Cały czas śledzimy losy szczecińskich podróżników, którzy kontynuują rozpoczętą w listopadzie 2009 roku sztafetę śladami Kazimierza Nowaka. W kwietniu rozpoczął się już piąty etap podróży przez Ugandę, Kongo Demokratyczne i Rwandę. Śmiałków czeka niebezpieczne wejście na masyw górski Ruwenzori podczas pory deszczowej. Groźne są także ostatnie doniesienia o wojnie domowejw Kongu oraz o epidemii wirusa Ebola na tamtych terenach.
Podróżnik, reporter, fotograf Kazimierz Nowak w latach 1931-1936 odbył samotną wyprawę po Afryce. Przemierzył łącznie ok. 40 tys. km, w tym głównie rowerem, a także pieszo, konno, czółnem oraz na wielbłądzie. Kilkunastu podróżników z całej Polski ruszyło jego śladami, dzieląc się na trzyosobowe ekipy i zmieniając co dwa miesiące. Kolejna zmiana nastąpiła na początku kwietnia. Prowadzenie tego odcinka przejął szczecinianin Janusz Adamski, którego wcześniejsze podróże opisywaliśmy w „Prestiżu”. Wspierać go będzie dwóch wrocławian: Przemek Kruszyński i Kuba Gurdak. Na trasie czeka ich wiele wspaniałych widoków, ponieważ trasa którą przejadą to okolice Wielkich Jezior Afrykańskich oraz tropikalne puszcze. – Nasz główny cel etapu to wejście na szczyt Mt Margherita o wysokości 5109 m n.p.m. – mówi Janusz Adamski. – Będzie bardzo trudno, ponieważ jedziemy w samym środku pory deszczowej. Nastawiamy się na dużą wysokość, ostre zjazdy i wyczerpujące podjazdy. Jazda na rowerach w takich warunkach będzie wymagała naprawdę dużej determinacji. Dodatkowo deszcz będzie powodował w laterytowej błotnistej drodze głębokie wypłuczyny i osunięcia – dodaje. Etap jest trudny i niebezpieczny ze względu na trwającą od wielu lat wojnę domową w Kongu oraz doniesienia o epidemii Ebola. – W zależności sytuacji, jaką zastaniemy w Kongu, rozważamy trzy warianty trasy. Wariant najbardziej prawdopodobny, choć niestety najbardziej niebezpieczny, to wejście do Parku Narodowego Ruwenzori od stronu Ugandy, dalej przekraczamy granicę z Kongiem, jedziemy przez Beni, Lubero, Rutshuru, Gomę, przekraczamy granicę z Rwandą i zmierzamy przez Cyangugu, Kigali, dalej przez masyw górski Ruwenzori, zwany Górami Księżycowymi – wymienia Adamski. Akcja górska zajmie im około siedmiu dni. W dolnych partiach czeka na nich bardzo podmokły teren, bagniska często po pas. Czekają na nich jednak też piękne góry, które wyróżniają się unikalną przyrodą. Wpisane zostały na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO. Natomiast rejony Ruwenzori są jednym z najbardziej dziewiczych terenów Afryki, miejscem bytowania goryli górskich, których jest tylko ok. 800 sztuk na świecie. – Musimy być jednak uważni, bo czyha na nas także cały wachlarz chorób, od wspomnianego wirusa Ebola, przez malarię, cholerę, ślepotę rzeczną, dżumę, dur brzuszny, po zapalenie opon mózgowych – mówi Janusz Adamski. – Obawiamy się także tego, że jest to najbardziej niestabilny politycznie rejon Afryki. Obszar największego ludobójstwa i zbrodni wojennych, na którym można spotkać ponad sto tysięcy dzieci-żołnierzy, a kanibalizm, gwałty, tortury i porwania były stosowane jako broń jeszcze niedawno w walkach – dodaje. Ten etap wyprawy będzie prawdziwym testem wytrzymałości ludzi i sprzętu. Powrót z niego planowany jest na 20 maja. dp







