Tylko 160 kilometrów na zachód, niecałe dwie godziny w aucie i jesteśmy w innym świecie – w Berlinie. Wiele szczecinian jeździ tam nie tylko na zakupy, ale po to, by odpocząć. Teraz dodatkową atrakcją są jarmarki bożonarodzeniowe.
Miejsce, do którego zawsze jeżdżą tłumy Polaków i które jako pierwsze wymieniane jest w opowieściach o Berlinie, to ulica Kurfürstendamm, nazywana w skrócie Ku’damm. Jest to jedno z najdroższych miejsc. Mieszczą się tam zarówno bardzo ekskluzywne butiki znanych kreatorów, jak i marki dla średnio zamożnego klienta. – Staram się jeździć do Berlina przynajmniej raz na dwa tygodnie – mówi Tomasz Ćwiek, prezenter Kroniki w TVP Szczecin.
– Polska jest krainą hipermarketów, a ja nie odnajduję się w tym spędzie ludzi. Zauważyłem, że w Szczecinie największą przyjemnością jest chodzenie po galerii handlowej. Wiem, że gdy pojadę na zakupy do Belina, to zrobię je z przyjemnością, taniej, szybciej i przede wszystkim kupując oryginalne i niepowtarzalne rzeczy – dodaje. Cała Polska zazdrości nam bliskości Berlina, bo tu bardzo często odbywają się koncerty artystów z całego świata i niezliczone wystawy. – Ostatnio byliśmy z przyjaciółmi na niezapomnianym show Madonny. Zostaliśmy w Berlinie na cały weekend, który oczywiście zakończył się zakupami – śmieje się Ćwiek.
– Zawsze obowiązkowo zahaczamy też o sklep Ikea, którego Szczecin nie doczekał się do tej pory. Rytuałem są też obiady w hinduskiej knajpce. Wielokulturowość Berlina to kolejny plus, bo na każdym kroku można znaleźć restauracje z jedzeniem z całego świata. – Ostatnio odkryłem świetną restaurację z tajską kuchnią. Wszystko idealnie doprawione i smakowało jak prawdziwe jedzenie z Azji – mówi adwokat Mikołaj Marecki. – Mam tam także swojego ulubionego Kebaba, który niczym nie przypomina tego, co serwowane jest w naszych fast foodach. Po posiłku nie ma nic lepszego niż spacer z kawą po Alexanderplatz lub Friedrichstrasse, kolejnych dwóch miejscach znaczących dla wszystkich zakupoholików.
– Biorę najczęściej swoją ulubioną kawę w Starbucks i przyglądam się wszystkim kuszącym wystawom – mówi Magda Niegrebecka, współwłaścicielka prywatnego przedszkola. – Obowiązkowe przystanki to galeria La Fayette oraz KaDeWe – dodaje. Są to jedne z najdroższych domów towarowych na świecie i, jak twierdzi Magda, jedne z najlepszych. – Kupując w Burberry czy Peek & Cloppenburg, mam pewność, że są to oryginalne ubrania, a nie podróbki. Poza tym niemieckie rzeczy są szyte na prawdziwe kobiety, nie tylko w rozmiarze 34 – mówi.
– Zauważyłam też, że szczecińskie sklepy nie mają całych kolekcji, w Berlinie zawsze kupię coś niepowtarzalnego – dodaje. Słowa te potwierdza projektantka biżuterii Mirella Palmi, która jest też zapalonym graczem w golfa. – Na polu golfowym podczas gry obowiązuje pewien dress code. Jak każda kobieta lubię mieć rzeczy wyjątkowe. To, co jest dostępne jest w Szczecinie, mogą kupić wszystkie panie, dlatego ja szukam nowości – opowiada Mirella. Jej odkrycie to Golfino shop. – Wszystkie rzeczy, które mam stamtąd, służą mi nawet przez wiele lat. W ogóle się nie niszczą – zapewnia. Ale nie tylko golf jest celem jej wizyt w Berlinie.
Tradycyjny Weihnachtsmarkt przed świętami odbywa się w całym mieście. Przepięknie
przystrojone ulice, grzane wino, pieczone kasztany i występy zespołów muzycznych wprowadzają wszystkich w atmosferę zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Spacer uprzyjemnia unoszący się
wszędzie zapach cynamonu, kandyzowanych owoców i świątecznych ciast. – Po zakupach z żoną i córkami lubimy zjeść lunch i przyglądać się, jak pięknie wygląda Berlin wieczorem, gdy świecą się wszystkie ozdoby – mówi Rafał Rudziński, stomatolog.
– Ponieważ jestem jedynym mężczyzną w rodzinie, zazwyczaj zakupy trwają cały dzień – śmieje się Rafał. – Ale po wielu wizytach znam już Berlin doskonale i mam swoje ulubione miejsca na odpoczynek – mówi. – Nasza ulubiona knajpka znajduje się na pierwszym piętrze przy Ku’Dammie. Stamtąd wszystko doskonale widać. Miasto wygląda pięknie wśród migoczących lampek i ozdób, nawet gdy nie ma śniegu. – Po śnieg można pojechać w góry, a do Berlina na zakupy – podsumowuje Mikołaj Marecki. Ponieważ jest fanem snowboardu, zawsze szuka nowych kolekcji i dobrego sprzętu. – Mam swój ulubiony sklep snowboardowy i robię w nim zakupy przed każdym sezonem. Mam gwarancję jakości i świetne ceny. Bez względu na to, jaki aktualnie jest kurs euro – mówi.
–W poprzednim sezonie kupiłem cały sprzęt i dzięki temu dostałem naprawdę ogromny rabat. W Polsce jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby sklep sam wyszedł z taką propozycją i dał lepsze ceny, szczególnie przed świętami. Nie tylko przed Bożym Narodzeniem Belin jest chętnie odwiedzany przez Polaków. Kolejna fala rodaków przyjeżdża tam tuż po Nowym Roku, gdy zaczynają się zimowe wyprzedaże. Upusty niekiedy dochodzą nawet do 75% pierwotnej ceny. – Moja żona zawsze kupuje ubrania w Belinie, dlatego też chętnie obserwujemy wyprzedaże – mówi Tomasz Ćwiek.
Magda Niegrebecka poluje także na okazje w outletach, gdzie można trafić perełki w końcówkach kolekcji. Berlin do tego stopnia przyciąga, że Tomasz Ćwiek rozważał kupno mieszkania za granicą. – Długo o tym myśleliśmy, bo jak się okazuje, ceny nieruchomości są zbliżone. Na razie pomysł upadł, ale kto wie, może szybko do niego wrócimy. Moim zdaniem Berlin jest idealnym miejscem. Blisko Polski, a ma o wiele więcej możliwości.
DARIA PROCHENKA








