Agnieszka Osiecka nazwała się opowiadaczką, bo często opowiadała o swoich znajomych, którzy już odeszli… Kim jesteś Ty? Pisarką, edytorką, biografistką?
Pisarką nie jestem na pewno. Nigdy tak o sobie nie mówiłam ani nie myślałam. Częściowo edytorką – przecież moje książki to zebrane i opracowane przeze mnie wspomnienia innych ludzi. Przede wszystkim jednak jestem biografistką. To najlepsze określenie tego, co robię.
Poświatowska, Cybulski, German, Jantar, Broniewski, Dąbrowska, Pawlikowska -Jasnorzewska, Kownacka, to bohaterowie Twoich książek. Czemu właśnie te postacie?
– To moje pasje: literackie, muzyczne, filmowe. Wybitne indywidualności, których już nie ma, a które na swój sposób pokochałam. Miałam propozycje spisania lub zredagowania wspomnień kilku znanych artystów, ale brak czasu przeszkodził nam w realizacji tego pomysłu. Może kiedyś… Na razie pracuję nad kolejną książką wspomnień.
Mówi się, że Broniewski był komunistą, Cybulski – alkoholikiem, Poświatowska i Pawlikowska – Jasnorzewska – erotomankami, zaś German sentymentalną pieśniarką… Mity, które narosły latami widzę, że w swoich książkach obalasz radykalnymi środkami.
– Staram się przedstawić prawdę. Wokół osób, które odeszły, tworzy się wiele mitów, bo ich bohaterowie nie mogą się bronić, nie mogą dementować plotek. Władysław Broniewski nie był ani komunistą, ani rewolucjonistą, choć czasem tak o sobie mówił. Polityka go zupełnie nie interesowała. Był raczej socjalistą utopijnym.
Zbyszek Cybulski nie był alkoholikiem. Nie pijał w samotności. Był typem biesiadnika, a że miał „słabą głowę”, wystarczyły mu dwa, trzy kieliszki, by wszyscy stwierdzili, że jest pijany. Nie pił więcej niż niejeden wielki, uznany aktor, o którym nikt nie powie, że jest alkoholikiem. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i Halina Poświatowska – erotomankami? Cóż za pomyłka! Czy dlatego, że pisały znakomite erotyki?! Były to głównie ich marzenia. Pragnienia młodych, doświadczonych przez życie, kobiet.
Anna German – sentymentalna pieśniarka… To kolejny mit, z którym walczę. Polskie Radio emituje najczęściej smutne i liryczne utwory Anny. Niestety przyczyniło się to do utrwalenia takiego jej wizerunku. A przecież miała bardzo różnorodny repertuar: polski, rosyjski i włoski, w którym było dużo pogodnych piosenek. Taką poznali ją głównie Rosjanie. W Polsce pisano dla Anny przeważnie liryczne, sentymentalne utwory, wykorzystując jej oryginalną barwę i dużą skalę głosu. W interpretacji tego typu piosenek Anna German nie ma sobie równych do dziś.
W przypadku Anny German, dzięki serialowi, mamy do czynienia z istnym szałem na jej punkcie. Prasa jest pełna artykułów o niej. Radio prezentuje jej piosenki, telewizja szykuje reportaże. Mam wrażenie, że spełnia się twój sen, by przywrócić artystkę do świadomości Polaków…
– Faktycznie, mój sen się spełnia. Anna German czekała na tę chwilę trzydzieści lat, tyle bowiem minęło od jej śmierci. Możemy mówić o wielkim come backu artystki, co mnie bardzo cieszy.
Trudniej było zebrać wspomnienia o Annie German czy Zbyszku Cybulskim czy odszukać ich wypowiedzi na różne tematy?
– Wszystko zależało od tematu, który w danej chwili mnie interesował. Prościej jednak było znaleźć odpowiedzi w ich wywiadach.
„Cybulski o sobie”, „Anna German o sobie”… Kto jeszcze przemówi swoim głosem w Twoich książkach?
– Dzisiaj to jeszcze tajemnica.








