Opiekunka do dzieci, przewóz mebli, kwiaty, korepetycje, bilety na premierę do teatru, wypożyczenie fraka, stolik w dobrej restauracji, a nawet… czołg. Wszystko można załatwić, jeśli tylko posiada się pieniądze. Choć w praktyce okazuje się, że pieniądze to też nie wszystko. Bo co jeśli nie masz na nic czasu, a musisz na przykład zorganizować przyjęcie urodzinowe i kupić prezent dla jubilata?
Private banking concierge to usługa, która nam to wszystko ułatwi i z której możemy skorzystać, o ile nas na to stać. — Taka osoba załatwi prawie wszystko i każde zamówienie koordynuje od początku do końca — wyjaśnia Aleksandra Wiśniewska, która pracowała przez pewien czas jako concierge. — „Prawie wszystko” oznacza, że jest w stanie zorganizować każdą rzecz, która się mieści w granicach prawa — dodaje.
Istota tej usługi polega na organizowaniu dowolnych świadczeń na życzenie klienta, od wspomnianej opiekunki do dziecka po wynajęcie limuzyny z kierowcą. Zaletą tego typu usług jest przede wszystkim oszczędność czasu dla osoby z niej korzystającej. Dzięki temu każdy może się poczuć komfortowo i bezpiecznie. Termin „concierge” na pewno nie pasuje do wezwania hydraulika czy załatwienia podobnej usługi. Pod tym pojęciem powinno się raczej rozumieć pomoc w załatwieniu spraw skomplikowanych, trudnych, kiedy samodzielne zajęcie się nimi przekracza nasze siły i możliwości.
Odzyskać lalkę,zorganizować wakacje
W Polsce funkcjonuje kilka tego typu firm. Ten amerykański „wynalazek” jako pierwszy na nasz rynek wprowadził warszawski Noble Bank, który opracował autorską usługę adresowaną do wybranych klientów. Obecnie tego typu usługi działają również przy innych bankach np. w PKO BP gdzie w usłudze „concierge” mamy i lot balonem, zakupy ze stylistą, wyjazd na Formułę 1 czy spotkania z piłkarzami renomowanego klubu piłkarskiego. Tego rodzaju firmy działają także jako całkowicie niezależne instytucje.
— Z tej opcji korzystają zazwyczaj ludzie zamożni i celebryci, ale z roku na rok posiadanie własnego „concierge’a” staje się coraz bardziej popularne — mówi Wiśniewska. — Wynika to przede wszystkim z braku czasu, ale także z chęci uczestniczenia w czymś elitarnym i prestiżowym.
O życzeniach klientów krążą legendy. Ponoć jeden concierge musiał odzyskać ulubioną lalkę, która została w samolocie, a inny pozbyć się pająków z domu bez ich zabijania…
— Wbrew powszechnej opinii ludzie nie proszą o rzeczy niestworzone — uśmiecha się Wiśniewska. — W tej branży zazwyczaj załatwiane są zwyczajne, codzienne potrzeby, począwszy od sprawdzenia aktualnego repertuaru kin czy teatrów i zdobyciu biletów na premierę po zorganizowanie podróży wakacyjnej nawet na przysłowiowy koniec świata z uwzględnieniem wszystkich biletów, przesiadek, hoteli i innych atrakcji.
Twój własny opiekun
By klient poczuł się w pełni komfortowo, usługa „concierge” działa przez 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, we wszystkie święta. Dzwoniąc do biura klient ma pewność, że zawsze ktoś w nim jest. Składając konkretne zamówienie ma również pewność, że zostanie ono zrealizowane.
— „Opiekunowie” wiedzą o swoich klientach niemal wszystko, posiadają nawet bardzo prywatne informacje — wyznaje Aleksandra. Oczywiście każdy pracownik jest zobowiązany do zachowania dyskrecji. Dzięki temu pomiędzy nim, a klientem wytwarza się specyficzna, wręcz intymna relacja.
W tym zawodzie nie liczy się kierunek ukończonych studiów tylko bardzo wysoka kultura osobista i wiedza ogólna niemal z każdej dziedziny.
— Należy być także opanowanym, bo zawsze można trafić na trudniejszy typ człowieka. Dobrze mieć dystans do klienta i traktować go po prostu jak człowieka — doradza Aleksandra. — W tym zawodzie pracują bardzo młodzi i niezwykle inteligentni ludzie. Trudno tu mówić o robieniu kariery, bo jest to raczej praca tymczasowa, ale dająca sporą satysfakcję — dodaje.
Jestem VIP-em, mogę wszystko?
Kiedy jednak nie stać nas na własnego concierge’a, a chcielibyśmy dotknąć nieco luksusu, możemy stać się VIP-em we własnym banku. Niższe kredyty, łatwiejszy dostęp do pożyczek, szybsze załatwianie wszelkich świadczeń, doradztwo w mądrym inwestowaniu, jak również „ludzkie” podejście do klienta. To zapewnia oferta „klient VIP”. Być bardzo ważną osobą we własnym banku, to może być całkiem przyjemna opcja.
— Żeby zostać VIP-em dobrze posiadać wpływy na określonym poziomie albo depozyty w określonej wysokości — informuje Justyna Małkiewicz, dyrektor oddziału szczecińskiego Banku Ochrony Środowiska. — Taki klient może skorzystać z indywidualnego doradcy, do którego zawsze ma dostęp, z którym spotyka się indywidualnie w specjalnie wyznaczonym pokoju.
Własny doradca finansowy, który nie traktuje nas jak kolejną osobę przy okienku to spore ułatwienie życia. Jesteśmy obsługiwani poza kolejką i nie musimy sami troszczyć się o właściwe zagospodarowanie swoich pieniędzy. Dodatkowo jesteśmy na bieżąco informowani o przebiegu zleconych przez nas zadań. Od nas wymaga się tylko… podpisu.
— Bardzo ważne są relacje z klientem — tłumaczy Małgorzata Pieńkowska, doradca VIP szczecińskiego BOŚ. — Wiemy o takiej osobie więcej niż o przeciętnym kliencie. Nasze stosunki są nieco bliższe. Dyskrecja, zaufanie i obsługa na bardzo wysokim poziomie. Każdy tego potrzebuje








