Od czytania książek do czytania świata

Fika to szwedzki zwyczaj, który oznacza przerwę na kawę, na słodkie wypieki, to spotkanie z przyjaciółmi, znajomymi. W Szczecinie na fikę możemy również chodzić do księgarni. Konkretnie do kluboksięgarni FiKa, która znajduje się na „Złotym Szlaku” – Alei Fontann, w sercu miasta.

Autor

Aneta Dolega

Wchodząc do FiKi poczujemy nie tyko zapach papieru pokrytego fascynującymi historiami ale także kawy. I chociaż miejsce głównie specjalizuje się w literaturze dla dzieci i młodzieży, to dorośli są tu najbardziej pożądani. Nad wszystkim czuwa właścicielka, księgarka Małgorzata Narożna, która otworzyła księgarnię z bardzo prostego powodu – z miłości do książek i dzieci. O tym właśnie uczuciu, a także o tym dlaczego czytanie oraz księgarnie są ważne, porozmawialiśmy przy kubku dobrej kawy.

Pani Małgorzato, dlaczego czytanie książek jest tak bardzo ważne?

Czytanie sprawia, że człowiek jest wrażliwy, że jest w stanie empatycznie odnieść do każdej sytuacji, do drugiej napotkanej osoby. Dzięki czytaniu, na każdym etapie życia, zmieniamy się, dojrzewamy. Rozumiemy otaczający nas świat.

W taki razie co należy czytać?

Wszystko i różnorodnie. Warto znać twórczość lokalnych pisarzy, dorobek autorów nagrodzonych. Nie można się zamykać. Należy sięgnąć po dobrą literaturę młodzieżową, która pomoże nam zrozumieć współczesnego nastolatka. Wbrew pozorom pisarze doskonale „czytają” świat, są przy tym wnikliwi i przenikliwi.

Kto odwiedza Pani księgarnię, jaki typ ludzi?

Do księgarni przychodzą ludzie, którzy mają świadomość tego co książka wnosi nie tylko do ich życia, ale też do świata młodego człowieka. Wiedzą, że znajduje się tutaj bardzo wyselekcjonowana literatura dla dzieci i młodzieży. Z bardzo dużą dbałością wybieram to co chcę zaprezentować klientom. Jestem dość przenikliwą księgarką i widzę jakie treści, jaką książkę mogę komuś zaproponować. Czasami, nawet najprostsza opowieść może stać się trampoliną do pięknej, być może w innym stylu napisanej, historii.

Książka powinna być w naszym życiu od dziecka. Od którego mementu? I co to daje?

Rodzice często zapominają, że ten proces czytelniczy z dzieckiem rozpoczynamy w momencie, kiedy dziecko w ogóle ma pierwszy kontakt z książką. Odczytywanie obrazu i nazywanie rzeczy oraz przedmiotów, opowieści która dzieje się na kartach książki obrazkowej, to też jest czytanie. Robiąc to, przekładamy też naprawdę siebie, niekoniecznie czytając historię, którą napisał pisarz, tylko odczytując historię, którą zaplanował ilustrator. Kilka lat temu książki obrazkowe były nieczytelne, niezrozumiałe. Dzisiaj, m.in. dzięki takim seriom jak „Mamoko” państwa Mizielińskich czy „Ulica czereśniowa” Susanne Berner Rotraut, jesteśmy bardziej otwarci i chętniej wchodzimy z dzieckiem w taką zabawę.

Po obrazkach przychodzą literki, które też musimy nauczyć się odczytywać. Kiedy książka jest obecna z dzieckiem od samego początku, proces umiejętności odczytywania liter staje się bardzo naturalny. W tym procesie istotny jest również dobór książek. Ważne jest by go rozwijały, miały kolejny stopień trudności czytelniczej. Nawet czcionka powinna być adekwatna do treści. W przypadku samej treści, nie powinna być przeładowana wiedzą. Oczywiście wiedza jest ważna, ale kiedy dziecko nie będzie nasycone czułością, empatią, nie będzie miało rozbudzonej wyobraźni, to później nie będzie wiedziało co z tą wiedzą zrobić.

