- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Nie odkładać życia na później: Anna Błaszczuk o debiucie i zmianach

Strona głównaStyl życiaKulturaNie odkładać życia na później: Anna Błaszczuk o debiucie i zmianach

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Czy na nowe życie można zdecydować się w każdym wieku? Anna Błaszczuk udowadnia, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno. Jej debiutancka powieść „Kiedy kończy się lato” (wydawnictwo Filia) jest już dostępna w księgarniach, a historia, głównej bohaterki Idalii – kobiety, która w pewnym momencie życia postanawia przestać odkładać siebie na później – porusza temat zmian, odwagi i szukania własnej drogi. Z autorką rozmawiamy o debiucie literackim, drugim początku, menopauzie jako momencie przełomu oraz o tym, dlaczego czasem trzeba po prostu powiedzieć sobie: „to jest ten moment”.

Debiut literacki często kojarzy się z młodym wiekiem. Pani pokazuje, że na napisanie pierwszej książki nigdy nie jest za późno.

Chyba, jak wielu pisarzy, zawsze chciałam napisać książkę. Nawet zrobiłam to jako dziecko. Miałam 12 lat i napisałam western pod tytułem „Orle Pióro”. Byłam wtedy pod dużym wpływem twórczości Karola Maya. Miałam zapisanych 32 strony zeszytu w linie i byłam z tego bardzo dumna. (śmiech)

Później też pisałam, ale wszystko trafiało do szuflady. Zawsze było coś ważniejszego: praca, dom, obowiązki. Aż przyszedł moment, kiedy lekarz powiedział mi, że zaczyna się u mnie perimenopauza. To naprawdę mną wstrząsnęło. Poczułam, że zaczynam drugą połowę życia i że nie mam już czasu na odkładanie marzeń. Usiadłam, napisałam książkę, wysłałam ją do wydawnictw i po dwóch dniach dostałam pierwszą odpowiedź. Kilka dni później kolejną. Tak zaczęła się moja przygoda z wydawnictwem Filia.

„Kiedy kończy się lato” opowiada o Idalii, która kupuje dom w popegeerowskiej wsi Biały Ruczaj i próbuje zacząć nowy etap życia. Czy to historia o ucieczce?

Na pewno nie chciałam pisać książki o kobiecie, która rzuca wszystko i nagle zaczyna idealne życie. Takie historie często wyglądają podobnie: trudne przejścia, rozwód, odziedziczony domek, przystojny weterynarz, kawiarenka i szczęśliwe zakończenie. Prawdziwe życie tak nie wygląda. Nie zawsze możemy wszystko zostawić. Czasami po prostu budzimy się i widzimy, że to jest ten moment, kiedy jeszcze możemy coś zmienić. Założyć aparat ortodontyczny, zmienić pracę, nauczyć się czegoś nowego.

Moja bohaterka nie ucieka od życia. Ona za nim goni. Chce jeszcze zrobić to, czego wcześniej nie zrobiła, bo ciągle odkładała wszystko na później. A nagle odkrywa, że tego „później” może już nie być.

Dlaczego akcję książki umieściła Pani właśnie w takich miejscach – na prowincji, w popegeerowskiej wsi?

Mam ogromny sentyment do Zachodniego Pomorza. Jako nastolatka z moją przyjaciółką dużo podróżowałam po tych terenach. Później sama jeździłam z plecakiem. Fascynowały mnie te stare poniemieckie wsie, zapomniane miejsca, ale też te trudniejsze rejony popegeerowskie. Chciałam pokazać ludzi, których często nie widzimy w literaturze. Nie tylko panie z wielkich miast, lekarki czy właścicielki firm, ale zwyczajnych ludzi, którzy żyją w Polsce każdego dnia.

Czy ta książka może być dla czytelniczek impulsem do zmian?

– Reklama –

spot_img

Mam taką nadzieję. Chciałam napisać o momencie życia, o którym nadal mówi się za mało. O tym, co dzieje się z kobietami podczas menopauzy i jak często długo szukają odpowiedzi, na temat tego co właściwie się z nimi dzieje. Pojawiają się różne objawy: problemy ze snem, bóle, zmiany nastroju, przewlekłe zmęczenie, lęk. Czasami człowiek zaczyna myśleć, że dzieje się z nim coś bardzo złego. A tymczasem można znaleźć dla siebie nowy sposób życia.

Nie każda kobieta musi rzucić wszystko i wyjechać. Czasami zmianą jest na przykład zapisanie się do klubu książki, rozpoczęcie nowej pasji, nauczenie się czegoś nowego albo zrobienie czegoś wyłącznie dla siebie.

fot. Bożena Szymczak MoreLove Studio

A jak wygląda życie debiutującej pisarki?

Bardzo szybko przekonałam się, że autor sam musi zadbać o promocję książki. Wydawnictwo oczywiście pomaga, ale później trzeba samemu wychodzić do ludzi.

Wydarzyła mi się, w związku z tym, zabawna sytuacja. Poszłam do fryzjerki, miałam przy sobie książkę. Zaczęłyśmy rozmawiać, a klientka siedząca obok usłyszała, że wydałam powieść. Okazało się, że działa w ośrodku nad morzem i od razu zaproponowała mi spotkanie autorskie. Tak właśnie wygląda promocja książki – czasami trzeba po prostu mówić o tym, co się robi.

Co poczuła Pani, kiedy kończąc powieść postawiła ostatnią kropkę?

Ku mojemu zaskoczeniu poczułam pustkę. Nawet wpadłam w pewien rodzaj depresji. Miałam wrażenie, że wszystko, co miałam w środku, zostało już zapisane i nic więcej nie zostało. Później zrozumiałam, że wiele osób tworzących tak ma. Muzycy po zakończeniu trasy koncertowej, artyści po ukończeniu obrazu, pisarze po skończeniu książki. To trochę jak wypuszczenie dziecka z domu. Człowiek zostawia w tym dziele część siebie.

Czyli warto próbować?

Oczywiście! Nie zawsze trzeba zaczynać od zera, czasem wystarczy wreszcie zacząć od siebie.

Dziękuję za rozmowę.

– Reklama –

spot_img

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać