest: – Fotografia daje mi możliwość wyrażania siebie i wynika z potrzeby tworzenia, ubierania w tę formę moich przemyśleń, tematów, które mnie w danym okresie nurtują, drążenia ich i szukania w ten sposób odpowiedzi. Zwykle nie wymyślam tematu do zdjęć, podejmuję jedynie te, które w jakiś sposób są mi w danym momencie bliskie – wyznaje. – Mimo, że moje zdjęcia są dość osobiste, to nasze ogólnoludzkie doświadczenia w zasadzie są dość podobne i każdy może identyfikować się z tymi pracami lub odnaleźć w nich własny sens. Myślę, że człowiek generalnie to temat, który artyści podejmują niezwykle często, bo to studnia bez dna.

Kobieta naturalna

– Towarzyszę kobietom z aparatem w momentach ich mocy. A czasem właśnie niemocy. Ale zawsze jest to moment gotowości zmierzenia się z nową prawdą o sobie – mówi Marina Kubiak, która w konkursie zajęła trzecie miejsce.

Praca, która zwróciła uwagę jury nosi tytuł „W objęciach”. Przedstawia kobietę w bliskim kontakcie z przyrodą. Widzimy ją w objęciach lasu, w objęciach pierwszych promieni wschodzącego słońca, w objęciach kobiecości i utulenia siebie samej z akceptacją i miłością. – Wiele wymiarów zaklęłam w tym krótkim tytule, ale przede wszystkim w tym zdjęciu – wyjaśnia autorka. – Widzę siebie jako dokumentalista historii stanów emocjonalnych kobiet. Bardzo różne kobiety stają przed moim obiektywem, nie ma tu prawidłowości co do wieku, wyglądu, statusu zawodowego czy systemu wartości, łączy je wszystkie wstąpienie na drogę poszukiwań. Impulsem są trudne doświadczenia np. kryzys osobowościowy, wypalenie zawodowe, depresja, ale niezale nie od tego, gdzie ta droga się zacznie to zawsze prowadzi do lepszej, bardziej świadomej wersji siebie. I o tym są historie bohaterek na moich zdjęciach.

Zdjęcie Mariny Kubiak, choć powstało nieco wcześniej, było wręcz stworzone pod temat konkursu. – Plakat konkursu z miejsca przykuł moją uwagę, zarówno doskonałą nieoczywistą formą wizualną, jak i wielowymiarowym tytułem. Natychmiast zobaczyłam w nim splecione tematy współczesnej kobiecości, eksploracji ludzkiej osobowości i połączenia z Naturą – wyjaśnia fotografka. – Wielowymiarowość ludzkich światów wewnętrznych jest fascynującym tematem. Dziś jest dużo sztuki kobiecej, kobiety są o wiele bardziej otwarte na chociażby sesje fotograficzne czy pokazywanie siebie na autoportretach. Wydaje się być to pochodną czasów, w których żyjemy. Kobiety odzyskują swój głos, poznają swoją moc sprawczą i chcą się tym cieszyć, badać, manifestować.

Kobieta saute

Autoportret Urszuli Walter-Mamonow, który zajął drugie miejsce w konkursie nawiązuje do tego o czym mówi Marina Kubiak. Na czarno białym zdjęciu widzimy autorkę fotografii, która płacze. Łzy są nienaturalnej wielkości, wycięte z papieru To celowy zabieg. – Zdjęcie idealnie oddaje prawdziwe emocje jakie nami władają, tylko  tak odbiorca dojrzy prawdziwe oblicze kobiety – tłumaczy fotografka. –  Każda z nas jest inna, jedna jest silna i odważna, druga może być słaba i delikatna, ale wszystkie łączy jedno ... łzy. Mogą być wyrazem smutku czy radości, przejawem złości czy miłego uniesienia. Kobieta jest delikatną materią, wdzięczną do fotografowania. Oczy pokazują prawdziwe oblicze kobiety ale i zdradzają nam ilość łez jakie wydały na świat. Łzy są czymś pięknym, pojawiają się w każdej sytuacji i nie możemy, a czasem nawet nie próbujemy nad nimi zapanować. Uważam że są naszą piękną i delikatną wizytówką.

Urszula Walter-Mamonow fotografią zajmuje się od niedawna, traktując ją jak swego rodzaju azyl. – To moja ucieczka od dnia codziennego gdzie czas gra pierwsze skrzypce. Na zdjęciach czas staje... przestaje nami dyrygować i to właśnie ta magia mnie fascynuje że mam taką moc aby zatrzymać czas i uwiecznić coś na zawsze – wyznaje. – „Obraz na papierze przez światło namalowany, obraz jedyny na świecie, przez świat złowrogi nigdy nie będzie zapomniany”. To fragment zapisu z mojej strony o fotografii. Myślę, że w tym jednym zdaniu zapisałam wszystko czym fotografia jest dla świata. 

O fotografii, z równym zaangażowaniem wypowiada się kolejna laureatka konkursu Katarzyna Michalska. – Najbardziej w fotografii fascynuje mnie to, że jednym naciśnięciem spustu migawki mogę pokazać niemal wszystko co w danej chwili czuję, myślę, sądzę. Mówienie o sobie, o własnych emocjach nigdy nie było moją mocną stroną. Wyniosłam to z domu. Pierwszym narzędziem do opowiadania o tym, co dzieje się we mnie stał się właśnie aparat. A więc narzędziem do swego rodzaju autoterapii, autoekspresji – mówi autorka. – Po pewnym czasie moja fotografia zaczęła nieść dobre rzeczy i innym. Łączyłam ją z zawodem terapeutki, robiłam zdjęcia Dzieciom z Trisomią – pięknie to na nich działało! Teraz robię rodzinom i kobietom i zawsze jest ten element terapeutyczny. Rodziny otwierają sie przede mną, przed sobą, pozwalają sobie na czułość. Kobiety na czułość wobec siebie i samoakceptację. 

Nagrodzona fotografia to akt. Nagość nie ma w tym przypadku kontekstu erotycznego. Jest wpleciona w naturę. – Nagość, która tutaj wplata sie w korony drzew jest dla mnie symbolem źródła naszego pochodzenia, niesamowitego spokoju i symbiozy, wynikających z połączeń: kobieta-ciało-dusza-natura-las. Nie ma tutaj wstydu, niepotrzebnych emocji. Wszystko trwa w harmonii – tłumaczy Katarzyna Michalska. – To zdjęcie jest także o oddychaniu. Tylko to nie jest taki oddech jaki bierzemy codziennie. To taki oddech spokojny, metafizyczny, taki, który przeszywa nie tylko nasze ciało, ale i duszę. Wracając do samego aktu to kobieta w właściwie człowiek taki saute, bez żadnych ubarwień, dodatków i filtrów jest  najwdzięczniejszym tematem dla fotografa.

 

foto: Dorota Sitnik, Marina Kubiak, Urszula Walter-Mamonow, Katarzyna Michalska

Prestiż  
Styczeń 2022