W pewnym momencie może go przytłoczyć.

Na pewno literatura pozwala oswoić takiego młodego czytelnika z wieloma zjawiskami czy problemami, pomaga mu je wytłumaczyć. Bohater literacki może być takim podmiotem, który jesteśmy w stanie ocenić za jego pozytywne czy negatywne zachowanie, może być swego rodzaju bezpiecznym odnośnikiem.

Patrząc na statystyki dotyczące czytelnictwa w Polsce przychodzą do głowy raczej smutne wnioski. Mało czytamy, a księgarni zamiast przybywać ubywa. W Szczecinie nie jest wcale lepiej.

To bardzo smutne, że w 400 tysięcznym mieście jest tylko kilka księgarni. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację: jest apteka, do której codziennie chodzimy po lekarstwa, jest piekarnia, w której kupujemy ulubione pieczywo, czy sklep spożywczy w którym stale robimy zakupy. Znamy te miejsca, sprzedawcy znają nas. Chętnie tam wracamy. Tak samo jest z moją księgarnią, gdzie znam swoich klientów. Przychodząc do mnie mają pewność, że zaproponuję im coś, co będzie dla nich atrakcyjne. Dlaczego o tym mówię? Otóż, poważnie traktujemy nasze ulubione piekarnie, cukiernie czy sklepy spożywcze, dzięki którym, karminy nasze ciała a zapominamy, że trzeba jeszcze nakarmić umysł. I tu pojawia się pytanie: drogi czytelniku, kiedy ostatni raz byłeś w księgarni i nakarmiłeś swój umysł?

Ale możemy powiedzieć, że owszem karmimy, kupując książki w sieci. Choć jednak to nie to samo…

Nasze zakupy w Internecie są czasami konkretne a czasami emocjonalne bo pojawia się przed nami okładka, bo usłyszeliśmy rozmowę w radio, ponieważ tę książkę widzimy u każdego instagramera. Spoglądając na monitor czy wyświetlacz, widzimy, że do tego koszyka możemy włożyć więcej książek, za które zapłacimy nie np. 400 złotych (jak w księgarni, gdzie płaci się cenę okładkową), tylko 270. Tylko wtedy, wybierając taką formę zakupu, nie mamy czasu zastanowić się nad tym, czy jesteśmy w stanie przeczytać te wszystkie książki i czy ich wybór jest rzeczywiście trafny. Odwiedzając księgarnię mamy okazję nie tylko dobrze się zastanowić, ale także porozmawiać z ludźmi, którzy faktycznie znają się na literaturze i jeszcze potrafią nam podpowiedzieć, która książka jest tak naprawdę warta uwagi, która do nas psuje, która będzie odpowiednia na konkretny nastrój, która spełni nasze oczekiwania. Dla mnie książka to ładny przedmiot, który ma w sobie historię. Teraz już tylko ode mnie zależy, czy ja chcę opowieść czytać przez 480 stron czy wybrać tzw. picture book, który składa się głównie ilustracji. Oba rodzaje książek są tak samo ważne. Nie wyobrażam sobie codzienności bez czytania.

A co zrobić z osobami, które w ogóle nie czytają książek, a chciałyby. Jak je do tego zachęcić?

Może to wynikać z dwóch różnych czynników: po pierwsze, nie potrafią ocenić, która historia im się spodoba. I tutaj jest ważny księgarz lub bibliotekarz, który niedoszłemu czytelnikowi podpowie co wybrać. Ta podpowiedź też musi być przemyślana, ponieważ na rynku znajduje się sporo grafomaństwa i książek, które nie powinny były zostać wydane. Ten początkujący czytelnik nie może na starcie się rozczarować bo być może nie wykona drugiego podejścia i więcej nie zaufa księgarzowi.

Po drugie: jeśli nie jesteśmy w codzienności otwarci na nowe rzeczy to w przypadku książek będzie podobnie. Chodzi by być ciekawym świata, otwartym na nową muzykę, kino i podobnie literaturę. Przy tym, nie oceniajmy tego wyboru, że ktoś woli kryminały a inna osoba literaturę faktu, że ktoś jest lepszy czy gorszy. Najważniejsze że czyta, że obcuje z literaturą, która wpływa na nas i nas zmienia.

Pani księgarnia jest miejscem, które specjalizuje się w literaturze dla dzieci i młodzieży. Postanowiła Pani zrobić następny krok i powoli na swoje półki zaprasza twórczość przeznaczoną dla dorosłego czytelnika.

Spowodowane jest to kilkoma czynnikami. Jednym z nich jest to, że Fika w tym roku idzie do pierwszej klasy. Mamy już osiem lat. To prawda, że jesteśmy wyspecjalizowani w literaturze dziecięcej, ale te dzieci, które wychowaliśmy czytelniczo, stają się już nastolatkami, dorastają. Dzięki temu rodzice zaczynają mieć więcej czasu dla siebie, co za tym idzie, mają więcej czasu na czytanie swoich rzeczy. Ponadto, trudna sytuacja jaka jest na rynku, zmusza do podjęcia nowych wyzwań, zamiast myśleć o zamknięciu księgarni, czego sobie nie wyobrażam. Myślę, że Fika jest na tyle ważnym miejscem na mapie Szczecina, kulturalnym, opiniotwórczym i miastotwórczym, że należy sobie stawiać nowe wyzwania. Jednym z rozwiązań jest poszerzenie oferty, o literaturę dla dorosłych. Od połowy lutego, do zespołu FiKi dołączył Pan Mateusz, którego głównym zadaniem jest pozyskanie nowych klientów. Już nie długo rozpoczynamy publikację podkastów, zarówno o literaturze, jak również opowieści o Szczecinie „Cioci Fiki”, które będą stanowić uzupełnienie treści wydawanych przez nas nieoczywistych przewodników obrazkowych z serii „Fikamy po Szczecinie”.

Dziękuję za rozmowę.

Foto: Ewelina Prus

Grafika: Aleksandra Szwajda

FiKa w liczbach:

  • kwiecień – 8 urodziny, rozpoczęcie działalności 04.2014 w przestrzeni Muzeum Narodowego w Szczecinie, Gmach Główny przy Wałach Chrobrego
  • 3.grudzień 2018 – przeprowadzka do lokalu przy al. Papieża Jana Pawła II 6.
  • sierpień 2019 – zmiana lokalu przy al. Papieża Jana Pawła II 8,w latach 2016-2021 zrealizowane projekty przy udziale finansowym MKiDN oraz Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego.
  • współtwórczyni autorskiej kluboksięgarni FiKa, absolwentka Polskiej Akademii Księgarstwa, słuchaczka studiów podyplomowych na Uniwersytecie Warszawskim na kierunku „Literatura dla dzieci i młodzieży wobec wyzwań nowoczesności”, członkini zarządu Polskiej Sekcji IBBY, przewodniczka turystyczna. W szczecińskiej Alei Fontann stworzyła miejsce dla mieszkańców miasta, w którym systematycznie czyta, spotyka się z pisarzami, animuje – tworząc przestrzeń dla wolnych myśli. Została za to nagrodzona w kategorii upowszechnianie czytelnictwa w konkursie Książka Roku 2018. W laudacji Anny Czernow czytamy: „Księgarka dyplomowana, współtwórczyni kluboksięgarni FiKa, w której na tysiące sposobów promuje świetną literaturę dla młodych czytelników, organizuje spotkania z osobistościami świata literatury i kultury, pokazuje dobrą książkę w środkach masowego przekazu. Pełna zapału entuzjastka obcowania z książką sprawdzająca na sobie każdą pozycję, którą ma na półce. Mama Martyny kierująca się myślą: „Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy i sytuacje mało prawdopodobne”.

Prestiż  
Marzec 2022